Moto-wsparcie okiem "Kowalskiego"
SDCM - 2009-06-02
Branżą, która bardzo mocno odczuła kryzys gospodarczy jest motoryzacja. W okresie kryzysu przedstawiciele koncernów samochodowych próbują uzyskać wsparcie od rządów państw w postaci pośredniego lub bezpośredniego dofinansowania. Pomoc taka może być przydatna, jednak należy myśleć dalekosiężnie i znacznie szerzej niż jest to przedstawiane przez reprezentantów koncernów samochodowych.
Obok problemów producentów pojazdów istnieją również sprawy rynku serwisowania i napraw samochodów, wartego w Polsce 19 mld zł. Tymczasem niektóre pomysły ożywienia branży mogą odbić się negatywnie
na niezależnych producentach i dystrybutorach części motoryzacyjnych, producentach wyposażenia warsztatowego, niezależnych warsztatach, a także samych konsumentach.
Ostatnio coraz głośniej słyszy się o rozważanych formach pomocy dla koncernów samochodowych, jedną z nich są dopłaty w wysokości 1 000 euro do zakupu nowych pojazdów. Takie wsparcie nie spowoduje jednak, że osoby zamiast kupna kilkuletniego samochodu zdecydują się udać do salonu po nowe auto. Jako przykład można podać sytuację, w której przeciętny użytkownik samochodu - klasyczny "Kowalski" rozważa zakup Volkswagena Golfa. Wartość nowego modelu tej marki wynosi ok 60 000 zł. Proponowane 1 000 euro dopłaty stanowiłoby ok. 7% tej kwoty. Pozostałe 93%, czyli prawie 56 000 zł w tym przypadku "Kowalski" musiałby wyłożyć z własnych środków. Tymczasem różnica w cenie pomiędzy nowym, a używanym, 5.letnim Volkswagenem wynosi ok. 26 000. Jest to niemalże kwota, która wystarczyłaby na zakup drugiego używanego samochodu. Jednocześnie ta "brakująca" suma, dla polskiej rodziny oszczędzającej co miesiąc ok. 1 000 zł, oznaczałaby wydanie dodatkowo 2.letnich oszczędności.
Sukces dopłat w innych krajach wynika m.in. z diametralnej różnicy w obciążeniu jakim jest zakup nowego samochodu. W Niemczech np. wspomnianego Volkswagena można kupić za równowartość mniej więcej 12 miesięcznych średnich pensji. W Polsce jest to wydatek na poziomie średnich zarobków netto z ok. 28. miesięcy.
Zatem zakup nowego auta, nawet z dopłatą, jest tak dużym wysiłkiem finansowym, że wielu Polaków po prostu na to nie stać. Słyszy się również o rozważanych innych formach "mobilizujących" do kupowania nowych pojazdów. Jedną z nich jest obłożenie właścicieli starszych pojazdów podatkiem ekologicznym. Takie rozwiązanie spowoduje jedynie gwałtowny spadek wielkości parku samochodowego w Polsce, a spodziewane wpływy do budżetu państwa będą symboliczne, ograniczeniu ulegnie rynek zbytu dla producentów i dystrybutorów części. Fakt ten, w postaci mniejszej ilości klientów, odczują również niezależne warsztaty. A to właśnie z ich usług korzysta 14,5 z 16 mln właścicieli pojazdów w Polsce, gdyż nie chcą przepłacać za naprawy w serwisach autoryzowanych, pisze Stowarszyszenie Dystrybutorów Części Motoryzacyjnych.
Ostatnio coraz głośniej słyszy się o rozważanych formach pomocy dla koncernów samochodowych, jedną z nich są dopłaty w wysokości 1 000 euro do zakupu nowych pojazdów. Takie wsparcie nie spowoduje jednak, że osoby zamiast kupna kilkuletniego samochodu zdecydują się udać do salonu po nowe auto. Jako przykład można podać sytuację, w której przeciętny użytkownik samochodu - klasyczny "Kowalski" rozważa zakup Volkswagena Golfa. Wartość nowego modelu tej marki wynosi ok 60 000 zł. Proponowane 1 000 euro dopłaty stanowiłoby ok. 7% tej kwoty. Pozostałe 93%, czyli prawie 56 000 zł w tym przypadku "Kowalski" musiałby wyłożyć z własnych środków. Tymczasem różnica w cenie pomiędzy nowym, a używanym, 5.letnim Volkswagenem wynosi ok. 26 000. Jest to niemalże kwota, która wystarczyłaby na zakup drugiego używanego samochodu. Jednocześnie ta "brakująca" suma, dla polskiej rodziny oszczędzającej co miesiąc ok. 1 000 zł, oznaczałaby wydanie dodatkowo 2.letnich oszczędności.
Sukces dopłat w innych krajach wynika m.in. z diametralnej różnicy w obciążeniu jakim jest zakup nowego samochodu. W Niemczech np. wspomnianego Volkswagena można kupić za równowartość mniej więcej 12 miesięcznych średnich pensji. W Polsce jest to wydatek na poziomie średnich zarobków netto z ok. 28. miesięcy.
Zatem zakup nowego auta, nawet z dopłatą, jest tak dużym wysiłkiem finansowym, że wielu Polaków po prostu na to nie stać. Słyszy się również o rozważanych innych formach "mobilizujących" do kupowania nowych pojazdów. Jedną z nich jest obłożenie właścicieli starszych pojazdów podatkiem ekologicznym. Takie rozwiązanie spowoduje jedynie gwałtowny spadek wielkości parku samochodowego w Polsce, a spodziewane wpływy do budżetu państwa będą symboliczne, ograniczeniu ulegnie rynek zbytu dla producentów i dystrybutorów części. Fakt ten, w postaci mniejszej ilości klientów, odczują również niezależne warsztaty. A to właśnie z ich usług korzysta 14,5 z 16 mln właścicieli pojazdów w Polsce, gdyż nie chcą przepłacać za naprawy w serwisach autoryzowanych, pisze Stowarszyszenie Dystrybutorów Części Motoryzacyjnych.
KOMENTARZE (2)
-
19.04.2011 05:53EjQ6YH Walking in the presence of gitans here. Cool thinking all around!
-
15.06.2009 13:10aa



EjQ6YH Walking in the presence of gitans here. Cool thinking all around!
EjQ6YH Walking in the presence of gitans here. Cool thinking all around!