Autor: Jerzy Dudała | 2007-11-15
Kto będzie wydobywać polski węgiel?
Węgiel koksowy i energetyczny jest chodliwym towarem. Na ten pierwszy od dawna mamy koniunkturę i firmy stalowe płacą zań po 130-150 dolarów za tonę. Ostatnio wystrzeliły w górę ceny węgla energetycznego. Na rynkach zagranicznych za tonę tego surowca trzeba płacić blisko 100 dolarów.
Obecnie węgiel koksowy i energetyczny to cenny towar. Koncerny zachodnie zabiegają o długoterminowe umowy na dostawy węgla. Katowicki Holding Węglowy prowadzi na ten temat negocjacje z CEZ-em,
RWE, EdF-em i Vattenfallem. Podobne rozmowy prowadzi Kompania Węglowa. Czesi z CEZ-u interesują się polskim węglem, bo chcą zapewnić sobie paliwo do elektrowni. A trzeba pamiętać, że węgiel
u naszych południowych sąsiadów się kończy. Czesi nie inwestują już we własne kopalnie, tylko rozglądają się za węglem za granicą. Obecnie negocjują z polskimi spółkami węglowymi.
Negocjacje się przeciągają, bo ceny węgla energetycznego na światowym rynku wzrosły, więc jego producenci walczą o jak najkorzystniejsze dla siebie kontrakty.
Wiadomo, że koncerny energetyczne realizują projekty, których opłacalność kalkulowana jest na 30-40 lat.
- Obserwujemy bardzo duże zainteresowanie ze strony producentów energii zawieraniem kontraktów długoterminowych, przynajmniej dwudziestoletnich - przyznaje Miterski. Dla zachodnich koncernów najważniejsza jest bowiem dostępność węgla i ciągłość dostaw.
Energetyka musi mieć pewność
Wiadomo, że polska elektroenergetyka będzie zmuszona realizować wiele inwestycji. Wytwórcy prądu idąc do banków po kredyty na wstępie są pytani, czy mają zagwarantowane dostawy węgla na 20 kolejnych lat. W bankach chcą mieć bowiem pewność, że nie dojdzie do sytuacji, gdy wytwórca energii elektrycznej nie ma jej z czego wyprodukować, bo szwankują dostawy surowca.
Dlatego producenci prądu mocno interesują się programami inwestycyjnymi polskich spółek węglowych. Chcą dokładnie wiedzieć, jakie złoża będą udostępnione i jaką ilość węgla z tych złóż nasze spółki będą w stanie im dostarczyć przez najbliższych dwadzieścia lub trzydzieści lat. Jeśli stwierdzą, że polskie spółki węglowe nie są w stanie zapewnić im dostaw surowca, to niewykluczone, że podejmą się budowy nowych kopalń w Polsce, by zapewnić sobie dostawy węgla w ramach własnych grup. Może im się to opłacać mimo konieczności poniesienia ogromnych kosztów związanych z budową nowych kopalń. Koszty można przecież wkalkulować w cenę produkowanej przez siebie energii elektrycznej.
Wiadomo, że koncerny energetyczne realizują projekty, których opłacalność kalkulowana jest na 30-40 lat.
- Obserwujemy bardzo duże zainteresowanie ze strony producentów energii zawieraniem kontraktów długoterminowych, przynajmniej dwudziestoletnich - przyznaje Miterski. Dla zachodnich koncernów najważniejsza jest bowiem dostępność węgla i ciągłość dostaw.
Energetyka musi mieć pewność
Wiadomo, że polska elektroenergetyka będzie zmuszona realizować wiele inwestycji. Wytwórcy prądu idąc do banków po kredyty na wstępie są pytani, czy mają zagwarantowane dostawy węgla na 20 kolejnych lat. W bankach chcą mieć bowiem pewność, że nie dojdzie do sytuacji, gdy wytwórca energii elektrycznej nie ma jej z czego wyprodukować, bo szwankują dostawy surowca.
Dlatego producenci prądu mocno interesują się programami inwestycyjnymi polskich spółek węglowych. Chcą dokładnie wiedzieć, jakie złoża będą udostępnione i jaką ilość węgla z tych złóż nasze spółki będą w stanie im dostarczyć przez najbliższych dwadzieścia lub trzydzieści lat. Jeśli stwierdzą, że polskie spółki węglowe nie są w stanie zapewnić im dostaw surowca, to niewykluczone, że podejmą się budowy nowych kopalń w Polsce, by zapewnić sobie dostawy węgla w ramach własnych grup. Może im się to opłacać mimo konieczności poniesienia ogromnych kosztów związanych z budową nowych kopalń. Koszty można przecież wkalkulować w cenę produkowanej przez siebie energii elektrycznej.
KOMENTARZE (7)
fakt
16.02.2008 19:14
prawda
16.02.2008 18:37
Kumaty
16.02.2008 17:34
aj
Pan Markowski nie zamknął tych kopalń tylko obecny prezes JSW SA.
