Autor: Rynek kolejowy | 2009-12-24
KDP będzie przełomem
- Niedoinwestowana przez długie lata kolej w Polsce konsekwentnie traciła swoich sprzymierzeńców. Nie dawano jej szansy na realną zmianę w zakresie zarządzania, jak i jakości świadczonych usług. Stąd ten opór, choć jak pokazują nasze doświadczenia, z każdym rokiem o pieniądzach dla kolei rozmawia się nieco skuteczniej -mówi w rozmowie z "Rynkiem Kolejowym" Andrzej Wach, prezes PKP SA.
Ł.M.: To symbole przeszłości i teraźniejszości. A co będzie symbolem przyszłości?
Nowa strategia rozwoju transportu kolejowego. Całościowa i spójna. Rewidująca dotychczasowe podejście do rozwiązywania kluczowych kwestii funkcjonowania kolei w Polsce. I mówiąc kolej - myślę nie tylko o Grupie PKP. Z perspektywy czasu można zauważyć, że ustawa z 2000 r. nie przewidziała wielu problemów. Wiemy, że fundamentem działania rynku przewozów kolejowych musi być linia kolejowa - finansowanie jej utrzymania, modernizacji, rozbudowy, czy w końcu zarządzania nią. Mówi się, że kolej to studnia bez dna i zawsze będzie pochłaniać ogromne środki. A rzecz dziś już nie w ilości pieniędzy, ale w budowie adekwatnego do rzeczywistości modelu ich dystrybucji. Struktury zarządzające koleją wykorzystują majątek skarbu państwa i wykonują określoną usługę. I za nią kolej powinna otrzymywać zapłatę w oparciu o umowę, a nie w oparciu o zapis w budżecie. Oczywiście, powinno się finansować dworce, linie obronne i cały szereg innych usług ze środków publicznych, ale systemowe rozwiązanie ma opierać się na tym, że środki mają być kierowane na podstawie umowy pomiędzy organizatorem przewozów czy właścicielem majątku a wykonawcą usługi. O tym nie pamiętano właśnie w 2000 r.
Michał Grobelny: A zarządca infrastruktury w Grupie PKP, czy poza nią?
Wiele już razy powiedziałem publicznie - jestem zwolennikiem wydzielenia PLK z Grupy PKP. Ale podkreślam, nie jest to panaceum na rozwiązanie kluczowych problemów. Niektórzy uczestnicy rynku uważają, że przewoźnicy, którzy są w Grupie, mają uprzywilejowaną pozycję. To jest błędne twierdzenie. Obie grupy przewoźników mają takie same prawa w zakresie dostępu do linii kolejowej. Nierozwiązane są niektóre kwestie - np. majątkowe, ale nie jest tak, że operatorzy spoza Grupy mają gorsze warunki do rozwoju. W ubiegłym roku dwie spółki prywatne, mające niespełna 20 proc. rynku, sprzedano za blisko 4 mld zł. Chciałbym, aby prywatni przewoźnicy wspierali nasze działania, tak abyśmy wspólnie konkurowali z transportem samochodowym.
Cały artykuł w "Rynku Kolejowym"
Nowa strategia rozwoju transportu kolejowego. Całościowa i spójna. Rewidująca dotychczasowe podejście do rozwiązywania kluczowych kwestii funkcjonowania kolei w Polsce. I mówiąc kolej - myślę nie tylko o Grupie PKP. Z perspektywy czasu można zauważyć, że ustawa z 2000 r. nie przewidziała wielu problemów. Wiemy, że fundamentem działania rynku przewozów kolejowych musi być linia kolejowa - finansowanie jej utrzymania, modernizacji, rozbudowy, czy w końcu zarządzania nią. Mówi się, że kolej to studnia bez dna i zawsze będzie pochłaniać ogromne środki. A rzecz dziś już nie w ilości pieniędzy, ale w budowie adekwatnego do rzeczywistości modelu ich dystrybucji. Struktury zarządzające koleją wykorzystują majątek skarbu państwa i wykonują określoną usługę. I za nią kolej powinna otrzymywać zapłatę w oparciu o umowę, a nie w oparciu o zapis w budżecie. Oczywiście, powinno się finansować dworce, linie obronne i cały szereg innych usług ze środków publicznych, ale systemowe rozwiązanie ma opierać się na tym, że środki mają być kierowane na podstawie umowy pomiędzy organizatorem przewozów czy właścicielem majątku a wykonawcą usługi. O tym nie pamiętano właśnie w 2000 r.
Michał Grobelny: A zarządca infrastruktury w Grupie PKP, czy poza nią?
Wiele już razy powiedziałem publicznie - jestem zwolennikiem wydzielenia PLK z Grupy PKP. Ale podkreślam, nie jest to panaceum na rozwiązanie kluczowych problemów. Niektórzy uczestnicy rynku uważają, że przewoźnicy, którzy są w Grupie, mają uprzywilejowaną pozycję. To jest błędne twierdzenie. Obie grupy przewoźników mają takie same prawa w zakresie dostępu do linii kolejowej. Nierozwiązane są niektóre kwestie - np. majątkowe, ale nie jest tak, że operatorzy spoza Grupy mają gorsze warunki do rozwoju. W ubiegłym roku dwie spółki prywatne, mające niespełna 20 proc. rynku, sprzedano za blisko 4 mld zł. Chciałbym, aby prywatni przewoźnicy wspierali nasze działania, tak abyśmy wspólnie konkurowali z transportem samochodowym.
Cały artykuł w "Rynku Kolejowym"
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
