Autor: Piotr Stefaniak | 2010-10-15
Koszyk pełen telekomunikacyjnych spółek
Kto, kogo i kiedy kupi - tym żyje dziś rynek telekomów. W bieżącym roku można się spodziewać jednej, może dwóch transakcji, ale zapewne poruszą one kulę śnieżną zmian, które znajdą finał w przyszłym roku.
Rynek telekomunikacyjny przez lata rósł szybko, niczym piętrząca się chmura. Spółki nie miały czasu na restrukturyzację, zajęte zdobywaniem udziału w rozszerzającym się rynku i dość prostym wzrostem organicznym.
Teraz wielki cumulonimbus chłodzony jest przez wielu właścicieli, oczekujących korzystnego zdyskontowania wieloletniej inwestycji. Zderzają się ze sobą różne plany, nadzieje i ambicje, ładując potencjał zmian. Niechybnie z tej chmury będzie deszcz i zapewne walną pioruny...Czas przewartościowań
Na skutek stabilizacji popytu na pewne usługi, a zarazem zmian technologii, firmy telekomunikacyjne przekraczają swoje tradycyjne kompetencje i szukają szans w innych segmentach rynku - to zjawisko tzw. konwergencji usług. Polega ono głównie na ofercie pakietowej.
Najpopularniejsza jest usługa triple play (telefonia stacjonarna + dostęp do sieci internet + telewizja kablowa), oferowana przez operatorów sieci kablowych, bowiem to one mają najnowocześniejszą infrastrukturę światłowodową. Jednak największe przychody z ofert konwergencji uzyskują operatorzy telefonii ruchomej. Z kolei oni już dotykają muru w swojej podstawowej działalności, tj. połączeń głosowych. Z danych statystycznych wynika przecież, że każdy Polak nosi w kieszeni lub torebce 1,1 komórki. Średni dochód "z klienta" (ARPU) przyniósł w końcu 2009 r. 56,88 zł, czyli o 41 gr mniej niż rok wcześniej. Wszyscy operatorzy komórkowi muszą więc szukać nowych obszarów działania.
Te nowe obszary biznesowe można budować mozolnie albo iść na skróty, przejmując działające firmy. Te nieuchronne zmiany wynikają także z logiki rozwoju polskiego rynku telekomunikacyjnego. Łącznie jego przychody sięgnęły w ub.r. 42 mld zł, czyli były o 4 proc. mniejsze niż w 2008 roku, po wielu latach nieustannego wzrostu. To załamanie spowodowane zostało głównie spadkiem wartości rynku telefonii stacjonarnej, która tylko w ub.r. zmalała o 15 proc., a w latach 2005-09 - aż o 45 proc. Przychody operatorów telefonii komórkowej z tytułu usług detalicznych też nie wzrosły nadzwyczajnie, bo o 1,6 proc. - Sektor telekomunikacyjny w Polsce ma nadal duże rezerwy, bo nasze firmy i społeczeństwo nadal odstają pod względem wielu wskaźników od poziomu najbardziej uprzemysłowionych krajów - twierdzi Mirosław Godlewski, prezes Netii.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA


