Autor: Marcelina Gołębiewska | 2006-09-05
Kaspijska ropa - bliżej czy dalej?
Strona polska i ukraińska w różny sposób prezentują projekt Odessa-Brody-Płock. Wydaje się, że strony, które oficjalnie deklarują energetyczne partnerstwo, mówią o dwóch różnych projektach. Konkretnych informacji nie udziela żadna ze stron.
Ukraińska promocja
Tymczasem Zarząd przedsiębiorstwa UkrTransNafta - przy udziale Komisji Europejskiej - coraz mocniej promował polsko-ukraiński projekt.
Prezes Todijczuk mówił w połowie bieżącego roku, że znana jest już trasa ropociągu przez Polskę. Wiadomo też, jego zdaniem, że od 10 do 12 mln ton kaspijskiej ropy dostarczyć mogą do rurociągu zaangażowane w wydobycie w regionie kaspijskim ponadnarodowe koncerny. Ropę chce odbierać kilkanaście rafinerii w północnej i środkowej Europie, a zatem surowiec nie będzie konkurował z dostarczaną na południe kontynentu ropą z rurociągu Baku-Tbilisi-Ceyhan (BTC). W dodatku przesył ropy trasą Odessa-Brody-Płock będzie tańszy niż rurą BTC i planowanym od dawna (a teraz postrzeganym jako konkurencyjny w stosunku do Odessa-Brody-Płock) rurociągiem Burgas-Aleksandropolis.
Strona polska nie potwierdziła tych informacji. U nas słychać było tylko o oczekiwaniu na włączenie się do Sarmatii nowych udziałowców, czyli KazMunajGazu i narodowego koncernu naftowego z Azerbejdżanu.
Opinia publiczna nie poznała też stanowiska PERN w sprawie ukraińskich obaw, że włączenie trasy Odessa-Brody-Płock do rurociągu "Przyjaźń" wywoła rosyjski sprzeciw. Kwestia rosyjskiego stanowiska wobec polsko-ukraińskiego projektu od lat pozostaje nad Wisłą tematem tabu.
W listopadzie 2005 r. rurociąg Odessa-Brody został wymieniony w exposé premiera Kazimierza Marcinkiewicza. W lipcowym exposé premiera Jarosława Kaczyńskiego znalazło się tylko ogólne stwierdzenie na temat starań o uruchomienie alternatywnych dostaw ropy.
Ostatnio można odnieść wrażenie, że po stronie polskich polityków - nie przekonanych nawet do efektów zaangażowania się w projekt Komisji Europejskiej - rośnie wiara w nowe naftowe sojusze Polski: w szczególności z Kazachstanem i Azerbejdżanem.
Pełna analiza oficjalnego polskiego stanowiska wobec projektu przedłużenia rurociągu Odessa-Brody do Płocka (Gdańska albo do Wilhelmshaven) była - poza stale podkreślanym elementem wyczekiwania - trudna, jeśli nie niemożliwa do przeprowadzenia. Niejasności wokół projektu, będącego jedynym pomysłem na zdywersyfikowanie źródeł zaopatrzenia kraju w ropę, nie ubywało.
Amerykański zwrot
W 2006 roku, kiedy UkrTransNafta i zaangażowany w projekt przedstawiciel Komisji Europejskiej Faouzi Bensarsa raz po raz przypominali o bliskim momencie podpisania umowy międzynarodowej w ramach grupy do spraw Odessa-Body (Ukraina, Polska, Czechy, Słowacja, Kazachstan, Azerbejdżan i Gruzja), ponownie wzrosło zainteresowanie projektem po stronie amerykańskiej.
Tymczasem Zarząd przedsiębiorstwa UkrTransNafta - przy udziale Komisji Europejskiej - coraz mocniej promował polsko-ukraiński projekt.
Prezes Todijczuk mówił w połowie bieżącego roku, że znana jest już trasa ropociągu przez Polskę. Wiadomo też, jego zdaniem, że od 10 do 12 mln ton kaspijskiej ropy dostarczyć mogą do rurociągu zaangażowane w wydobycie w regionie kaspijskim ponadnarodowe koncerny. Ropę chce odbierać kilkanaście rafinerii w północnej i środkowej Europie, a zatem surowiec nie będzie konkurował z dostarczaną na południe kontynentu ropą z rurociągu Baku-Tbilisi-Ceyhan (BTC). W dodatku przesył ropy trasą Odessa-Brody-Płock będzie tańszy niż rurą BTC i planowanym od dawna (a teraz postrzeganym jako konkurencyjny w stosunku do Odessa-Brody-Płock) rurociągiem Burgas-Aleksandropolis.
Strona polska nie potwierdziła tych informacji. U nas słychać było tylko o oczekiwaniu na włączenie się do Sarmatii nowych udziałowców, czyli KazMunajGazu i narodowego koncernu naftowego z Azerbejdżanu.
Opinia publiczna nie poznała też stanowiska PERN w sprawie ukraińskich obaw, że włączenie trasy Odessa-Brody-Płock do rurociągu "Przyjaźń" wywoła rosyjski sprzeciw. Kwestia rosyjskiego stanowiska wobec polsko-ukraińskiego projektu od lat pozostaje nad Wisłą tematem tabu.
W listopadzie 2005 r. rurociąg Odessa-Brody został wymieniony w exposé premiera Kazimierza Marcinkiewicza. W lipcowym exposé premiera Jarosława Kaczyńskiego znalazło się tylko ogólne stwierdzenie na temat starań o uruchomienie alternatywnych dostaw ropy.
Ostatnio można odnieść wrażenie, że po stronie polskich polityków - nie przekonanych nawet do efektów zaangażowania się w projekt Komisji Europejskiej - rośnie wiara w nowe naftowe sojusze Polski: w szczególności z Kazachstanem i Azerbejdżanem.
Pełna analiza oficjalnego polskiego stanowiska wobec projektu przedłużenia rurociągu Odessa-Brody do Płocka (Gdańska albo do Wilhelmshaven) była - poza stale podkreślanym elementem wyczekiwania - trudna, jeśli nie niemożliwa do przeprowadzenia. Niejasności wokół projektu, będącego jedynym pomysłem na zdywersyfikowanie źródeł zaopatrzenia kraju w ropę, nie ubywało.
Amerykański zwrot
W 2006 roku, kiedy UkrTransNafta i zaangażowany w projekt przedstawiciel Komisji Europejskiej Faouzi Bensarsa raz po raz przypominali o bliskim momencie podpisania umowy międzynarodowej w ramach grupy do spraw Odessa-Body (Ukraina, Polska, Czechy, Słowacja, Kazachstan, Azerbejdżan i Gruzja), ponownie wzrosło zainteresowanie projektem po stronie amerykańskiej.
