RSS
    • m.wnp.pl

Janusz Śniadek: Rząd chce nas sprowokować

Jerzy Dudała - 2009-01-16
Uderzając w związki, uderza się tak naprawdę w pracowników - mówi Janusz Śniadek, przewodniczący Solidarności.
Co o działalności związków zawodowych sądzą przedsiębiorcy? Zobacz także: "Andrzej Arendarski: związki, czyli licytacja radykalizmu"

- Jak ocenia pan rząd Donalda Tuska?

- Początkowo zdawało mi się, że ten rząd jest rządem niespełnionych obaw. Jednak teraz te obawy zaczynają się potwierdzać.

Na nasze liczne wystąpienia i pisemne prośby, by zająć się obecną sytuacją kryzysową, jedyną odpowiedzią rządu jest rozpętanie konfl iktu społecznego. Wystarczy spojrzeć na kwestie emerytalne, gdzie określone roczniki traktuje się niczym inną, zdrowszą rasę, której nie przysługuje prawo do wcześniejszych emerytur. To dla nas nie do przyjęcia. Także w sferze oświaty mamy chęć zastąpienia systemu chaosem, bo tym zaowocuje przekazywanie szkół samorządom.

- Czy rząd PO-PSL jest antypracowniczy?

- Jeżeli weźmiemy pod uwagę odmowę dialogu społecznego, to zauważymy, że coś jest nie tak. Premier Donald Tusk plecie o rzekomym dyktacie związków, a sam stosuje dyktat i mówi, że to jego odpowiedź na dyktat związkowy. Ja zostawiam społeczeństwu odpowiedź na pytanie o to, czy ten rząd jest antypracowniczy.

- Nie ma dialogu społecznego?

- Są tylko jego pozory. W zakładach pracy na linii związki zawodowe - pracodawcy ten dialog się toczy. Choć sytuacja na rynku wprowadza pewną nerwowość. Natomiast niedawno zrobiliśmy pogrzeb dialogu społecznego na poziomie krajowym.

- Uda się go wskrzesić?

- To byłby pierwszy cud tego rządu.

W kontekście zagrożenia kryzysem nasuwa się podstawowe pytanie. A mianowicie, czy ten rząd jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo Polakom, bo jak się okazało - stoczniowcom nie. Sytuacja stoczni wskazuje na nieudolność tego rządu.

- Rząd Tuska twierdzi, że winę za stan stoczni ponoszą poprzednicy.

- Ciekawe, czy za parę lat też będzie zrzucał wszystko na poprzedników. Kiedyś wreszcie trzeba przejąć odpowiedzialność.

Obecnie natomiast odpowiedzią jest rozniecanie konfl iktu społecznego. Wiadomo, że kiedy odczujemy skutki kryzysu, to będzie chęć przerzucania tego ciężaru na pracowników, na społeczeństwo. Symptomatyczne jest, że w świecie idzie się ku rozwiązaniom protekcjonistycznym, podtrzymującym miejsca pracy. Mamy więc do czynienia z pomocą publiczną. A ten rząd publicznie zarzeka się, że tego robił nie będzie. Na razie wskazuję na ogromne obawy, natomiast nie formułuję w tym zakresie zarzutów.

DODAJ KOMENTARZ

wnp.pl

forum.wnp.pl - dyskusje na tematy gospodarcze