Naftowi giganci na rozdrożu
Piotr Apanowicz - 2008-12-06
- Strategię przygotowuje się nie na pół roku czy na rok, lecz na dłuższy okres. W związku z tym chwilowe zachwiania na rynku finansowym nie mogą mieć długofalowego wpływu na działania strategiczne firmy. Oczywiście bierzemy obecną sytuację pod uwagę, bo pamiętamy, że realizacja nowej strategii zacznie się w warunkach kryzysu, ale jeśli patrzymy przyszłościowo na okres do roku 2013, a taki okres obejmuje strategia, nie powinno to mieć znaczącego wpływu na jej ostateczne brzmienie - dodaje Krystian Pater, członek zarządu Orlenu ds. produkcji. - Nowa strategia to dla nas dokument bardzo ważny, oczekiwany przez rynek, i chcemy ją zaprezentować dopiero wtedy, kiedy będziemy mieli 100-procentową pewność, że jesteśmy gotowi.
Trudna sytuacja na rynku finansowym oznacza jednak dla przedsiębiorstw naftowych zupełnie nowe wyzwania, które mogą skutkować ograniczeniem zakładanych wcześniej planów inwestycyjnych.
Prezes Krawiec przyznał zresztą, że faktem są pogarszające się możliwości zewnętrznego finansowania inwestycji. - To oznacza, że może nie będzie ograniczeń naszych planów inwestycyjnych, ale mogą nastąpić przesunięcia w czasie, jeśli chodzi o ich realizację - mówi prezes PKN Orlen.
- Rosnący koszt pozyskiwania kredytów, będący efektem kryzysu na rynku finansowym, może spowodować korektę planów inwestycyjnych przez firmy z sektora naftowego i petrochemicznego - potwierdza także Kent Hilen, dyrektor zarządzający, odpowiedzialny w banku BNP Paribas za współpracę z sektorem ropy i gazu.
Wiele planów inwestycyjnych może wymagać ponownych analiz, ponieważ jeśli koszty finansowania rosną, zakładana dochodowość inwestycji również powinna być wyższa, ażeby uzasadnić realizację projektu.
- Dobre projekty w dalszym ciągu są w stanie znaleźć finansowanie, także w obecnych warunkach rynkowych. Natomiast projekty znajdujące się na granicy opłacalności, które miałyby sens przy niskim koszcie finansowania, teraz stracą rację bytu - dodaje Hilen.
Kula u nogi
Wielu ekspertów jest zdania, że niezależnie od bieżących wyników finansowych, Orlen ma dziś poważne problemy, a najważniejszy z nich nazywa się Możejki. Jednym z ekspertów, którzy od początku twierdzili, że przejęcie litewskiej rafinerii nie jest dobrym pomysłem, jest Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha. Według niego, było to przedsięwzięcie mające sens jedynie polityczny, względnie prestiżowy, a nie ekonomiczny.
- Tym bardziej że jak się powiedziało "a", to trzeba powiedzieć "b". A skąd teraz Orlen weźmie 1,6 mld dolarów na zapowiadane w Możejkach inwestycje do 2012 roku? - pyta inny ekspert związany z branżą paliw.
KOMENTARZE (7)
-
15.11.2010 03:53nnnssgfgghttfv
-
14.11.2010 23:40Stefan
-
06.02.2009 22:40NOM






Мои сайты
всем привет