Autor: Marcin Szczepański | 2009-10-04
Infrastruktura na Euro 2012 - szukanie alternatyw
Organizacja piłkarskich mistrzostw Europy to wielkie wyzwanie dla państw-gospodarzy. Z listy kluczowych inwestycji wciąż coś wypada, opracowywane są projekty zastępcze. Przedstawiciele spółki PL.2012 uspokajają: - Nie ma zagrożeń.
Zawody i tak się odbędą...
Jeszcze niedawno głośno śpiewano: Euro 2012 to coś, co nas podnieca!... Emocje opadły. Osoby odpowiedzialne za przygotowanie w Polsce i na Ukrainie tej imprezy dość szybko i dość brutalnie starli się z rzeczywistością, procedurami, kłótniami politycznymi, pustymi deklaracjami i przede wszystkim z kryzysem ekonomicznym. Zbudowany wówczas program okazał się niestabilną makietą, która wciąż robi wrażenie, mimo że co jakiś czas odpada od niej jakiś element.
Przypomnijmy sobie, że kiedy Michel Platini wyciągał z koperty kartkę z wypisanymi na niej Ukrainą i Polską, żyliśmy w zasadniczo innym świecie. Oba kraje i ich gospodarki szły jak burza i nic nie wskazywało na zwolnienie tego tempa. Nic dziwnego, że bardzo dynamicznie potraktowano wyzwanie pod nazwą Euro 2012: - Zrobimy wielkie zawody z rozpędu! Z niespotykaną energią tworzono programy budowy infrastruktury sportowej i komunikacyjnej. Nikogo nie zrażał fakt, że i w Polsce, a szczególnie na Ukrainie, zaczynamy od zera. Był boom i optymizm był uzasadniony. Dostaliśmy szansę, której nie wolno zmarnować.
Pierwsza wersja programu inwestycyjnego związanego z Euro 2012 była wręcz imponująca. Było w niej wszystko, a nawet więcej, bo powstała ze zlepienia planów i pobożnych życzeń resortów, przewoźników, polityków i przedstawicieli samorządów. Zapowiadał się istny skok cywilizacyjny, a dobra koniunktura gospodarcza zdecydowanie przesłaniała nierealność tych zamierzeń nawet w czasach boomu. Już wtedy z programu wypadło kilka dużych inwestycji, a niektórym zmieniono parametry z autostrady na dwujezdniówkę ekspresową, z budowy na modernizację, z napiętego terminu na czas po mistrzostwach.
Kryzys gospodarczy zrujnował gospodarkę naszego wschodniego partnera. Rozpoczęte z dużym impetem inwestycje stanęły i stoją. Innych w ogóle nie zainicjowano. Pod znakiem zapytania stanął udział Ukrainy w organizacji mistrzostw Europy. U nas stosunkowo łagodne spowolnienie gospodarcze spowodowało jedynie kolejne korekty w ambitnych planach inwestycji infrastrukturalnych związanych z Euro 2012. W zasadzie spółka PL.2012 już realizuje program alternatywny, a jak się dowiadujemy od członka jej zarządu, wciąż szuka się kolejnych alternatyw.
Jeszcze niedawno głośno śpiewano: Euro 2012 to coś, co nas podnieca!... Emocje opadły. Osoby odpowiedzialne za przygotowanie w Polsce i na Ukrainie tej imprezy dość szybko i dość brutalnie starli się z rzeczywistością, procedurami, kłótniami politycznymi, pustymi deklaracjami i przede wszystkim z kryzysem ekonomicznym. Zbudowany wówczas program okazał się niestabilną makietą, która wciąż robi wrażenie, mimo że co jakiś czas odpada od niej jakiś element.
Przypomnijmy sobie, że kiedy Michel Platini wyciągał z koperty kartkę z wypisanymi na niej Ukrainą i Polską, żyliśmy w zasadniczo innym świecie. Oba kraje i ich gospodarki szły jak burza i nic nie wskazywało na zwolnienie tego tempa. Nic dziwnego, że bardzo dynamicznie potraktowano wyzwanie pod nazwą Euro 2012: - Zrobimy wielkie zawody z rozpędu! Z niespotykaną energią tworzono programy budowy infrastruktury sportowej i komunikacyjnej. Nikogo nie zrażał fakt, że i w Polsce, a szczególnie na Ukrainie, zaczynamy od zera. Był boom i optymizm był uzasadniony. Dostaliśmy szansę, której nie wolno zmarnować.
Pierwsza wersja programu inwestycyjnego związanego z Euro 2012 była wręcz imponująca. Było w niej wszystko, a nawet więcej, bo powstała ze zlepienia planów i pobożnych życzeń resortów, przewoźników, polityków i przedstawicieli samorządów. Zapowiadał się istny skok cywilizacyjny, a dobra koniunktura gospodarcza zdecydowanie przesłaniała nierealność tych zamierzeń nawet w czasach boomu. Już wtedy z programu wypadło kilka dużych inwestycji, a niektórym zmieniono parametry z autostrady na dwujezdniówkę ekspresową, z budowy na modernizację, z napiętego terminu na czas po mistrzostwach.
Kryzys gospodarczy zrujnował gospodarkę naszego wschodniego partnera. Rozpoczęte z dużym impetem inwestycje stanęły i stoją. Innych w ogóle nie zainicjowano. Pod znakiem zapytania stanął udział Ukrainy w organizacji mistrzostw Europy. U nas stosunkowo łagodne spowolnienie gospodarcze spowodowało jedynie kolejne korekty w ambitnych planach inwestycji infrastrukturalnych związanych z Euro 2012. W zasadzie spółka PL.2012 już realizuje program alternatywny, a jak się dowiadujemy od członka jej zarządu, wciąż szuka się kolejnych alternatyw.
KOMENTARZE (2)
sceptyk
06.10.2009 18:14
Szwindel
05.10.2009 23:58
