Autor: Ireneusz Chojnacki | 2010-07-19
Ludzie i strategie: Tomasz Zadroga - menedżer i polityka
Tomasz Zadroga jest trzecim z kolei prezesem zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej, największej polskiej firmy energetycznej, której elektrownie to około 34 proc. mocy zainstalowanych w Polsce. Stanowisko szefa PGE zajmuje od dwóch lat, zarządzając organizacją zatrudniającą ponad 46 tys. osób.
Istnieją jednak obawy, że przynajmniej w najbliższym czasie taka transakcja ograniczyłaby w praktyce konkurencję na polskim rynku.
- Chcielibyśmy, żeby przy potencjale, jaki PGE posiada, zdecydowała się na podjęcie działań, które zapewniłyby dostęp innym uczestnikom rynku do produkowanej przez grupę energii - mówi Witold Pawłowski, dyrektor generalny CEZ Trade Polska. - A czy PGE powinna się troszczyć o cały rynek, czy o siebie? CEZ troszczy się o cały rynek, bo troszczy się o siebie. Gdyby CEZ nie troszczył się o rynek, to miałby już dawno postawiony zarzut pozycji monopolistycznej na rynku czeskim.
Inwestycje przeciwko blackoutom
Nie wiadomo, jak długo Zadroga zagrzeje miejsce w PGE, bo nie podjął jeszcze nawet decyzji, czy będzie się ubiegał o prezesurę na następną kadencję. Mijające w sierpniu dwa lata prezesury to w przypadku zarządzania dużą grupą kapitałową zbyt krótki czas na zdecydowane oceny. Niektóre projekty, jak budowa nowych bloków w elektrowni Opole, dopiero się zaczynają. Nie wiadomo, gdzie będzie Zadroga w chwili, gdy te bloki ruszą, ale jest świadomy, że brak inwestycji grozi klęską polskiej gospodarki.
- Tylko inwestycje w wytwarzanie i rozbudowa połączeń transgranicznych mogą zatrzymać prognozowany kryzys na rynku energii elektrycznej w Polsce i uratować nas przed blackoutami. Nasze analizy pokazują, że takie ryzyko wystąpi w latach 2012-16. Jeśli tempo wzrostu gospodarczego będzie szybsze niż przewidujemy, to zderzymy się z tym problemem we wcześniejszych latach. Trzeba jak najszybciej inwestować, bo bez energii rozwój gospodarczy jest niemożliwy - mówi Tomasz Zadroga.
W kwestii cen energii dla gospodarstw domowych lider PGE okazuje się mniej ortodoksyjny niż można by przypuszczać. PGE w ubiegłym roku walczyła stanowczo o jak najwyższe ceny, teraz Zadroga uważa, że na razie regulacje w tym obszarze są potrzebne.
- Docelowo regulacje cen na rynku sprzedaży znikną. Dzisiaj są one niezbędne. Populizm? A skąd! Musimy porównać siłę nabywczą gospodarstw domowych w Polsce i w pozostałych krajach Unii Europejskiej. Wyrównanie cen musi się odbywać stopniowo. Moje zdanie to czysta ekonomia. Jeżeli ceny będą za wysokie, nasze przychody spadną, bo klientów nie będzie stać na zakup energii - mówi Zadroga.
W URE wolta Zadrogi wywołuje lekką konsternację. - Takie podejście to dla mnie nowość - mówi Mariusz Swora, prezes Urzędu.
- Chcielibyśmy, żeby przy potencjale, jaki PGE posiada, zdecydowała się na podjęcie działań, które zapewniłyby dostęp innym uczestnikom rynku do produkowanej przez grupę energii - mówi Witold Pawłowski, dyrektor generalny CEZ Trade Polska. - A czy PGE powinna się troszczyć o cały rynek, czy o siebie? CEZ troszczy się o cały rynek, bo troszczy się o siebie. Gdyby CEZ nie troszczył się o rynek, to miałby już dawno postawiony zarzut pozycji monopolistycznej na rynku czeskim.
Inwestycje przeciwko blackoutom
Nie wiadomo, jak długo Zadroga zagrzeje miejsce w PGE, bo nie podjął jeszcze nawet decyzji, czy będzie się ubiegał o prezesurę na następną kadencję. Mijające w sierpniu dwa lata prezesury to w przypadku zarządzania dużą grupą kapitałową zbyt krótki czas na zdecydowane oceny. Niektóre projekty, jak budowa nowych bloków w elektrowni Opole, dopiero się zaczynają. Nie wiadomo, gdzie będzie Zadroga w chwili, gdy te bloki ruszą, ale jest świadomy, że brak inwestycji grozi klęską polskiej gospodarki.
- Tylko inwestycje w wytwarzanie i rozbudowa połączeń transgranicznych mogą zatrzymać prognozowany kryzys na rynku energii elektrycznej w Polsce i uratować nas przed blackoutami. Nasze analizy pokazują, że takie ryzyko wystąpi w latach 2012-16. Jeśli tempo wzrostu gospodarczego będzie szybsze niż przewidujemy, to zderzymy się z tym problemem we wcześniejszych latach. Trzeba jak najszybciej inwestować, bo bez energii rozwój gospodarczy jest niemożliwy - mówi Tomasz Zadroga.
W kwestii cen energii dla gospodarstw domowych lider PGE okazuje się mniej ortodoksyjny niż można by przypuszczać. PGE w ubiegłym roku walczyła stanowczo o jak najwyższe ceny, teraz Zadroga uważa, że na razie regulacje w tym obszarze są potrzebne.
- Docelowo regulacje cen na rynku sprzedaży znikną. Dzisiaj są one niezbędne. Populizm? A skąd! Musimy porównać siłę nabywczą gospodarstw domowych w Polsce i w pozostałych krajach Unii Europejskiej. Wyrównanie cen musi się odbywać stopniowo. Moje zdanie to czysta ekonomia. Jeżeli ceny będą za wysokie, nasze przychody spadną, bo klientów nie będzie stać na zakup energii - mówi Zadroga.
W URE wolta Zadrogi wywołuje lekką konsternację. - Takie podejście to dla mnie nowość - mówi Mariusz Swora, prezes Urzędu.
KOMENTARZE (14)
Max
30.05.2011 14:01
andi
10.04.2011 08:15
energetyk
23.02.2011 13:51
