Wtorek, 22 maja 2012 r.
partnerzy portalu wnp.pl external external
Autor:  Dariusz Ciepiela  |  2011-03-13

M. Swora, były prezes URE: regulacja energetyki to nie zabawa w piaskownicy

- Zmonopolizowana energetyka jest niechętna zmianom, a odbiorcy nie są jeszcze na tyle silni, aby stanowić przeciwwagę dla lobby energetycznego - mówi Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki w latach 2007-10, w rozmowie z Dariuszem Ciepielą. - Regulacja energetyki to nie zabawa w piaskownicy, regulator musi mieć własne zdanie - zaznacza Swora pytany o naciski na niego jako prezesa URE.

- Składał pan dymisję ze stanowiska prezesa Urzędu Regulacji Energetyki dwukrotnie: pod koniec 2009 r. i w połowie 2010 r. Jakie były przyczyny tej decyzji?

- Miałem ważne powody i za takie uznał je premier, przyjmując moją rezygnację. To była niełatwa decyzja, bo praca w administracji centralnej to wyróżnienie.

- Z jakiej strony odczuwał pan największe naciski mające wpłynąć na pana decyzje i zachowanie jako prezesa URE?

- Doszukiwanie się jakichś szczególnych nacisków poza regułami systemu prawnego w postaci na przykład groźby utraty stanowiska nie ma sensu, bo takich przypadków nie było. Owszem, była ostra dyskusja, padały z różnych stron czasem argumenty nieprawdziwe, a wręcz oszczercze, ale to można znieść. Regulacja energetyki to nie zabawa w piaskownicy, regulator musi mieć własne zdanie.

- Można było jednak usłyszeć pogłoski o pana konflikcie m.in. z Joanną Strzelec-Łobodzińską, wiceminister gospodarki, na temat sposobu działania prezesa URE i niezależności regulatora.

- Miałem swoją wizję funkcjonowania organu regulacyjnego i rynku, na którym panuje efektywna konkurencja, w duchu liberalizmu gospodarczego. Pani minister pewnie miała i ma inną wizję. Kością niezgody były kwestie niezależności regulatora, instrumentów zapewnienia płynności i transparentności rynku, narzędzi regulacyjnych, ochrony odbiorców, efektywności energetycznej, regulacji ciepłownictwa. Pewnie znalazłoby się jeszcze trochę innych obszarów. Nie traktuję tego konfliktu z jakąś szczególną atencją, czas pokaże, kto miał rację.

- Czy prezes URE powinien mieć za sobą poparcie polityczne, np. ze strony ministra gospodarki czy premiera?

- Politycy powinni przede wszystkim szanować regulatorów, choć pewnie dobrze, jak czasami wspierają ich projekty i starania. Jeżeli coś się stało pozytywnego na rynku energii w ostatnich trzech latach, to z pewnością duża w tym zasługa własnej pracy. Sami wywalczyliśmy całkiem silną pozycję międzynarodową, sami przeprowadziliśmy szereg ważnych projektów, takich jak choćby wydzielenie "dużych" operatorów systemów dystrybucyjnych, operatora systemu magazynowania w gazie. Wyznaczenie operatora na Jamale, kablu szwedzkim, "market coupling" - to też przede wszystkim URE. Sami rozpoczęliśmy projekt "smartgridowy", który zaowocował choćby powstaniem pierwszych instytucji wspierających innowacyjność w energetyce. W ramach konsultacji międzyresortowych zgłosiliśmy szereg pomysłów, które weszły zresztą do Prawa energetycznego. Urząd szeroko otworzył się na współpracę z organizacjami konsumenckimi, uczelniami oraz organizacjami sektora nowoczesnych technologii. W polskiej administracji nie ma kultury kooperacji, ale URE prezentowało inną postawę. No i między innymi dzięki temu rynek energii AD 2011 wygląda znacznie lepiej niż trzy lata temu.
portale Grupy PTWP Grupa PTWP www.rynekzdrowia.pl www.wnp.pl www.propertynews.pl www.portalspozywczy.pl www.gieldarolna.pl www.dlahandlu.pl www.farmer.pl Miesięcznik Nowy Przemysł www.rynekaptek.pl Miesięcznik Rynek Spożywczy www.nasze-zyski.pl Miesięcznik Rynek Zdrowia www.portalsamorzadowy.pl Dwutygodnik Farmer