Autor: Marcin Szczepański | 2010-06-14
Jak polskie koncerny naftowe poradziły sobie z kryzysem
Wartość spółki i osób nią zarządzających poznaje się po tym, jak firma przezwycięża kryzysy. Oba polskie koncerny naftowe zdały egzamin z korzyścią dla całej polskiej gospodarki. Ale przed nimi nowe wyzwania.
Dla dalszej prywatyzacji Grupy Lotos (poniżej 50 proc. akcji SP) konieczne jest jednak wprowadzenie zmian w zapisach dokumentu rządowego "Polityka Rządu RP dla przemysłu naftowego w Polsce".
- Ministerstwo Skarbu Państwa wystąpiło już do Ministerstwa Gospodarki o wprowadzenie stosownych zmian. Zdajemy sobie sprawę z kwestii lock-up, który uniemożliwia wprowadzenie kolejnych pakietów akcji Lotosu na giełdę do połowy lipca. Naszym podstawowym celem jest jednak poszukiwanie odpowiedniego inwestora branżowego - mówi wiceminister skarbu Mikołaj Budzanowski.
Strategia spółki zakłada kontynuację rozwoju w takich segmentach działalności, jak poszukiwanie i eksploatacja złóż ropy. Kluczowym zagadnieniem przy wyborze inwestora będzie więc przedstawienie przez niego spójnego i konsekwentnego planu realizacji oraz gwarancji tej strategii.
O potencjalnych inwestorach mówi się jednak niewiele. W domyśle pozostają gracze operujący na obszarze zaangażowania Lotosu, a więc Statoil czy Neste. W mediach pojawiały się także doniesienia na temat zainteresowania wejściem do Lotosu ze strony Jana Kulczyka wspólnie z libijskim koncernem Tamoil. Zdaniem ekspertów, jest to jednak mało realny scenariusz.
- Tamoil nie ma własnych złóż ropy, a tego przede wszystkim oczekiwałaby strona polska. Ponadto jego trzy małe rafinerie mają zdolności produkcyjne zbliżone do skali rafnerii w Płocku. Nie sądzę więc, aby po głębszym badaniu taka transakcja miała sens dla obu stron, a szczególnie dla potencjalnego inwestora - uważa Janusz Wiśniewski, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej.
Skarb Państwa nie precyzuje także, jak duży pakiet udziałów gotów jest oddać inwestorowi. Nie jest jednak wykluczone nawet całkowite sprywatyzowanie spółki.
- Ministerstwo Skarbu Państwa wystąpiło już do Ministerstwa Gospodarki o wprowadzenie stosownych zmian. Zdajemy sobie sprawę z kwestii lock-up, który uniemożliwia wprowadzenie kolejnych pakietów akcji Lotosu na giełdę do połowy lipca. Naszym podstawowym celem jest jednak poszukiwanie odpowiedniego inwestora branżowego - mówi wiceminister skarbu Mikołaj Budzanowski.
Strategia spółki zakłada kontynuację rozwoju w takich segmentach działalności, jak poszukiwanie i eksploatacja złóż ropy. Kluczowym zagadnieniem przy wyborze inwestora będzie więc przedstawienie przez niego spójnego i konsekwentnego planu realizacji oraz gwarancji tej strategii.
O potencjalnych inwestorach mówi się jednak niewiele. W domyśle pozostają gracze operujący na obszarze zaangażowania Lotosu, a więc Statoil czy Neste. W mediach pojawiały się także doniesienia na temat zainteresowania wejściem do Lotosu ze strony Jana Kulczyka wspólnie z libijskim koncernem Tamoil. Zdaniem ekspertów, jest to jednak mało realny scenariusz.
- Tamoil nie ma własnych złóż ropy, a tego przede wszystkim oczekiwałaby strona polska. Ponadto jego trzy małe rafinerie mają zdolności produkcyjne zbliżone do skali rafnerii w Płocku. Nie sądzę więc, aby po głębszym badaniu taka transakcja miała sens dla obu stron, a szczególnie dla potencjalnego inwestora - uważa Janusz Wiśniewski, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej.
Skarb Państwa nie precyzuje także, jak duży pakiet udziałów gotów jest oddać inwestorowi. Nie jest jednak wykluczone nawet całkowite sprywatyzowanie spółki.
