Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Janusz Lewandowski: Nie patrzą na mnie z góry

Autor: Rozmawiał: Jerzy Dudała
17-09-2004 00:00

"Istnieje coś takiego, jak poczucie wyższości u przedstawicieli starych członków Unii. Oni chcieliby mieć monopol na europejskość. Jednak od Komisji Budżetowej wiele zależy, więc trudno im teraz spoglądać na mnie z góry" - rozmowa z Januszem Lewandowskim, przewodniczącym Komisji Budżetowej w Parlamencie Europejskim.

Jakie najważniejsze zadania będzie Pan miał do wykonania w najbliższym czasie?
– Najistotniejsze jest dla mnie szybkie opanowanie wszelkich reguł formalnych i płynne wejście w uchwalanie budżetu na rok 2005. A już jesienią rozpocznie się bitwa o kształt perspektywy finansowej na lata 2007-2013.
W Polsce będą duże oczekiwania, żeby zadbał Pan o korzystny dla nas podział środków z unijnej kasy.
– Zdaję sobie sprawę, że stanę wobec problemu nadmiernych oczekiwań. Moim zadaniem jest reprezentowanie interesów całej Europy, a nie tylko Polski. Jednak jestem przekonany, że Polska skorzysta na moim przewodniczeniu Komisji Budżetowej. Trudno będzie bowiem o osobę lepiej poinformowaną ode mnie w kwestiach budżetowych. Posiadanie wszelkich informacji jest warunkiem skutecznego działania, a ja w kwestiach budżetowych będę miał pełną wiedzę. Również i wiedzę o wszelkich manewrach, które mogłyby być dla Polski niekorzystne. Obecnie w wielu krajach, które są płatnikami netto, próbuje się wpłynąć na zredukowanie budżetu Unii Europejskiej. Chcieliby większej Unii za mniejsze pieniądze. I w tej kwestii musimy zająć jednoznaczne stanowisko. Mechanizm wyrównywania szans nigdy nie był w Unii aż tak bardzo potrzebny, jak obecnie, kiedy dołączyło do niej dziesięć dość ubogich krajów.
Są płatnicy netto i biorcy netto. Zatem linia podziału jest oczywista. Obecnie problemy budżetowe Niemiec i duża skłonność do oszczędzania w Holandii stwarzają największą presję, aby środki dla nowych członków Unii były skromniejsze. Istnieje coś takiego jak skłonność do oszczędzania w dzisiejszej Europie. Bierze się ona z tego, że wiele bogatych krajów – jednak już niezbyt dynamicznych gospodarczo, jak Niemcy czy Francja – boryka się z wielkimi kłopotami budżetowymi u siebie. Kolejne napięcia rodzi fiasko strategii lizbońskiej, której celem było doganianie Stanów Zjednoczonych. Pojawiają się zakusy, żeby na badania i rozwój, przewidziane w strategii lizbońskiej, przerzucić część środków przeznaczonych na zasilenie nowych członków Unii. Będę bronił projektu Komisji Europejskiej, który zakłada zwiększenie nakładów na badania i rozwój w ramach strategii lizbońskiej, ale który przewiduje również pokaźne śroki na wyrównywanie szans między państwami starej i nowej Unii. Na ten cel ma zostać przeznaczonych 39 mld euro w 2007 roku. Natomiast w roku 2013 już 51 mld euro.

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


21 974 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP