RSS
    • m.wnp.pl

Naftowi giganci na rozdrożu

Piotr Apanowicz - 2008-12-06

- Rzeczywiście, program inwestycyjny w Możejkach jest dosyć kapitałochłonny i będzie elementem naszej analizy - odpowiada prezes Krawiec. Zapewnia jednak, że - tak jak w przypadku innych inwestycji grupy - w grę nie wchodzi raczej rezygnacja z części projektów, a raczej przesunięcie w czasie ich realizacji.

Zarząd Orlenu nie zgadza się również z tezą, że inwestycja na Litwie była błędem i jest przyczyną kłopotów koncernu.

- Nie wiem, skąd się wzięły takie informacje. Możejki w układzie rok do roku z kwartału na kwartał notują kolejne rekordy, a od kilku kwartałów także dodatni wynik finansowy - przekonuje Krystian Pater. - Faktem jest oczywiście, że porównujemy do innej bazy, ale zwiększyliśmy przerób ropy do planowanego poziomu ponad 8 mln ton, realizujemy inwestycje - ostatnio instalację hydroodsiarczania oleju napędowego. Stworzyliśmy warunki do tego, że firma może spokojnie operować, zgodnie z wymogami Unii Europejskiej, generując dodatnie wyniki finansowe.

Wrogowie Lotosu?

Pod koniec listopada miało miejsce wydarzenie, które "zatrzęsło" polskim rynkiem naftowym i, zdaniem części ekspertów, może wpłynąć na opinię Skarbu Państwa w tej sprawie ewentualnej konsolidacji.

Analityk włoskiego banku UniCredit opublikował sensacyjny raport, w którym obniżył wycenę akcji Lotosu z 25 zł do... zera i uznał, że jest ponad 50 proc. szans, że spółka nie przetrwa w obecnej strukturze. Zarząd Lotosu, wspierany przez głównych akcjonariuszy, czyli resort skarbu i Naftę Polską, ocenił raport jako nierzetelny, próbujący zdyskredytować firmę w dobrej kondycji finansowej.

Grupa Lotos, która ogłosiła zaktualizowaną strategię w czerwcu, w związku z kryzysem musi wprawdzie coraz uważniej oglądać każdą wydawaną złotówkę i ostatnio zapowiedziała na przykład, że w 2009 roku nie przewiduje nowych inwestycji w segmencie upstream, które wymagałybyuzyskania zewnętrznego finansowania, ale mimo to większość ekspertów jest przekonana, że jej podstawy finansowe są mocne i bankructwo jej nie grozi.

- Raport UniCredit to nie spekulacja, tylko kierunkowe działanie, będące formą wrogiego wezwania do sprzedaży akcji spółki - ocenił prezes Lotosu Paweł Olechnowicz.

Także część ekspertów jest zdania, że mogła to być zaplanowana akcja, mająca na celu przekonanie Skarbu Państwa, że warto pozbyć się udziałów Lotosu, na przykład łącząc tę spółkę z konkurencyjnym Orlenem.

DODAJ KOMENTARZ

wnp.pl

forum.wnp.pl - dyskusje na tematy gospodarcze