Autor: Jerzy Dudała | 2008-12-22
Jarosław Zagórowski: stalowa zapaść to wspólny problem
Dekoniunktura w sektorze stalowym wprost uderza w Jastrzębską Spółkę Węglową - mówi Jarosław Zagórowski, prezes zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
- W sektorze stalowym można usłyszeć opinie, że wprawdzie jest obecnie kiepska sytuacja na rynku, ale do kryzysu jeszcze daleko.
- Kryzys ma to do siebie, że przychodzi i odchodzi. Pozostaje teraz pytanie, jak długo on potrwa. Według analiz ekspertów i według tego, co możemy wywnioskować z rozmów prowadzonych przez nas na arenie międzynarodowej, wynika, że wszyscy chcieliby wierzyć w to, że ten kryzys potrwa pół roku. Jeżeli tak będzie, to dla nas będzie trwał rok, bo przez pół roku nazbierają się takie zapasy węgla, że drugie półrocze to będzie "zjadanie zapasów", a nie bieżąca produkcja. Oby więc ten kryzys trwał jak najkrócej.
- Jak chcecie się bronić przed skutkami kryzysu?
- Podejmujemy działania przygotowawcze w każdym aspekcie funkcjonowania. Rozmawialiśmy ze stroną społeczną o odpowiedzialności za firmę, bo wszyscy musimy się w tej trudnej sytuacji odpowiedzialnie zachowywać. Na bieżąco informujemy stronę społeczną o zagrożeniach, które mogą dotknąć Jastrzębską Spółkę Węglową.
- Jak reaguje na to strona społeczna?
- Widać zrozumienie. Zresztą przy ostatnich negocjacjach płacowych padały zapewnienia, że strona społeczna jest odpowiedzialna za losy spółki i za miejsca pracy. Liczę, że wspólnymi siłami uda się nam przetrwać kryzys. Kiedy jest dobrze, to zarabiamy, a kiedy jest źle, to musimy wspólnymi siłami przeciwstawić się kryzysowi.
Od strony technicznej podejmujemy i będziemy podejmować wszelkie działania związane z redukcją kosztów. Oprócz kosztów związanych z pracami udostępniającymi oraz z inwestycjami. Tu postaramy się nie obcinać kosztów. Natomiast w pozostałych obszarach działalności spółki będziemy ciąć radykalnie.
W rozmowach z partnerami przedstawiamy im naszą politykę. W układzie producent węgla koksowego - koksownia - huta musimy się wspólnie dzielić tym problemem, by przetrwać kryzys. Byłoby nieuczciwe, gdyby któryś z podmiotów z tych trzech obszarów chciał coś ugrać na kryzysie, bo zrobiłby to kosztem innych.
- Kryzys ma to do siebie, że przychodzi i odchodzi. Pozostaje teraz pytanie, jak długo on potrwa. Według analiz ekspertów i według tego, co możemy wywnioskować z rozmów prowadzonych przez nas na arenie międzynarodowej, wynika, że wszyscy chcieliby wierzyć w to, że ten kryzys potrwa pół roku. Jeżeli tak będzie, to dla nas będzie trwał rok, bo przez pół roku nazbierają się takie zapasy węgla, że drugie półrocze to będzie "zjadanie zapasów", a nie bieżąca produkcja. Oby więc ten kryzys trwał jak najkrócej.
- Jak chcecie się bronić przed skutkami kryzysu?
- Podejmujemy działania przygotowawcze w każdym aspekcie funkcjonowania. Rozmawialiśmy ze stroną społeczną o odpowiedzialności za firmę, bo wszyscy musimy się w tej trudnej sytuacji odpowiedzialnie zachowywać. Na bieżąco informujemy stronę społeczną o zagrożeniach, które mogą dotknąć Jastrzębską Spółkę Węglową.
- Jak reaguje na to strona społeczna?
- Widać zrozumienie. Zresztą przy ostatnich negocjacjach płacowych padały zapewnienia, że strona społeczna jest odpowiedzialna za losy spółki i za miejsca pracy. Liczę, że wspólnymi siłami uda się nam przetrwać kryzys. Kiedy jest dobrze, to zarabiamy, a kiedy jest źle, to musimy wspólnymi siłami przeciwstawić się kryzysowi.
Od strony technicznej podejmujemy i będziemy podejmować wszelkie działania związane z redukcją kosztów. Oprócz kosztów związanych z pracami udostępniającymi oraz z inwestycjami. Tu postaramy się nie obcinać kosztów. Natomiast w pozostałych obszarach działalności spółki będziemy ciąć radykalnie.
W rozmowach z partnerami przedstawiamy im naszą politykę. W układzie producent węgla koksowego - koksownia - huta musimy się wspólnie dzielić tym problemem, by przetrwać kryzys. Byłoby nieuczciwe, gdyby któryś z podmiotów z tych trzech obszarów chciał coś ugrać na kryzysie, bo zrobiłby to kosztem innych.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
