PARTNER PORTALU partner portalu wnp.pl
Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Hybryda

Autor: Olgierd Wieczorek
23-07-2001 00:00

Robak, który chcę opisać, pochodzi z ciepłej i słonecznej Kalifornii. Najzabawniejsza anegdota o nim powstała jednak w Nowej Zelandii. Otóż, żyjący tam ptaszek kiwi przepada za dżdżownicami. W czasie suchych dni łowy są mocno ograniczone – robaki zakopują się głęboko w ziemi. Cóż czyni wtedy przemyślny kiwi? Zaczyna swoisty taniec biesiadny. Tupiąc w ziemię – miarowo i wytrwale, mami ukryte robaki. Dżdżownice przekonane, że to krople deszczu wychodzą na powierzchnię, a tam czeka już ostry dziób ptaka.

Ta urocza opowiastka, zasłyszana z ust Anglika, niejako przy okazji, obala dwa mity: o ptasim móżdżku i o wyłącznie amerykańskiej przebiegłości wszystkiego co żyje.
Co to znaczy być dżdżownicą?
Znaczy to narażać się ptakom i wędkarzom, być przynętą dla szpaków i okoni. Ale znaczy to także – być "damą" rolniczych nadziei. To ostatnie zdanie odnosi się wyłącznie do pewnej odmiany zwanej Red Hybrid of California, która różni się znacznie od przeciętnych, żyjących na świecie dżdżownic. Została specjalnie wyhodowana w laboratoriach Stanów Zjednoczonych dla potrzeb rolnictwa. Genetycy zmienili jej naturę i oswoili. W przeciwieństwie do dzikich dżdżownic nie ucieka z hodowlanych kojców, żyje czterokrotnie dłużej (16 lat), rozmnaża się pięciokrotnie szybciej.
Hybryda, choć urodzona w USA, jest kosmopolitką. Równie dobrze czuje się w Tokio, Amsterdamie, jak i w Nysie. Jest niewybredna. Wystarcza jej niewielki kojec z odpadami, pokojowa temperatura otoczenia i dość wilgotne powietrze. Wyciągnięta z gniazda jest niepozorna, brunatno-czerwona, nie większa od dużego palca. Dla porównania: rekordzistki spośród kilkudziesięciu gatunków dżdżownic sięgają długości jednego metra.
Kiedy stanąłem przed łożem wypełnionym 100-tysiącami czerwonych kalifornijek – byłem przeświadczony, że oto zaczyna się nowa era w produkcji czystej, polskiej żywności. Nie, nie dlatego iżbyśmy mieli pić koktajle z tych glist – jak to sugestywnie przedstawiono w głośnym filmie "To jest Ameryka" – ale ze względu na możliwość wytwarzania najczystszego biologicznie nawozu.
Dżdżownica jest fantastyczną biomaszyną. Po osiągnięciu dojrzałości, w trzy miesiące po wykluciu, dzień i noc, noc i dzień, przez kilkanaście lat, aż do śmierci produkuje humus i potomstwo. Jest zdumiewająco zdrowa. Rzadko kiedy choruje. Pożera wszystko co organiczne. Lubi substancje, które przeszły już wstępny etap rozkładu i fermentacji. Zajada się trocinami, odpadami z rzeźni, obornikiem, resztkami ryb, warzyw i owoców, skrawkami papieru, buraczanymi wytłokami, a nawet osadami z miejskich oczyszczalni ścieków.
Dżdżownica jest niebywale wydajna – przetwarza na humus 60% tego co pożre. Jeden gram jej odchodów zawiera 10-krotnie więcej kolonii bakteryjnych niż gram obornika.Wszyscy wiemy jaka jest rola bakterii w użyźnianiu gleby.

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


43 691 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP