Autor: Jerzy Dudała | 2010-06-23
Janusz Lewandowski: Uczymy się kryzysu
Wszystkie państwa zaciskają pasa, a zatem będą też mniej produktów importować z Polski - mówi Janusz Lewandowski, unijny komisarz do spraw budżetu.
- Okazało się, że Unia Europejska nie jest przedsięwzięciem przygotowanym i gotowym na kryzys. Pierwszą lekcją nieposiadania mechanizmu antykryzysowego przez Unię było odcięcie gazu przez
Rosję. Obecnie Unia uczy się określonych zachowań, patrzy na nowo, gdzie są wady, a gdzie zalety. Mamy projekt wykraczający poza nieprzestrzegane zasady paktu stabilizacji i wzrostu. Mam na
myśli kierunek, w którym zakłada się kontrolę budżetów narodowych, statystyki narodowe mają być dokładniej weryfikowane. Analizie poddany zostałby nie tylko poziom deficytu poszczególnych
krajów, ale też jego przyczyny.
- To się nie spotka z przychylnością poszczególnych krajów.
- Na pewno to nie będzie popularne, to się będzie bowiem kojarzyło z ingerowaniem Unii. Ale nie ma innego wyjścia. Zresztą same reguły nie są złe. Zło tkwi w tym, że te reguły nie były przestrzegane. Niedotrzymywanie tych reguł przyniosło określone konsekwencje, jak to mamy w przypadku Grecji.
- W samej Grecji słychać liczne głosy zwątpienia, że trudno będzie sobie poradzić z kryzysem, że problemem jest między innymi korupcja...
- Grecja zdaje przede wszystkim egzamin sama przed sobą. Rzeczą greckich polityków jest mówić prawdę. Nawet gdyby ta prawda była niepopularna.
- Sądzi pan, że Grecja sobie poradzi ze stojącymi przed nią problemami?
- Jestem tu umiarkowanym pesymistą. Konieczne rozwiązania i działania, jakie trzeba będzie podjąć, pozostają w opozycji do przyzwyczajeń społeczeństwa greckiego. W Grecji był element życia ponad stan. A przecież Grecy będą musieli wprowadzić trudny program oszczędnościowy. Schładzanie przez to greckiej gospodarki nie będzie łatwe do zaakceptowania przez samych Greków. Trzeba pamiętać, że czas oszczędności nie będzie sprzyjający dla dynamicznego rozwoju gospodarek. W czasie kryzysu lat 2008-09 wydano wielkie pieniądze na programy antykryzysowe, które przełożyły się między innymi na sztuczne utrzymanie poziomu zatrudnienia w wielu gałęziach gospodarki.
- To się nie spotka z przychylnością poszczególnych krajów.
- Na pewno to nie będzie popularne, to się będzie bowiem kojarzyło z ingerowaniem Unii. Ale nie ma innego wyjścia. Zresztą same reguły nie są złe. Zło tkwi w tym, że te reguły nie były przestrzegane. Niedotrzymywanie tych reguł przyniosło określone konsekwencje, jak to mamy w przypadku Grecji.
- W samej Grecji słychać liczne głosy zwątpienia, że trudno będzie sobie poradzić z kryzysem, że problemem jest między innymi korupcja...
- Grecja zdaje przede wszystkim egzamin sama przed sobą. Rzeczą greckich polityków jest mówić prawdę. Nawet gdyby ta prawda była niepopularna.
- Sądzi pan, że Grecja sobie poradzi ze stojącymi przed nią problemami?
- Jestem tu umiarkowanym pesymistą. Konieczne rozwiązania i działania, jakie trzeba będzie podjąć, pozostają w opozycji do przyzwyczajeń społeczeństwa greckiego. W Grecji był element życia ponad stan. A przecież Grecy będą musieli wprowadzić trudny program oszczędnościowy. Schładzanie przez to greckiej gospodarki nie będzie łatwe do zaakceptowania przez samych Greków. Trzeba pamiętać, że czas oszczędności nie będzie sprzyjający dla dynamicznego rozwoju gospodarek. W czasie kryzysu lat 2008-09 wydano wielkie pieniądze na programy antykryzysowe, które przełożyły się między innymi na sztuczne utrzymanie poziomu zatrudnienia w wielu gałęziach gospodarki.
KOMENTARZE (2)
kicia
02.07.2010 00:32
Stanisław
24.06.2010 11:27
