Autor: Jarosław Maślanek | 2010-01-25
Kto komu przeszkadza w realizacji inwestycji infrastrukturalnych?
Od roku 2005 główną przeszkodą w realizacji inwestycji infrastrukturalnych są przepisy z zakresu ochrony środowiska - utrzymują budowlańcy. Mamy zbyt ograniczone uprawnienia - ripostują zieloni.
- W zakresie niedostosowania prawa polskiego do unijnego najbardziej rażącym naruszeniem jest brak prawa organizacji ekologicznych do bycia stroną w postępowaniach o wydanie decyzji o warunkach
zabudowy, decyzji o lokalizacji inwestycji celu publicznego oraz zezwolenia na realizację inwestycji drogowej - argumentuje Szymalski. - Organizacje ekologiczne powinny mieć status strony na
każdym etapie przygotowań do inwestycji, a obecnie są stroną jedynie w postępowaniu o wydanie decyzji środowiskowej.
Środowiska ekologów wskazują również na niedostosowanie naszego prawodawstwa w zakresie tzw. screeningu, czyli oceny, czy inwestycja powinna podlegać procedurze oceny oddziaływania na środowisko, czy nie. - W Polsce zupełnie pomieszano pojęcia i określono rozporządzeniem progi dla inwestycji, dla których dokonuje się badania indywidualnego. W efekcie cały szereg inwestycji, które powinny podlegać ocenie oddziaływania na środowisko, w myśl polskich przepisów tej oceny unika, np. parkingi dla samochodów osobowych o pojemności do 299 miejsc parkingowych w pobliżu rezerwatów przyrody - mówi przedstawiciel Zielonego Mazowsza.
Zieloni krytykują również fakt, że dla dróg krajowych nie można na etapie wydawania decyzji środowiskowej ustanowić tzw. obszaru ograniczonego użytkowania. Ich zdaniem, powody umieszczenia w ustawie tego zakazu są niejasne. Co więcej, według ich interpretacji wydaje się on być także niekorzystny dla inwestora publicznego.
- Jeśli obszar ograniczonego użytkowania zostanie utworzony w wyniku tzw. oceny porealizacyjnej, czyli ok. 2 lata po oddaniu drogi do użytkowania, może się okazać, że w jego zasięgu będzie mieszkało więcej poszkodowanych osób niż w momencie wydawania decyzji środowiskowej - wyjaśnia Szymalski. - To z kolei będzie oznaczało konieczność wypłaty znacznie większej łącznej kwoty rekompensaty.
Niekorzystne jest także stworzenie możliwości wydawania decyzji środowiskowych oraz lokalizacyjnych dla dróg publicznych, linii kolejowych oraz przedsięwzięć Euro 2012, które ustalają ich lokalizację niezgodną z planem zagospodarowania przestrzennego.
- Wyobraźmy sobie wściekłość mieszkańca gminy, który wybudował dwa lata temu dom w zgodzie z planem miejscowym, a teraz dowiaduje się, że preferowanym do realizacji wariantem przebiegu nowej drogi publicznej w jego gminie jest ten, który wymaga wyburzenia jego nowego mieszkania - mówi przedstawiciel Zielonego Mazowsza.
Jak podsumowuje Szymalski, obecny system udziału społecznego w podejmowaniu decyzji dotyczących inwestycji wymagających oceny oddziaływania na środowisko jest zbytnio zbiurokratyzowany, a przez to nazbyt konfl iktogenny.
Środowiska ekologów wskazują również na niedostosowanie naszego prawodawstwa w zakresie tzw. screeningu, czyli oceny, czy inwestycja powinna podlegać procedurze oceny oddziaływania na środowisko, czy nie. - W Polsce zupełnie pomieszano pojęcia i określono rozporządzeniem progi dla inwestycji, dla których dokonuje się badania indywidualnego. W efekcie cały szereg inwestycji, które powinny podlegać ocenie oddziaływania na środowisko, w myśl polskich przepisów tej oceny unika, np. parkingi dla samochodów osobowych o pojemności do 299 miejsc parkingowych w pobliżu rezerwatów przyrody - mówi przedstawiciel Zielonego Mazowsza.
Zieloni krytykują również fakt, że dla dróg krajowych nie można na etapie wydawania decyzji środowiskowej ustanowić tzw. obszaru ograniczonego użytkowania. Ich zdaniem, powody umieszczenia w ustawie tego zakazu są niejasne. Co więcej, według ich interpretacji wydaje się on być także niekorzystny dla inwestora publicznego.
- Jeśli obszar ograniczonego użytkowania zostanie utworzony w wyniku tzw. oceny porealizacyjnej, czyli ok. 2 lata po oddaniu drogi do użytkowania, może się okazać, że w jego zasięgu będzie mieszkało więcej poszkodowanych osób niż w momencie wydawania decyzji środowiskowej - wyjaśnia Szymalski. - To z kolei będzie oznaczało konieczność wypłaty znacznie większej łącznej kwoty rekompensaty.
Niekorzystne jest także stworzenie możliwości wydawania decyzji środowiskowych oraz lokalizacyjnych dla dróg publicznych, linii kolejowych oraz przedsięwzięć Euro 2012, które ustalają ich lokalizację niezgodną z planem zagospodarowania przestrzennego.
- Wyobraźmy sobie wściekłość mieszkańca gminy, który wybudował dwa lata temu dom w zgodzie z planem miejscowym, a teraz dowiaduje się, że preferowanym do realizacji wariantem przebiegu nowej drogi publicznej w jego gminie jest ten, który wymaga wyburzenia jego nowego mieszkania - mówi przedstawiciel Zielonego Mazowsza.
Jak podsumowuje Szymalski, obecny system udziału społecznego w podejmowaniu decyzji dotyczących inwestycji wymagających oceny oddziaływania na środowisko jest zbytnio zbiurokratyzowany, a przez to nazbyt konfl iktogenny.
KOMENTARZE (3)
uffo
13.02.2010 14:47
rulko
02.02.2010 15:26
Ekolodzy to szkodniki, przez które
giną codziennie dziesiatki ludzi (z powodu braku autostrad).
maurycy
24.01.2010 11:11
