Kogo szuka praca?
Jarosław Latacz - 2006-07-07
– W Polsce sytuacja jest taka, że jeśli ktoś ma odpowiednie kwalifikacje, to nie ma problemu ze znalezieniem pracy. Bardzo dużo jest ofert pracy, ale dotyczy to konkretnych lokalizacji – rozmowa z Tomaszem Szpikowskim, prezesem Work Service.
Kto w tej chwili wyjeżdża za granicę do pracy?
- To są kierowcy, pomoce biurowe, pracownicy bezpośrednio zatrudnieni na liniach produkcyjnych.
Jak liczna jest to grupa?
- Na tle szacunków, które mówią o dwóch milionach Polaków pracujących za granicą, nie jest to duża grupa. Nam udało się wysłać za granicę około dwóch tysięcy pracowników.
Jakie kierunki są teraz najbardziej popularne?
- Przede wszystkim Wielka Brytania, Holandia. Powoli zaczyna pojawiać się coraz więcej propozycji z Francji i Niemiec.
Czy do pracy za granicą wyjeżdżają ludzie, którzy mają w Polsce pracę, czy bezrobotni albo absolwenci szkół i uczelni?
- Raczej tacy, którzy dopiero co skończyli studia i mają kłopoty ze znalezieniem pracy w kraju. Są oczywiście pracownicy, porzucający dotychczasowych pracodawców, ale oni są w tej chwili w mniejszości. Na wyjazd decydują się wtedy, gdy proponuje się im rzeczywiście dużo wyższe niż dotychczas stawki.
Jak radzą sobie Polacy za granicą?
- Jeśli mają odpowiednie kwalifikacje, to raczej nie muszą wracać do Polski. Mają tam godne warunki pracy i godną płacę. Problem jest z tymi, którzy nie mają odpowiednich kwalifikacji, mają ukończoną jedynie szkołę podstawową albo zawodową. Oni mogą mieć problemy i wtedy muszą wracać.
Co jest w tej chwili główną barierą dla pracowników z Polski na Zachodzie?
- Język i kwalifikacje. Jest już naprawdę duże nasycenie rynku, szczególnie w Wielkiej Brytanii, ludźmi, którzy nie mają odpowiednich kwalifikacji i praktycznie nie znają języka.
Czy są już jakieś efekty kampanii, którą rozpoczął Wrocław? Chodzi o zachęcenie Polaków do powrotu.
- Na razie nie ma żadnych widocznych efektów takich kampanii. Być może efekty pojawią się za kilka miesięcy, kiedy nasycenie rynku stanie się jeszcze bardziej widoczne.
Czy takie kampanie mają w ogóle sens?
- Tak, bo jest to sygnał dla tych ludzi, że we Wrocławiu coś się dzieje, że są nowe inwestycje, tworzone są miejsca pracy, a więc, że warto do tego miasta wracać.
Jak wygląda polski rynek pracy?
- W Polsce sytuacja jest taka, że jeśli ktoś ma odpowiednie kwalifikacje, to nie ma problemu ze znalezieniem pracy. Bardzo dużo jest ofert pracy, ale dotyczy to konkretnych lokalizacji. Te wskaźniki, które opisywane są w mediach, dotyczą w zasadzie tylko ludzi bez kwalifikacji.
- To są kierowcy, pomoce biurowe, pracownicy bezpośrednio zatrudnieni na liniach produkcyjnych.
Jak liczna jest to grupa?
- Na tle szacunków, które mówią o dwóch milionach Polaków pracujących za granicą, nie jest to duża grupa. Nam udało się wysłać za granicę około dwóch tysięcy pracowników.
Jakie kierunki są teraz najbardziej popularne?
- Przede wszystkim Wielka Brytania, Holandia. Powoli zaczyna pojawiać się coraz więcej propozycji z Francji i Niemiec.
Czy do pracy za granicą wyjeżdżają ludzie, którzy mają w Polsce pracę, czy bezrobotni albo absolwenci szkół i uczelni?
- Raczej tacy, którzy dopiero co skończyli studia i mają kłopoty ze znalezieniem pracy w kraju. Są oczywiście pracownicy, porzucający dotychczasowych pracodawców, ale oni są w tej chwili w mniejszości. Na wyjazd decydują się wtedy, gdy proponuje się im rzeczywiście dużo wyższe niż dotychczas stawki.
Jak radzą sobie Polacy za granicą?
- Jeśli mają odpowiednie kwalifikacje, to raczej nie muszą wracać do Polski. Mają tam godne warunki pracy i godną płacę. Problem jest z tymi, którzy nie mają odpowiednich kwalifikacji, mają ukończoną jedynie szkołę podstawową albo zawodową. Oni mogą mieć problemy i wtedy muszą wracać.
Co jest w tej chwili główną barierą dla pracowników z Polski na Zachodzie?
- Język i kwalifikacje. Jest już naprawdę duże nasycenie rynku, szczególnie w Wielkiej Brytanii, ludźmi, którzy nie mają odpowiednich kwalifikacji i praktycznie nie znają języka.
Czy są już jakieś efekty kampanii, którą rozpoczął Wrocław? Chodzi o zachęcenie Polaków do powrotu.
- Na razie nie ma żadnych widocznych efektów takich kampanii. Być może efekty pojawią się za kilka miesięcy, kiedy nasycenie rynku stanie się jeszcze bardziej widoczne.
Czy takie kampanie mają w ogóle sens?
- Tak, bo jest to sygnał dla tych ludzi, że we Wrocławiu coś się dzieje, że są nowe inwestycje, tworzone są miejsca pracy, a więc, że warto do tego miasta wracać.
Jak wygląda polski rynek pracy?
- W Polsce sytuacja jest taka, że jeśli ktoś ma odpowiednie kwalifikacje, to nie ma problemu ze znalezieniem pracy. Bardzo dużo jest ofert pracy, ale dotyczy to konkretnych lokalizacji. Te wskaźniki, które opisywane są w mediach, dotyczą w zasadzie tylko ludzi bez kwalifikacji.
KOMENTARZE (4)
-
29.11.2011 17:37Roman
-
20.08.2010 10:50EMIR
-
14.11.2009 18:36kolo


Kwalifikacje to teraz podstawa znalezienia pracy.