Joanna Strzelec-Łobodzińska: gospodarka tak, polityka nie!
Jerzy Dudała - 2008-12-16
Prawie trzydzieści lat pracowałam w sektorze energetycznym. Teraz jestem wiceministrem gospodarki i mam tu mnóstwo rzeczy do zrobienia - mówi Joanna Strzelec-Łobodzińska, wiceminister gospodarki.
- Wierzyła pani, że w końcu otrzyma nominację na wiceministra gospodarki?
- Wierzyłam, choć pojawiały się też chwile zwątpienia. W końcu jednak otrzymałam tę nominację. Czas zatem pokazał, że należało wierzyć.
- Przykładowo szef śląskiej PO Tomasz Tomczykiewicz mówił, że na pewno nie otrzyma pani nominacji na wiceministra gospodarki.
Skąd ta niechęć polityków Platformy Obywatelskiej do pani?
- Nie potrafię powiedzieć. Daleka jestem od tego, żeby analizować, kto chciał, bym otrzymała tę nominację, a kto był jej przeciwny.
Teraz ważne jest, by zrobić coś dobrego dla gospodarki, a nie szukać winnych opóźnienia mojej nominacji na wiceministra.
Szkoda, że to się tak przeciągało. W samej pracy mi to nawet nie przeszkadzało, bo mogłam wiele rzeczy przygotować. Natomiast skuteczność działań formalnych i proceduralnych była utrudniona, bo wymagało to zupełnie innego obiegu dokumentów.
Nie dało się w takiej sytuacji podejmować istotnych decyzji.
- Kilkumiesięczne blokowanie nominacji dla pani i nieprzychylne komentarze tylko panią wzmocniły?
- Mówi się, że co człowieka nie zabije, to go wzmocni. Jestem osobą o dość mocnej kondycji psychicznej. Cieszę się jednak, że niepewność związana z moją nominacją już się skończyła.
- Myśli pani, że będzie miała oparcie w rządzie, czy też będzie osamotniona? Bez takiego silnego oparcia będzie pani jedynie biła głową w mur.
- Odbyło się już kilka komisji sejmowych, na których przedstawiliśmy nasze propozycje, a dyskusja nad nimi miała rzeczowy, merytoryczny charakter. Proponowane przeze mnie rozwiązania dotyczą stricte gospodarki, a nie polityki. Nie jestem działaczem politycznym, tylko gospodarczym.
Myślę, że postulaty zgłaszane przez resort gospodarki są do przeforsowania. Jak dotąd, nie spotkałam się z niechęcią wymierzoną przeciw tym propozycjom.
- Czyżby? Przecież wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak nie krył irytacji, gdy mówił o braku środków z budżetu na inwestycje początkowe w górnictwie na 2009 rok.
- Na kształt budżetu na pewno jakiś wpływ ma polityka. W tym przypadku była to jednak raczej kwestia ograniczonych środków budżetowych. Będziemy robić wszystko, aby środki na inwestycje początkowe w górnictwie wyasygnowano w 2010 roku.
- Wierzyłam, choć pojawiały się też chwile zwątpienia. W końcu jednak otrzymałam tę nominację. Czas zatem pokazał, że należało wierzyć.
- Przykładowo szef śląskiej PO Tomasz Tomczykiewicz mówił, że na pewno nie otrzyma pani nominacji na wiceministra gospodarki.
Skąd ta niechęć polityków Platformy Obywatelskiej do pani?
- Nie potrafię powiedzieć. Daleka jestem od tego, żeby analizować, kto chciał, bym otrzymała tę nominację, a kto był jej przeciwny.
Teraz ważne jest, by zrobić coś dobrego dla gospodarki, a nie szukać winnych opóźnienia mojej nominacji na wiceministra.
Szkoda, że to się tak przeciągało. W samej pracy mi to nawet nie przeszkadzało, bo mogłam wiele rzeczy przygotować. Natomiast skuteczność działań formalnych i proceduralnych była utrudniona, bo wymagało to zupełnie innego obiegu dokumentów.
Nie dało się w takiej sytuacji podejmować istotnych decyzji.
- Kilkumiesięczne blokowanie nominacji dla pani i nieprzychylne komentarze tylko panią wzmocniły?
- Mówi się, że co człowieka nie zabije, to go wzmocni. Jestem osobą o dość mocnej kondycji psychicznej. Cieszę się jednak, że niepewność związana z moją nominacją już się skończyła.
- Myśli pani, że będzie miała oparcie w rządzie, czy też będzie osamotniona? Bez takiego silnego oparcia będzie pani jedynie biła głową w mur.
- Odbyło się już kilka komisji sejmowych, na których przedstawiliśmy nasze propozycje, a dyskusja nad nimi miała rzeczowy, merytoryczny charakter. Proponowane przeze mnie rozwiązania dotyczą stricte gospodarki, a nie polityki. Nie jestem działaczem politycznym, tylko gospodarczym.
Myślę, że postulaty zgłaszane przez resort gospodarki są do przeforsowania. Jak dotąd, nie spotkałam się z niechęcią wymierzoną przeciw tym propozycjom.
- Czyżby? Przecież wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak nie krył irytacji, gdy mówił o braku środków z budżetu na inwestycje początkowe w górnictwie na 2009 rok.
- Na kształt budżetu na pewno jakiś wpływ ma polityka. W tym przypadku była to jednak raczej kwestia ograniczonych środków budżetowych. Będziemy robić wszystko, aby środki na inwestycje początkowe w górnictwie wyasygnowano w 2010 roku.
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- Następna strona
KOMENTARZE (2)
-
12.01.2009 08:41jerry
-
17.12.2008 12:45górnik z Knurowa




Powiedzenie :Będziemy robić wszystko oznacza
że nie zrobimy nic. Na tym odcinku pani minister bedzie dbała o interesy e3nergetyki.