Autor: Katarzyna Walterska | 2011-03-21
Jak firmy zabezpieczają się przed ryzykiem walutowym?
Spore wahania kursów walut to codzienność. Często są one przyczyną ogromnych strat - tym większych, im większy jest udział importu lub eksportu w obrotach firmy. Co robić, by zminimalizować ryzyko kursowe?
Przede wszystkim trzeba pamiętać, że nie można całkowicie wyeliminować ryzyka walutowego. Można i trzeba się przed nim zabezpieczać. Najprostszą metodą, ale tylko dla firm, które notują wpływy dewizowe, jest dążenie do ponoszenia również kosztów w danej walucie.
Stopień wrażliwości wyniku finansowego na kurs walutowy jest wówczas po prostu mniejszy, bo z jednej strony przedsiębiorca uzyskuje przychody np. w euro, a z drugiej ponosi koszty w euro.Eksporterzy oceniają, że 3,80-4,00 zł za euro to atrakcyjna cena i przy takich poziomach starają się zabezpieczać ryzyko walutowe. Importerzy natomiast oczekują silniejszej złotówki, ale cena euro z połowy 2008 roku (ok. 3,20 zł) jest bardzo odległa. Pamiętają jednocześnie kurs 4,90 zł za euro z 2009 roku, który powodował, że import wielu artykułów był nieopłacalny.
- Obecne poziomy kursowe są swojego rodzaju konsensusem rynkowym dla importerów i eksporterów, którzy są skłonni dokonywać zabezpieczeń kursowych po obecnych poziomach kursów - uważa Piotr Kinastowski, dyrektor departamentu sprzedaży produktów rynków finansowych w ING Banku Śląskim.
Ale sprawa nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydać. Zawsze największym ryzykiem jest czynnik ludzki, czyli chęć osiągnięcia łatwych i szybkich zysków, o czym wielu przedsiębiorców mogło się przekonać ponad dwa lata temu, gdy na rynku wrzało od spekulacji, kto ma "toksyczne opcje walutowe" i kto zawinił.
Opcje tak, ale nie toksyczne
Analizując możliwości zabezpieczania przedsiębiorców przed ryzykiem walutowym, nie unikniemy retrospekcji, tym bardziej że niektóre przedsiębiorstwa dopiero wychodzą z problemów. Opcje walutowe są wprawdzie mechanizmami bardziej skomplikowanymi niż np. kontrakty forward, ale wielu przedsiębiorców skuszonych wizją szybkiego zysku dało się na nie namówić.
Podczas kryzysu związanego z opcjami w latach 2008-09 mieliśmy do czynienia z największym rozwojem spekulacyjnych transakcji na opcjach walutowych w historii polskiego rynku kapitałowego.
KOMENTARZE (1)
pamiętny
30.03.2011 17:42
Opcje proszę państwa, tylko opcje
a jak coś się nie uda to do rządu, Pawlak je unieważni.


