Magnaci Wschodu: Achmietow - Nie chcę umierać!
Irina Nowochatko - 2008-05-17
Mówią, że dorobił się na nielegalnym handlu walutą. W rodzinnym Doniecku uchodzi za bohatera. Rinat Achmietow, najbogatszy Ukrainiec, polityk i prezes klubu piłkarskiego. Idol i autorytet, czy tylko kolejny przykład tego, że światem rządzą pieniądze?
Podczas finału meczu o puchar Ukrainy w Kijowie, na którym doniecki klub piłkarski Szachtar rywalizuje z kijowskim Dynamo, obok siebie siedzą Rinat Achmietow i Grigorij Surkis, szef Federacji Futbolu
Ukrainy (FFU), multimiliarder i polityk.
- Pan mi może nie uwierzyć, ale ostatnio fantastycznie mi się powodzi. Biznes przynosi same zyski, odnoszę sukces na każdej płaszczyźnie, mam tyle pieniędzy, że mogę kupić całą Ukrainę! - chwali się prezes FFU.
Achmietow odpowiada: - Panie Grigoriju, przecież ja na razie nic nie sprzedaję! Podobnych anegdot o ukraińskim polityku tatarskiego pochodzenia jest wiele. Rinat Achmietow to znany doniecki przedsiębiorca, najbogatszy człowiek na Ukrainie, właściciel klubu piłkarskiego Szachtar Donieck i lider Partii Regionów. Osoba, która wzbudza wiele kontrowersji.
W Doniecku, w którym się urodził, i w okolicach ma miano prawdziwego bohatera. Izabela Pawłowa, szkolna wychowawczyni oligarchy, na łamach dziennika "Gazeta po ukraińsku" opowiada, że jeśli ktoś potrzebuje pieniędzy na nowy telewizor, remont czy prosi o protekcję dla dziecka, które z różnych powodów nie może się dostać do szkoły wyższej, to dzwoni do asystenta Achmietowa, który nikomu nie odmawia. Z kolei dla dorastających chłopaków szef donieckiego klubu piłkarskiego jest po prostu idolem, wzorem do naśladowania.
Blisko ludu, za murem
O ile Achmietow jest bliski niemal każdej donieckiej rodzinie, bo nie zostawia proszących w potrzebie, o tyle dziennikarzom jest trudno umówić się z nim na rozmowę.
- O wywiad z szefem Szachtara staraliśmy się dwa lata temu i trwało to przez kilka miesięcy. Rzecznik prasowy Achmietowa nie odmawiał współpracy, jednak i żadnego posunięcia w tej sprawie nie było - wspomina Oleh Szama, ówczesny redaktor "Gazety po ukraińsku", obecnie szef działu krajowego tygodnika "Nowynar" w Kijowie. - Aż wreszcie tydzień przed obchodami 70. rocznicy klubu piłkarskiego Szachtar zostaliśmy zaproszeni na uroczystości. W tym była też obietnica, że oligarcha udzieli ekskluzywnego wywiadu pięciu wydawnictwom, łącznie z naszą gazetą. Jednak po przybyciu na lotnisko na liście rejestracyjnej zobaczyłem jeszcze około 200 kolegów dziennikarzy.
Szama dodaje, że liczył nie tylko na ekskluzywną rozmowę. - Rinat Achmietow już po wstąpieniu do Partii Regionów obiecał pokazać dziennikarzom swój dom. Powiedział, że jak przyjedziemy na obchody jubileuszu klubu, to oprowadzi nas po swojej posiadłości. Jednak tego nie zrobił - kontynuuje.
- Pan mi może nie uwierzyć, ale ostatnio fantastycznie mi się powodzi. Biznes przynosi same zyski, odnoszę sukces na każdej płaszczyźnie, mam tyle pieniędzy, że mogę kupić całą Ukrainę! - chwali się prezes FFU.
Achmietow odpowiada: - Panie Grigoriju, przecież ja na razie nic nie sprzedaję! Podobnych anegdot o ukraińskim polityku tatarskiego pochodzenia jest wiele. Rinat Achmietow to znany doniecki przedsiębiorca, najbogatszy człowiek na Ukrainie, właściciel klubu piłkarskiego Szachtar Donieck i lider Partii Regionów. Osoba, która wzbudza wiele kontrowersji.
W Doniecku, w którym się urodził, i w okolicach ma miano prawdziwego bohatera. Izabela Pawłowa, szkolna wychowawczyni oligarchy, na łamach dziennika "Gazeta po ukraińsku" opowiada, że jeśli ktoś potrzebuje pieniędzy na nowy telewizor, remont czy prosi o protekcję dla dziecka, które z różnych powodów nie może się dostać do szkoły wyższej, to dzwoni do asystenta Achmietowa, który nikomu nie odmawia. Z kolei dla dorastających chłopaków szef donieckiego klubu piłkarskiego jest po prostu idolem, wzorem do naśladowania.
Blisko ludu, za murem
O ile Achmietow jest bliski niemal każdej donieckiej rodzinie, bo nie zostawia proszących w potrzebie, o tyle dziennikarzom jest trudno umówić się z nim na rozmowę.
- O wywiad z szefem Szachtara staraliśmy się dwa lata temu i trwało to przez kilka miesięcy. Rzecznik prasowy Achmietowa nie odmawiał współpracy, jednak i żadnego posunięcia w tej sprawie nie było - wspomina Oleh Szama, ówczesny redaktor "Gazety po ukraińsku", obecnie szef działu krajowego tygodnika "Nowynar" w Kijowie. - Aż wreszcie tydzień przed obchodami 70. rocznicy klubu piłkarskiego Szachtar zostaliśmy zaproszeni na uroczystości. W tym była też obietnica, że oligarcha udzieli ekskluzywnego wywiadu pięciu wydawnictwom, łącznie z naszą gazetą. Jednak po przybyciu na lotnisko na liście rejestracyjnej zobaczyłem jeszcze około 200 kolegów dziennikarzy.
Szama dodaje, że liczył nie tylko na ekskluzywną rozmowę. - Rinat Achmietow już po wstąpieniu do Partii Regionów obiecał pokazać dziennikarzom swój dom. Powiedział, że jak przyjedziemy na obchody jubileuszu klubu, to oprowadzi nas po swojej posiadłości. Jednak tego nie zrobił - kontynuuje.
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- Następna strona
KOMENTARZE (1)
-
16.06.2008 04:38Fanatyk


A GIEKSA BEZ SPONSORA...
Taka jest różnica między polskimi gów..zjadami, a np. Kozakiem Rinatem Achmetowem!! Ma i buduje; polscy ukradli i nie (...)