Autor: Tomasz Elżbieciak | 2010-10-21
Hydrozagadka polskiej gospodarki
Jak dotąd, dyskusja na temat stanu polskiej infrastruktury przeciwpowodziowej kończyła się zawsze wtedy, gdy po kolejnej powodzi stan wody w Wiśle lub Odrze znów powracał do bezpiecznego poziomu. Tym razem może być inaczej.
Nie mamy dostatecznej liczby urządzeń, które skutecznie zaspokajałyby najpilniejsze choćby przeciwpowodziowe potrzeby kraju. Państwo z pewnością nie może zatem dalej stosować tu polityki
strusia. Musi podjąć naprawdę duży wysiłek inwestycyjny.
Ale nawet wtedy, gdy będziemy już mieli te wszystkie zaplanowane zbiorniki i wały, powodzie i tak będą się zdarzać.
Dobrze zatem uświadomić sobie, że ich niszczycielską siłę ograniczą nie tylko wielkie i kosztowne budowle oraz instalacje hydrotechniczne, ale także rozsądne przedsięwzięcia podejmowane przez lokalne samorządy i sąsiedzkie społeczności. Ważne są nawet te pomysły i koncepcje, które zrealizować można na własnym podwórku.
Dosłownie i w przenośni.
Ale nawet wtedy, gdy będziemy już mieli te wszystkie zaplanowane zbiorniki i wały, powodzie i tak będą się zdarzać.
Dobrze zatem uświadomić sobie, że ich niszczycielską siłę ograniczą nie tylko wielkie i kosztowne budowle oraz instalacje hydrotechniczne, ale także rozsądne przedsięwzięcia podejmowane przez lokalne samorządy i sąsiedzkie społeczności. Ważne są nawet te pomysły i koncepcje, które zrealizować można na własnym podwórku.
Dosłownie i w przenośni.
