Autor: | 2011-06-03
Korki są wieczne
Komunikacyjna niewydolność wielkich polskich miast słono kosztowała pracodawców, pracowników, budżet i środowisko. Czy istnieje tania recepta na uliczne zatory?
Korków nie da się całkowicie wyeliminować z życia mieszkańców aglomeracji miejskich, niezależnie od nakładów na drogi, ulice, transport zbiorowy czy organizację ruchu. Natomiast, jak przekonują autorzy raportu o polskich korkach z firmy Deloitte Poland, można i trzeba się starać je minimalizować. Koszty korkowania można i trzeba obniżać, wykorzystując wszelkie możliwe rezerwy proste oraz czyniąc mądre inwestycje z budżetów miast.
Pierwszym krokiem jest uświadomienie mieszkańcom, kierowcom i lokalnym władzom skutków i kosztów korków - i tych wymiernych, i tych, które widać w jakości życia i samopoczuciu każdego z mieszkańców aglomeracji.- Nie szukamy rozwiązań, które poprawiłyby jakość codziennych dojazdów do pracy - komentuje Dariusz Wilk z Gant Development, prowadzącej "antykorkową" akcję we Wrocławiu.
- Większość kierowców jeździ do pracy własnym samochodem i nie zabiera ze sobą sąsiadów jadących w podobnym kierunku czy też kolegów z pracy mieszkających w tej samej dzielnicy.
Pracujący w siedmiu największych miastach Polski, gdzie sytuację badał Deloitte, tracili w korkach w 2010 r. 16 mln zł dziennie. Jeśli ruch we wszystkich miastach odbywałby się równie płynnie jak w najmniej zakorkowanych Katowicach, to koszt korków udałoby się zmniejszyć o prawie 60 proc., co dałoby kwotę 2,4 mld zł rocznie dla pracujących i 2,1 mld rocznie dla gospodarki.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA


