Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj
  • Strefa premium

Jak wygląda energetyczny rynek w Skandynawii

Autor: Rozmawiał: Dariusz Ciepiela
02-02-2006 00:00
Jak wygląda energetyczny rynek w Skandynawii
<strong><u>Model już jest...</u></strong>

O możliwościach przeniesienia do Polski elementów skandynawskiego modelu rynku energii mówi <strong>Szymon Duniec</strong>, prezes Zarządu Atel Polska:

&#8211; Nie sądzę, by Polska miała wielkie trudności z zaadaptowaniem skandynawskiego modelu rynku elektroenergetycznego; szczególnie że &#8211; tak jak w państwach skandynawskich &#8211; mamy jednego operatora systemu. Operator ten zarządza zarówno bilansowaniem całego systemu w kraju, jak i przepływami transgranicznymi. &#8222;Urynkowienie&#8221; skandynawskiego systemu było możliwe dzięki wprowadzeniu czterech ważnych reguł:

&bull; Taryfa punktu przyłączenia. Każdy użytkownik rynku &#8211; wytwórca czy odbiorca &#8211; płaci jedną opłatę operatorowi sieci, zależną jedynie od położenia geograficznego. To z kolei otwiera mu rynek całego systemu skandynawskiego, niezależnie od położenia geograficznego dostawcy czy odbiorcy. 
&bull; Uczynienie operatora sieci niezależną organizacją, która koordynuje i bilansuje system. 
&bull; Nadanie kluczowego znaczenia giełdzie energii z widocznym wskazaniem cen rynkowych energii. 
&bull; Wprowadzenie grup bilansujących. Jeśli odbiorca jest przyłączony do sieci dystrybucyjnej, opłatę przyłączeniową płaci operatorowi sieci dystrybucyjnej. Opłata ta jest zależna tylko od miejsca przyłączenia, niezależnie czy odbiorca kupuje energię od danego operatora, czy od innego dostawcy.

Giełda energii w Skandynawii ma zdecydowanie większe znaczenie niż jej odpowiednik w Polsce. W Skandynawii poprzez giełdę handluje się ok. 40 procentami energii. Jest to możliwe dzięki zmniejszeniu ryzyka cen spotowych poprzez kontrakty finansowe. Poza tym większość kontraktów bilateralnych, pozagiełdowych jest również rozliczana przez Nord Pool. Informacja z giełdy po fixingu jest bazą dla operatora sieci w planowaniu rozpływów sieciowych. Po fixingu istnieje w dalszym ciągu możliwość poprawienia swojego niezbilansowania poprzez rynek godzinny Elbas, nawet do jednej godziny przed fizyczną dostawą. Nie widzę konkretnych przeszkód we wprowadzeniu takiego amego system rynkowego w Polsce.

Jestem przekonany, że docelowo w Polsce może zafunkcjonować rynek podobny do rynku skandynawskiego. U nas elektrownie sprzedają energię w najprostszy sposób &#8211; robią grafik i notują, że np. 10 MW idzie do jednego odbiorcy, a 15 do innego. Taki system jest bardzo pracochłonny, łatwo o pomyłkę. Nie wydaje mi się, żeby elektrownie były zachwycone faktem, że muszą codziennie robić kilkadziesiąt grafików dla każdego klienta osobno. Uważam, że z punktu widzenia elektrowni byłoby wygodniej przenieść całą nadwyżkę energii na giełdę. Wtedy płynność na giełdzie byłaby większa, a handel łatwiejszy. 

Dzisiaj ceny są nieprzewidywalne; wystarczy &#8222;rzucić&#8221; niewielką ilość energii, by znacząco wpłynąć na jej cenę. Dlatego wielu unika giełdy. Jedną z podstawowych różnic między giełdami energii u nas i w Skandynawii jest aktywność rynku finansowego. Tam można sprzedać energię na giełdzie, ale jednocześnie zabezpieczyć sobie cenę narzędziami finansowymi, czyli przerzucić ryzyko ceny na rynek finansowy. W Polsce instrumenty te są teoretycznie dostępne, ale prawie nikt nimi nie handluje, ich płynność jest bliska zeru. Moim zdaniem przyszłość giełdy w Polsce jest związana z rynkiem finansowym. 

Z tego co wiem, wprowadzenie grup bilansujących odpowiedzialnych finansowo za zbilansowanie swoich klientów jest bardzo bliskie wdrożenia w Polsce. To spowoduje znaczne obniżenie ryzyka dla firm handlowych, które chciałyby przejąć odpowiedzialność za bilansowanie swoich klientów.

Rozmowa z dr. inż. Rafałem Gawinem, starszym specjalistą w Departamencie Promowania Konkurencji Urzędu Regulacji Energetyki.

- Jak przebiegał proces otwarcia rynków energii w krajach skandynawskich?
- Rynek skandynawski to jeden z najbardziej dojrzałych rynków energii elektrycznej w Europie, w pełni otwarty zarówno dla odbiorców przemysłowych, jak i odbiorców w gospodarstwach domowych.

