Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Jak polskie koncerny naftowe poradziły sobie z kryzysem

Autor: Marcin Szczepański
14-06-2010 00:00 |  aktualizacja: 14-06-2010 09:19
Jak polskie koncerny naftowe poradziły sobie z kryzysem
<b>Andreas Golombek<br>
Prezes zarządu Lurgi<br><br>

Jakość i energia</b><br><br>

Nakłady inwestycyjne w polskich rafineriach ostatnio były ogromne, nawet jak na skalę europejską. Szczególnie imponująco wyglądają ostatnie inwestycje Lotosu, który dzięki Programowi 10+ stał się jedną z najnowocześniejszych, jeśli nie najnowocześniejszą rafinerią na naszym kontynencie. Moim zdaniem, były to bardzo dobrze wydane pieniądze. <br>
Podobnie jest w przypadku rafinerii w Płocku, która także w ostatnich latach kładła duży nacisk na unowocześnianie. Choć patrząc szerzej na całą grupę kapitałową Orlenu, można znaleźć miejsca, takie jak choćby Możejki, które wymagają jeszcze doinwestowania. Mówiąc o wyzwaniach dla polskiego sektora rafineryjnego, nasuwają się trzy zasadnicze punkty. Po pierwsze konieczność konsekwentnego inwestowania w jakość wytwarzanych produktów. Po drugie zwiększanie efektywności energetycznej, na przykład poprzez własne inwestycje w ten segment. Wreszcie po trzecie - optymalizacja w zakresie wykorzystania przerabianej ropy naftowej. Nie chodzi tu jednak o zwiększanie mocy przerobowych, ale o inwestowanie w głębokość przerobu surowca.

Wartość spółki i osób nią zarządzających poznaje się po tym, jak firma przezwycięża kryzysy. Oba polskie koncerny naftowe zdały egzamin z korzyścią dla całej polskiej gospodarki. Ale przed nimi nowe wyzwania.

Liczby nie kłamią. Zarówno Orlen, jak i Lotos bez większych kłopotów wybrnęły z najgorszego okresu i powoli odbudowują swoją pozycję inwestycyjną. Można oczywiście dyskutować, na ile jest to zasługa samych spółek i ich zarządów, a na ile całej gospodarki, która w mniejszym stopniu, niż inne kraje europejskie, odczuła skutki globalnego kryzysu.
A o tym, że sytuacja rynkowa była trudna, chyba nikogo, kto obserwował branżę na przestrzeni ostatnich dwóch lat, nie trzeba przekonywać. Wystarczy spojrzeć na dwa kluczowe wskaźniki dla sektora rafineryjnego w naszym regionie, czyli marże rafineryjne oraz dyferencjał (tj. różnica w cenie pomiędzy zasiarczoną ropą rosyjską a "słodką" ropą Brent). W najgorszym od lat pod tym względem IV kwartale minionego roku marża osiągnęła poziom 2,2 dolara za baryłkę, a dyferencjał 0,7 dolara. Jak się dziś okazuje, był to jednak ostatni okres niekorzystnego trendu.

Od początku roku sytuacja konsekwentnie się poprawia. Według danych na koniec I kwartału, marża wynosiła 4 dolary, a dyferencjał 1,4 dol. Jak na tak krótki okres, było to więc znaczące odbicie. Dane z maja pokazują dalszą poprawę sytuacji.

Zarówno Orlen, jak i Lotos nie kryją ulgi z tego powodu, tym bardziej że od kilku miesięcy mamy do czynienia z powolnym, ale stabilnym wzrostem cen ropy, co dla spółek bez znaczących własnych złóż zawsze jest niekorzystne. Sytuację pogarsza jeszcze rozchwiany rynek walutowy z niestabilnym kursem dolara.

Oczywiście nie oznacza to, że nastąpi natychmiastowa poprawa. Widać to choćby po wskaźnikach wykorzystania mocy produkcyjnych rafinerii Orlenu w Czechach i na Litwie, które jeszcze w I kwartale spadło poniżej 70 proc.

- Na szczęście i pod tym względem sytuacja się poprawia. W maju przerób w Możejkach wzrósł do poziomu ponad 80 proc. - poinformował wiceprezes Orlenu Sławomir Jędrzejczyk.

Wielcy zaciskają pasa

Mieliśmy też do czynienia z jeszcze jednym negatywnym czynnikiem. Niemal na wszystkich rynkach w regionie od początku roku mają miejsce spadki konsumpcji paliw. W Polsce mieliśmy do czynienia z zaledwie procentową korektą, ale w Czechach już z 12-procentowym regresem. To z jednej strony efekt mroźnej zimy, z drugiej - wzrostu obciążeń podatkowych w Polsce i Czechach, które przełożyły się na wzrost cen.
<b>Andreas Golombek<br>
Prezes zarządu Lurgi<br><br>

Jakość i energia</b><br><br>

Nakłady inwestycyjne w polskich rafineriach ostatnio były ogromne, nawet jak na skalę europejską. Szczególnie imponująco wyglądają ostatnie inwestycje Lotosu, który dzięki Programowi 10+ stał się jedną z najnowocześniejszych, jeśli nie najnowocześniejszą rafinerią na naszym kontynencie. Moim zdaniem, były to bardzo dobrze wydane pieniądze. <br>
Podobnie jest w przypadku rafinerii w Płocku, która także w ostatnich latach kładła duży nacisk na unowocześnianie. Choć patrząc szerzej na całą grupę kapitałową Orlenu, można znaleźć miejsca, takie jak choćby Możejki, które wymagają jeszcze doinwestowania. Mówiąc o wyzwaniach dla polskiego sektora rafineryjnego, nasuwają się trzy zasadnicze punkty. Po pierwsze konieczność konsekwentnego inwestowania w jakość wytwarzanych produktów. Po drugie zwiększanie efektywności energetycznej, na przykład poprzez własne inwestycje w ten segment. Wreszcie po trzecie - optymalizacja w zakresie wykorzystania przerabianej ropy naftowej. Nie chodzi tu jednak o zwiększanie mocy przerobowych, ale o inwestowanie w głębokość przerobu surowca.
 



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


44 648 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP