Janusz Lewandowski: Uczymy się kryzysu
Jerzy Dudała - 2010-06-23
Wszystkie państwa zaciskają pasa, a zatem będą też mniej produktów importować z Polski - mówi Janusz Lewandowski, unijny komisarz do spraw budżetu.
- Czy grecki kryzys może mieć istotny wpływ na sytuację Polski?
- Sam kryzys grecki wprost nie rodzi zagrożeń. Natomiast jeżeli ta choroba niezdolności do obsługi własnych zobowiązań rozszerzy się na inne kraje, to wówczas możemy mieć do czynienia z efektem kuli śnieżnej.
- Należy się przede wszystkim obawiać o sytuację Hiszpanii?
- Nie ma krajów zupełnie niezagrożonych, choćby z uwagi na wielkie programy pomocowe, z jakimi mieliśmy do czynienia w krajach Unii. Wśród krajów z problemami są również kraje iberyjskie. Powstał jednolity front obrony euro, gdyż chodziło już nie tylko o sytuację Grecji, ale też właśnie Hiszpanii, Portugalii czy Belgii. Chodzi o fundusz stabilizacyjny 750 mld euro wirtualnego pieniądza. To system pewnej asekuracji. Natomiast do Grecji płynie realny pieniądz. Grecja jako jedyny kraj poprosiła o pomoc.
- Jak te wydarzenia w Grecji mogą wpłynąć na polską prezydencję w Unii Europejskiej przypadającą na rok 2011?
- Mam nadzieję, że ten efekt kuli śnieżnej został powstrzymany i że ograniczy się ta sytuacja do Grecji. Choć trzeba pamiętać, że wszystkie państwa zaciskają pasa, a zatem będą też mniej produktów importować z Polski. Te gospodarki będą mniej chłonne na nasze wyroby. Tyle że z kolei Polska eksportuje głównie na rynek niemiecki, a nie grecki czy portugalski. Sądzę, że polska prezydencja powinna się skoncentrować na kwestiach związanych z Pakietem klimatycznym oraz na kwestiach finansowych. Liczę, że to się będzie odbywać już w bardziej sprzyjającym i lepszym klimacie.
- Czy powinniśmy się spieszyć do strefy euro?
- Opłaca się nam przyspieszać tempo działań związanych z wejściem do klubu, gdzie panują dobre obyczaje. Zamierzamy należeć do strefy euro już naprawionej, a ona jest właśnie teraz w fazie naprawy. Kryteria wejścia zostaną zaostrzone i dobrze, bo też w naszym interesie jest, by strefa euro była na mocnych fundamentach.
- Wspominał pan ostatnio wielokrotnie, że Unia była budowana na dobry czas i nie jest przygotowana do takiej sytuacji, z jaką mamy do czynienia w przypadku Grecji.
- Okazało się, że Unia Europejska nie jest przedsięwzięciem przygotowanym i gotowym na kryzys. Pierwszą lekcją nieposiadania mechanizmu antykryzysowego przez Unię było odcięcie gazu przez Rosję. Obecnie Unia uczy się określonych zachowań, patrzy na nowo, gdzie są wady, a gdzie zalety. Mamy projekt wykraczający poza nieprzestrzegane zasady paktu stabilizacji i wzrostu. Mam na myśli kierunek, w którym zakłada się kontrolę budżetów narodowych, statystyki narodowe mają być dokładniej weryfikowane. Analizie poddany zostałby nie tylko poziom deficytu poszczególnych krajów, ale też jego przyczyny.
- Sam kryzys grecki wprost nie rodzi zagrożeń. Natomiast jeżeli ta choroba niezdolności do obsługi własnych zobowiązań rozszerzy się na inne kraje, to wówczas możemy mieć do czynienia z efektem kuli śnieżnej.
- Należy się przede wszystkim obawiać o sytuację Hiszpanii?
- Nie ma krajów zupełnie niezagrożonych, choćby z uwagi na wielkie programy pomocowe, z jakimi mieliśmy do czynienia w krajach Unii. Wśród krajów z problemami są również kraje iberyjskie. Powstał jednolity front obrony euro, gdyż chodziło już nie tylko o sytuację Grecji, ale też właśnie Hiszpanii, Portugalii czy Belgii. Chodzi o fundusz stabilizacyjny 750 mld euro wirtualnego pieniądza. To system pewnej asekuracji. Natomiast do Grecji płynie realny pieniądz. Grecja jako jedyny kraj poprosiła o pomoc.
- Jak te wydarzenia w Grecji mogą wpłynąć na polską prezydencję w Unii Europejskiej przypadającą na rok 2011?
- Mam nadzieję, że ten efekt kuli śnieżnej został powstrzymany i że ograniczy się ta sytuacja do Grecji. Choć trzeba pamiętać, że wszystkie państwa zaciskają pasa, a zatem będą też mniej produktów importować z Polski. Te gospodarki będą mniej chłonne na nasze wyroby. Tyle że z kolei Polska eksportuje głównie na rynek niemiecki, a nie grecki czy portugalski. Sądzę, że polska prezydencja powinna się skoncentrować na kwestiach związanych z Pakietem klimatycznym oraz na kwestiach finansowych. Liczę, że to się będzie odbywać już w bardziej sprzyjającym i lepszym klimacie.
- Czy powinniśmy się spieszyć do strefy euro?
- Opłaca się nam przyspieszać tempo działań związanych z wejściem do klubu, gdzie panują dobre obyczaje. Zamierzamy należeć do strefy euro już naprawionej, a ona jest właśnie teraz w fazie naprawy. Kryteria wejścia zostaną zaostrzone i dobrze, bo też w naszym interesie jest, by strefa euro była na mocnych fundamentach.
- Wspominał pan ostatnio wielokrotnie, że Unia była budowana na dobry czas i nie jest przygotowana do takiej sytuacji, z jaką mamy do czynienia w przypadku Grecji.
- Okazało się, że Unia Europejska nie jest przedsięwzięciem przygotowanym i gotowym na kryzys. Pierwszą lekcją nieposiadania mechanizmu antykryzysowego przez Unię było odcięcie gazu przez Rosję. Obecnie Unia uczy się określonych zachowań, patrzy na nowo, gdzie są wady, a gdzie zalety. Mamy projekt wykraczający poza nieprzestrzegane zasady paktu stabilizacji i wzrostu. Mam na myśli kierunek, w którym zakłada się kontrolę budżetów narodowych, statystyki narodowe mają być dokładniej weryfikowane. Analizie poddany zostałby nie tylko poziom deficytu poszczególnych krajów, ale też jego przyczyny.
KOMENTARZE (2)
-
02.07.2010 00:32kicia
-
24.06.2010 11:27Stanisław






osczędzać to mądrze inwestować
ja zainwetowałam w obligacje noble tfi i nie musze zaciskać pasa bo nie straciłam - polecam