Autor: Tomasz Elżbieciak | 2012-02-08
Jazz, kwanty i fale
Grzegorz Lichocik, prezes polskiego oddziału firmy Dachser
Moją największą pasją jest muzyka. Nie wyobrażam sobie bez niej życia. Jestem wielkim fanem jazzu i muzyki etnicznej ze szczególnym uwzględnieniem muzyki basenu Morza Śródziemnego. Swoim zamiłowaniem do gitary zaraziłem młodszego syna.
W naszym domu książki są wszędzie, bo ciągle jest na nie za mało miejsca na regałach.Szczególnie uwielbiam literaturę popularno-naukową. Zagłębiam się głównie w mechanikę kwantową i teorie z nią powiązane. Moja fascynacja tą dziedziną powstała już po studiach. Gdybym teraz miał wybierać kierunek, pewnie byłaby to fizyka teoretyczna.
Rodzina na desce
Bardzo żałuję, że żyjemy w klimacie, w którym "ciepłe" morze jest tylko przez dwa miesiące. Dzisiaj co prawda można jechać wszędzie, ale jako miłośnicy windsurfingu mamy problem z bagażem. Niestety, na dolotach do dużych europejskich lotnisk latają z reguły małe samoloty, gdzie luki bagażowe nie są zbyt pojemne. Stąd też od wielu lat jesteśmy wierni Morzu Bałtyckiemu, a przede wszystkim mekce windsurferów, czyli Półwyspowi Helskiemu. Mamy tam również przyczepę kempingową, która stoi od maja do września nad samą zatoką. Nasze dzieci spędzają tam całe wakacje. Myśl, że można pojechać w miejsce, gdzie nie będzie deski, nie ma szans nawet zakiełkować.
Jest na świecie kilka miejsc, które planujemy odwiedzić, i oczywiście są one związane z deską windsurfingową. Śladem naszego syna planuję zmierzyć się z falami Cape Town. Na pewno wkrótce zaliczymy też Wyspy Zielonego Przylądka.
Chciałbym osiągnąć taki poziom, aby kiedyś powalczyć z falami na Hawajach, chociażby na Maui lub Hookipie. Poza sezonem budujemy naszą formę, pływając intensywnie na basenie i ćwicząc na hali. Liczę, że zimą uda się nam znaleźć czas i pojechać na deskę gdzieś na południową półkulę i oczywiście na narty w tym roku do Austrii.
Podróże do dalekich krajów są fascynujące, ale zostawiamy je razem z żoną na ten okres naszego życia, kiedy nie starczy już sił na utrzymanie pędnika w rękach. Oby stało się to jak najpóźniej.
Szef dostępny
Najbardziej cenię u siebie umiejętność znajdowania i angażowania odpowiednich ludzi, którzy gotowi są stawać naprzeciw różnych wyzwań i mierzyć się z nimi. Myślę, że pomaga mi w tym otwartość na ludzi i empatia. Staram się, aby pracownicy mogli się rozwijać. Promuję tych najwartościowszych z całej organizacji i staram się, aby mogli realizować swoje osobiste cele. Jestem szefem dostępnym, co pomaga mi mieć dobry kontakt z każdym pracownikiem.
KOMENTARZE (2)
Ra
09.02.2012 00:04
dekek
08.02.2012 20:55