Teoretycznie najszybciej otwarto rynek w Norwegii, bo już w 1991 roku i dla wszystkich odbiorców, lecz zmiana sprzedawcy była uwarunkowana posiadaniem układu pomiarowego z godzinową rejestracją danych. W dalszej kolejności dołączyły Finlandia, otwierając w 1995 roku rynek dla odbiorców przemysłowych, a w 1998 dla gospodarstw domowych oraz Szwecja w 1996 roku dla wszystkich odbiorców, lecz podobnie jak w Norwegii zmiana sprzedawcy była uwarunkowana posiadaniem układów pomiarowych z godzinową rejestracją danych. Najmłodszym zliberalizowanym rynkiem w gronie krajów skandynawskich jest Dania, która otworzyła rynek dla odbiorców przemysłowych w 2000 roku, a dla gospodarstw domowych w 2003 roku.

wnp.pl - portal gospodarczy

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!
<strong><u>Model już jest...</u></strong>

O możliwościach przeniesienia do Polski elementów skandynawskiego modelu rynku energii mówi <strong>Szymon Duniec</strong>, prezes Zarządu Atel Polska:

&#8211; Nie sądzę, by Polska miała wielkie trudności z zaadaptowaniem skandynawskiego modelu rynku elektroenergetycznego; szczególnie że &#8211; tak jak w państwach skandynawskich &#8211; mamy jednego operatora systemu. Operator ten zarządza zarówno bilansowaniem całego systemu w kraju, jak i przepływami transgranicznymi. &#8222;Urynkowienie&#8221; skandynawskiego systemu było możliwe dzięki wprowadzeniu czterech ważnych reguł:

&bull; Taryfa punktu przyłączenia. Każdy użytkownik rynku &#8211; wytwórca czy odbiorca &#8211; płaci jedną opłatę operatorowi sieci, zależną jedynie od położenia geograficznego. To z kolei otwiera mu rynek całego systemu skandynawskiego, niezależnie od położenia geograficznego dostawcy czy odbiorcy. 
&bull; Uczynienie operatora sieci niezależną organizacją, która koordynuje i bilansuje system. 
&bull; Nadanie kluczowego znaczenia giełdzie energii z widocznym wskazaniem cen rynkowych energii. 
&bull; Wprowadzenie grup bilansujących. Jeśli odbiorca jest przyłączony do sieci dystrybucyjnej, opłatę przyłączeniową płaci operatorowi sieci dystrybucyjnej. Opłata ta jest zależna tylko od miejsca przyłączenia, niezależnie czy odbiorca kupuje energię od danego operatora, czy od innego dostawcy.

Giełda energii w Skandynawii ma zdecydowanie większe znaczenie niż jej odpowiednik w Polsce. W Skandynawii poprzez giełdę handluje się ok. 40 procentami energii. Jest to możliwe dzięki zmniejszeniu ryzyka cen spotowych poprzez kontrakty finansowe. Poza tym większość kontraktów bilateralnych, pozagiełdowych jest również rozliczana przez Nord Pool. Informacja z giełdy po fixingu jest bazą dla operatora sieci w planowaniu rozpływów sieciowych. Po fixingu istnieje w dalszym ciągu możliwość poprawienia swojego niezbilansowania poprzez rynek godzinny Elbas, nawet do jednej godziny przed fizyczną dostawą. Nie widzę konkretnych przeszkód we wprowadzeniu takiego amego system rynkowego w Polsce.

Jestem przekonany, że docelowo w Polsce może zafunkcjonować rynek podobny do rynku skandynawskiego. U nas elektrownie sprzedają energię w najprostszy sposób &#8211; robią grafik i notują, że np. 10 MW idzie do jednego odbiorcy, a 15 do innego. Taki system jest bardzo pracochłonny, łatwo o pomyłkę. Nie wydaje mi się, żeby elektrownie były zachwycone faktem, że muszą codziennie robić kilkadziesiąt grafików dla każdego klienta osobno. Uważam, że z punktu widzenia elektrowni byłoby wygodniej przenieść całą nadwyżkę energii na giełdę. Wtedy płynność na giełdzie byłaby większa, a handel łatwiejszy. 

Dzisiaj ceny są nieprzewidywalne; wystarczy &#8222;rzucić&#8221; niewielką ilość energii, by znacząco wpłynąć na jej cenę. Dlatego wielu unika giełdy. Jedną z podstawowych różnic między giełdami energii u nas i w Skandynawii jest aktywność rynku finansowego. Tam można sprzedać energię na giełdzie, ale jednocześnie zabezpieczyć sobie cenę narzędziami finansowymi, czyli przerzucić ryzyko ceny na rynek finansowy. W Polsce instrumenty te są teoretycznie dostępne, ale prawie nikt nimi nie handluje, ich płynność jest bliska zeru. Moim zdaniem przyszłość giełdy w Polsce jest związana z rynkiem finansowym. 

Z tego co wiem, wprowadzenie grup bilansujących odpowiedzialnych finansowo za zbilansowanie swoich klientów jest bardzo bliskie wdrożenia w Polsce. To spowoduje znaczne obniżenie ryzyka dla firm handlowych, które chciałyby przejąć odpowiedzialność za bilansowanie swoich klientów.  



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


44 343 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

966 189 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 800 ofert w bazie

2 782 270 ofert w bazie


397 662 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP