Klimat zagraża polskiej chemii
Piotr Apanowicz - 2009-05-29
Pakiet energetyczno-klimatyczny stawia wyzwania także przed polską chemią. Konkurencyjność branży zostanie wystawiona na ciężką próbę. Czy przedstawiciele krajowych przedsiębiorstw w poszukiwaniu konkurencyjnych projektów inwestycyjnych będą musieli wyjść poza granice Polski?
Pakiet energetyczno-klimatyczny to dobrowolne "opodatkowywanie" kolejnych sektorów przemysłu w Europie, w sytuacji kiedy, akurat w przypadku chemii, konkurencja wyraźnie rośnie w siłę, nie tylko na
Bliskim Wschodzie, ale również w Afryce - zauważa Paweł Jarczewski, prezes Zakładów Azotowych Puławy. Jego zdaniem, w coraz większym stopniu doświadczamy okrążania Europy przez konkurencję
dysponującą tanim surowcem.
- W tej sytuacji wiele wskazuje na to, że polskie firmy chemiczne, jeśli będą chciały być konkurencyjne, będą musiały realizować swoje projekty inwestycyjne poza Europą - dodaje prezes Puław.
Podobnego zdania jest Jerzy Marciniak, prezes Azotów Tarnów. - Tania energia elektryczna na przykład w Arabii Saudyjskiej czy Katarze prowokuje do tego, żeby budować tam fabryki w oparciu o nasze licencje - mówi.
Podkreśla przy tym, że szkoda miejsc pracy, które mogłyby powstać w Polsce, ale trudno nie skorzystać z takiej okazji, jeżeli na przykład budowa instalacji do produkcji POM jest kompletnie nieopłacalna w Polsce, a zdecydowanie "składa się" finansowo w krajach arabskich.
Cel: mniej emisji
Jerzy Majchrzak, dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, zwraca uwagę na swego rodzaju hipokryzję dużych europejskich firm chemicznych, które z jednej strony popierają ostre ograniczenia emisji zapisane w Pakiecie energetyczno-klimatycznym, a z drugiej strony otwierają kolejne zakłady chemiczne poza Europą. Tymczasem Michael Hepp, prezes polskiego oddziału firmy BASF, największego światowego koncernu chemicznego, przyznaje, że nie da się chronić klimatu lokalnie czy regionalnie.
- Pakiet energetyczno-klimatyczny Unii Europejskiej ma sens jedynie wówczas, jeśli jest to pierwszy krok, za którym pójdą inne wielkie światowe rynki, takie jak Stany Zjednoczone, Indie, Rosja czy Chiny - uważa. - Nie da się tego robić jedynie w Europie, bo inaczej coraz bardziej masowe przenoszenie produkcji poza Europę stanie się po prostu nieuniknione - dodaje. Nie oznacza to jednak, że polskie przedsiębiorstwa z sektora chemicznego rozkładają ręce i przestają walczyć o utrzymanie konkurencyjności w wyniku realizacji Pakietu energetyczno-klimatycznego.
- To rzeczywiście ogromne wyzwanie, ale jestem przekonany, że mu podołamy - zapewnia Ryszard Kunicki, prezes Grupy Chemicznej Ciech.
Według niego, Ciech już dzisiaj wdraża szereg projektów, które mają pomóc sprostać zapisom Pakietu. Takim projektem o charakterze innowacyjnym jest na przykład kompletna modernizacja elektrociepłowni w zakładach sodowych w Janikowie i w Mątwach, która ma się zakończyć do 2011 roku.
- W tej sytuacji wiele wskazuje na to, że polskie firmy chemiczne, jeśli będą chciały być konkurencyjne, będą musiały realizować swoje projekty inwestycyjne poza Europą - dodaje prezes Puław.
Podobnego zdania jest Jerzy Marciniak, prezes Azotów Tarnów. - Tania energia elektryczna na przykład w Arabii Saudyjskiej czy Katarze prowokuje do tego, żeby budować tam fabryki w oparciu o nasze licencje - mówi.
Podkreśla przy tym, że szkoda miejsc pracy, które mogłyby powstać w Polsce, ale trudno nie skorzystać z takiej okazji, jeżeli na przykład budowa instalacji do produkcji POM jest kompletnie nieopłacalna w Polsce, a zdecydowanie "składa się" finansowo w krajach arabskich.
Cel: mniej emisji
Jerzy Majchrzak, dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, zwraca uwagę na swego rodzaju hipokryzję dużych europejskich firm chemicznych, które z jednej strony popierają ostre ograniczenia emisji zapisane w Pakiecie energetyczno-klimatycznym, a z drugiej strony otwierają kolejne zakłady chemiczne poza Europą. Tymczasem Michael Hepp, prezes polskiego oddziału firmy BASF, największego światowego koncernu chemicznego, przyznaje, że nie da się chronić klimatu lokalnie czy regionalnie.
- Pakiet energetyczno-klimatyczny Unii Europejskiej ma sens jedynie wówczas, jeśli jest to pierwszy krok, za którym pójdą inne wielkie światowe rynki, takie jak Stany Zjednoczone, Indie, Rosja czy Chiny - uważa. - Nie da się tego robić jedynie w Europie, bo inaczej coraz bardziej masowe przenoszenie produkcji poza Europę stanie się po prostu nieuniknione - dodaje. Nie oznacza to jednak, że polskie przedsiębiorstwa z sektora chemicznego rozkładają ręce i przestają walczyć o utrzymanie konkurencyjności w wyniku realizacji Pakietu energetyczno-klimatycznego.
- To rzeczywiście ogromne wyzwanie, ale jestem przekonany, że mu podołamy - zapewnia Ryszard Kunicki, prezes Grupy Chemicznej Ciech.
Według niego, Ciech już dzisiaj wdraża szereg projektów, które mają pomóc sprostać zapisom Pakietu. Takim projektem o charakterze innowacyjnym jest na przykład kompletna modernizacja elektrociepłowni w zakładach sodowych w Janikowie i w Mątwach, która ma się zakończyć do 2011 roku.
KOMENTARZE (3)
-
16.04.2011 14:447p4sCS Wow! Great thikinng! JK
-
16.04.2011 03:01I'm out of laeuge here. Too much brain power on display!
-
04.08.2009 11:46marcel





7p4sCS Wow! Great thikinng! JK
7p4sCS Wow! Great thikinng! JK