Mechanik wygrywa z magistrem
Adam Brzozowski - 2007-01-04
Tak kuriozalnej sytuacji na rynku pracy jeszcze nie było. Mimo dużego bezrobocia, przedsiębiorcy nie mogą znaleźć chętnych do pracy. Z drugiej strony wyższe wykształcenie nie tylko nie daje gwarancji zatrudnienia, a wręcz utrudnia znalezienie pracy.
Polska, będąc w czołówce państw europejskich o największym przyroście osób z wyższym wykształceniem, nie ma wcale powodu do dumy. W 2005 roku ponad 150 tysięcy absolwentów szkół wyższych było
zarejestrowanych jako bezrobotni. Spada za to bezrobocie wśród osób z wykształceniem zawodowym.
Spółka Delphi Polska, znany producent części samochodowych, podobnie jak inne firmy przemysłowe, ma problemy ze znalezieniem specjalistów.
- Brakuje nam ślusarzy, tokarzy, mechaników, konstruktorów oraz wykwalifikowanych operatorów maszyn - informuje Hanna Wysokińska, dyrektor personalny Delphi w Polsce.
Firma Inter Groclin Auto, producent foteli samochodowych, może od zaraz zatrudnić 100-200 szwaczek. Marcin Matysiak, dyrektor personalny spółki mówi, że firma się rozwija, tworzy miejsca pracy, ale reforma oświaty, przez którą wzrosły aspiracje obywateli, odebrała firmom pracowników. Zawód szwaczki powoli zamiera.
- Poszukujemy więc osób bez kwalifikacji i staramy się je przeszkolić. Rezultat takiego przekwalifikowania jest jednak niepewny. Osoby przysyłane przez urzędy pracy zgadzają się na przeszkolenie, aby nie stracić prawa do zasiłku, ale takie uczenie zawodu na siłę, nie uczyni z wielu osób dobrych, wydajnych pracowników. Zwłaszcza że po pewnym czasie część z tych osób odejdzie z zakładu, zacznie szukać innej pracy - dodaje Marcin Matysiak.
Inter Groclin Auto szacuje, że przeszkolenie niewykwalifikowanej osoby na stanowisko szwaczki, nie biorąc pod uwagę poniesionych przez firmę kosztów, trwa około pół roku. Aby jednak nabrać wprawy, osoba ta potrzebuje kolejne pół roku wdrażania się w zakładzie. Przez ten rok spółka płaci nowym pracownikom pełne wynagrodzenie, chociaż ich efektywność pracy rośnie powoli. Najbardziej przydatni w zakładzie pracownicy powinni mieć pięcioletnie doświadczenie.
- Przeprowadzona reforma edukacji wprowadziła licea profilowane, a zlikwidowała szkoły zawodowe. Rozbudziło to nadzieje na zdobycie pracy za biurkiem, a tej nie ma. Szkoły "produkują" bezrobotnych. Reforma mocno zderzyła się z realiami - ocenia dyrektor Matysiak.
Zawody na wymarciu
Na rynku pracy brakuje przedstawicieli wielu zawodów. Na brak szwaczek, mechaników, operatorów maszyn, a zwłaszcza budowlańców skuszonych wyższymi zarobkami w Hiszpanii i Irlandii, w całym kraju czekają firmy skłonne płacić coraz wyższe pensje. Przedsiębiorstwa nie mają co liczyć na nowych absolwentów szkół.
Spółka Delphi Polska, znany producent części samochodowych, podobnie jak inne firmy przemysłowe, ma problemy ze znalezieniem specjalistów.
- Brakuje nam ślusarzy, tokarzy, mechaników, konstruktorów oraz wykwalifikowanych operatorów maszyn - informuje Hanna Wysokińska, dyrektor personalny Delphi w Polsce.
Firma Inter Groclin Auto, producent foteli samochodowych, może od zaraz zatrudnić 100-200 szwaczek. Marcin Matysiak, dyrektor personalny spółki mówi, że firma się rozwija, tworzy miejsca pracy, ale reforma oświaty, przez którą wzrosły aspiracje obywateli, odebrała firmom pracowników. Zawód szwaczki powoli zamiera.
- Poszukujemy więc osób bez kwalifikacji i staramy się je przeszkolić. Rezultat takiego przekwalifikowania jest jednak niepewny. Osoby przysyłane przez urzędy pracy zgadzają się na przeszkolenie, aby nie stracić prawa do zasiłku, ale takie uczenie zawodu na siłę, nie uczyni z wielu osób dobrych, wydajnych pracowników. Zwłaszcza że po pewnym czasie część z tych osób odejdzie z zakładu, zacznie szukać innej pracy - dodaje Marcin Matysiak.
Inter Groclin Auto szacuje, że przeszkolenie niewykwalifikowanej osoby na stanowisko szwaczki, nie biorąc pod uwagę poniesionych przez firmę kosztów, trwa około pół roku. Aby jednak nabrać wprawy, osoba ta potrzebuje kolejne pół roku wdrażania się w zakładzie. Przez ten rok spółka płaci nowym pracownikom pełne wynagrodzenie, chociaż ich efektywność pracy rośnie powoli. Najbardziej przydatni w zakładzie pracownicy powinni mieć pięcioletnie doświadczenie.
- Przeprowadzona reforma edukacji wprowadziła licea profilowane, a zlikwidowała szkoły zawodowe. Rozbudziło to nadzieje na zdobycie pracy za biurkiem, a tej nie ma. Szkoły "produkują" bezrobotnych. Reforma mocno zderzyła się z realiami - ocenia dyrektor Matysiak.
Zawody na wymarciu
Na rynku pracy brakuje przedstawicieli wielu zawodów. Na brak szwaczek, mechaników, operatorów maszyn, a zwłaszcza budowlańców skuszonych wyższymi zarobkami w Hiszpanii i Irlandii, w całym kraju czekają firmy skłonne płacić coraz wyższe pensje. Przedsiębiorstwa nie mają co liczyć na nowych absolwentów szkół.
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- Następna strona
KOMENTARZE (31)
-
03.03.2010 16:00+===+
-
03.02.2010 13:19Emigrant z IRE
-
03.02.2010 09:11Alex


Osły i uczeni do środka
Już Napoleon rozumiał, że pożytek z uczonego na polu bitwy jest podobny do osła. Na polu innowacyjności podobny. Bierzmy (...)