Autor: Zbigniew Konarski | 2012-01-19
Mądry Polak i szkody
Relacje górnictwa i społeczności lokalnych często wyznaczają nie argumenty, lecz emocje. Rzecz w tym, by wykazać się mądrością przed szkodą, tą górniczą.
Kompania Węglowa największe problemy ma w Rudzie Śląskiej. Tam szkody górnicze występują w szczególnym natężeniu i tam idzie najwięcej pieniędzy na ich usuwanie.
- Często uwzględniamy sugestie rudzkiego samorządu - mówi rzecznik Kompanii Zbigniew Madej.
- Jego uwagi są dla nas ważne, choć nie decydujące. Przede wszystkim musimy uwzględniać zalecenia Okręgowego Urzędu Górniczego. Sporne kwestie rozwiązuje zespół porozumiewawczy.
Takich zespołów jest w Polsce 15. Pierwsze powstały w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia.
W ich posiedzeniach uczestniczą przedstawiciele Wyższego Urzędu Górniczego, spółki prowadzącej eksploatację oraz gminy. Zbierają się raz na kilka miesięcy i dokonują uzgodnień dotyczących minimalizacji wpływów i usuwania skutków działalności zakładów górniczych. A także dokonują oceny realizacji swych decyzji.
- Stan prawny jest dzisiaj czytelny - uważa Marek Uszko. - Strony mają równe prawa. Z warunków koncesji uzgodnionej z jednostką samorządu lokalnego jasno wynikają zobowiązania, których przedsiębiorca powinien dotrzymać, prowadząc eksploatację.
To jedna strona medalu. Teraz ta druga. - Mieszkańcy gmin zwykli dostrzegać głównie uciążliwości wynikające z obecności górnictwa - podkreśla Olga Kaszowska. - Znacznie trudniej im dojrzeć płynące z niej korzyści.
Zwykle kopalnie, szczególnie w mniejszych gminach, są największymi pracodawcami i dużymi podatnikami.
Wpłacają też do lokalnych kas niebagatelne sumy z tytułu opłat eksploatacyjnych. Dlatego samorządy zazwyczaj mają twardy orzech do zgryzienia, musząc godzić potrzeby tych mieszkańców, których dotknęły szkody górnicze z interesami ich sąsiadów, dla których górnictwo jest chlebodawcą. Zdarza się też, że "ofiary" górnictwa są równocześnie jego beneficjentami. I to nie tylko na poziomie gminnego budżetu, ale także w wymiarze osobistym.
Z drugiej strony górnictwo w następstwie wewnętrznych przeobrażeń i rozwoju innych gałęzi gospodarki stopniowo przestaje pełnić rolę największego pracodawcy, od którego kondycji zależą losy całych miast czy subregionów kraju. A to sprzyja rozwijaniu ich partnerskich relacji z lokalną władzą.
- Często uwzględniamy sugestie rudzkiego samorządu - mówi rzecznik Kompanii Zbigniew Madej.
- Jego uwagi są dla nas ważne, choć nie decydujące. Przede wszystkim musimy uwzględniać zalecenia Okręgowego Urzędu Górniczego. Sporne kwestie rozwiązuje zespół porozumiewawczy.
Takich zespołów jest w Polsce 15. Pierwsze powstały w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia.
W ich posiedzeniach uczestniczą przedstawiciele Wyższego Urzędu Górniczego, spółki prowadzącej eksploatację oraz gminy. Zbierają się raz na kilka miesięcy i dokonują uzgodnień dotyczących minimalizacji wpływów i usuwania skutków działalności zakładów górniczych. A także dokonują oceny realizacji swych decyzji.
- Stan prawny jest dzisiaj czytelny - uważa Marek Uszko. - Strony mają równe prawa. Z warunków koncesji uzgodnionej z jednostką samorządu lokalnego jasno wynikają zobowiązania, których przedsiębiorca powinien dotrzymać, prowadząc eksploatację.
To jedna strona medalu. Teraz ta druga. - Mieszkańcy gmin zwykli dostrzegać głównie uciążliwości wynikające z obecności górnictwa - podkreśla Olga Kaszowska. - Znacznie trudniej im dojrzeć płynące z niej korzyści.
Zwykle kopalnie, szczególnie w mniejszych gminach, są największymi pracodawcami i dużymi podatnikami.
Wpłacają też do lokalnych kas niebagatelne sumy z tytułu opłat eksploatacyjnych. Dlatego samorządy zazwyczaj mają twardy orzech do zgryzienia, musząc godzić potrzeby tych mieszkańców, których dotknęły szkody górnicze z interesami ich sąsiadów, dla których górnictwo jest chlebodawcą. Zdarza się też, że "ofiary" górnictwa są równocześnie jego beneficjentami. I to nie tylko na poziomie gminnego budżetu, ale także w wymiarze osobistym.
Z drugiej strony górnictwo w następstwie wewnętrznych przeobrażeń i rozwoju innych gałęzi gospodarki stopniowo przestaje pełnić rolę największego pracodawcy, od którego kondycji zależą losy całych miast czy subregionów kraju. A to sprzyja rozwijaniu ich partnerskich relacji z lokalną władzą.
