Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Niemcy się nas boją

Autor: Krzysztof Radziukiewicz
18-05-2001 00:00

Coraz bardziej emocjonująca jest sprawa członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Pani Tarji Halonen, prezydent Finlandii powiedziała, że Polska i inne kraje ubiegające się o członkostwo w Unii powinny wejść do niej na pełnych prawach. Klaus Bachmann, korespondent prasy niemieckiej w Polsce, w radiowej dyskusji stwierdził, że niezależnie od tego jakie będą ustalenia w negocjacjach z Unią, musimy się wyzbyć złudzeń, iż pełnoprawnym członkiem Unii będziemy wcześniej niż za jakieś siedem do dwunastu lat. Widać wyraźnie, że ta opinia w Niemczech jest rozpowszechniona nawet wśród osób Polsce życzliwych. Swoją drogą to zabawny żart historii, że Niemcy się nas boją.

Wielu komentatorów zauważa, że niemieckie obawy nie są oparte na przesłankach mających uzasadnienie w rzeczywistych zjawiskach gospodarczych i społecznych, a wynikają jedynie z obaw niemieckiego społeczeństwa, przestraszonego wizją polskich bezrobotnych, "zabierających" im miejsca pracy.
Przychylna jest nam Szwecja, ale i tam odzywają się głosy zaniepokojenia wysokim i nadal rosnącym u nas bezrobociem. Kraje "biednego" południa Unii Europejskiej, czyli Portugalia, Hiszpania i Grecja są jak najbardziej za, ale pytają płatników netto do unijnej kasy, czy dotacje dla ich najbardziej zacofanych regionów nie będą zmniejszone po wejściu do Unii jeszcze biedniejszych krajów. Jednym słowem trwa zaciekła walka o interesy.
Nasze przekonanie o tym, iż będąc dużym krajem, w centrum Europy, którego społeczeństwo zainicjowało obalenie ustroju totalitarnego, że nasze przywiązanie do śródziemnomorskiej kultury itd, itp., daje nam jakąkolwiek przewagę, a nawet pewność, że Unia musi nas przyjąć w pierwszej kolejności, zderzyło się z limitami produkcji stali, dotacjami dla rolnictwa, ochroną rynku pracy, standardami ochrony środowiska, etc.
To może jest smutne i mają rację ci, którzy wyrażają żal, że w tym targowaniu się o normy, kwoty i okresy przejściowe znikają gdzieś z pola widzenia główne cele poszerzenia Unii: wspólna Europa, stabilność polityczna, więzy kulturowe i poszerzenie strefy bezpieczeństwa na naszym kontynencie.
Ale nasze możliwości wpływu na tę sytuację poprzez obrażenie się na brukselskich, paryskich i berlińskich biurokratów są zerowe. Warto sobie to uświadomić i jak najprędzej dostosować się do wymogów Unii. Niestety jest tak, że to nam bardziej zależy na członkostwie, niż krajom Unii, by nas przyjąć. W negocjacjach można wiele wytargować, ale najwięcej skorzystamy wtedy, gdy już będziemy w tym elitarnym klubie. Nie chodzi tu tylko o dotacje. Większe znaczenie mają chyba standardy organizacji życia społecznego, które narzuca Unia. Wysiłek, który podejmujemy, by się do nich dostosować najbardziej potrzebny jest nam samym. Dowodem na opłacalność tego wysiłku, jest historia Hiszpanii i Portugalii, które po wejściu do Unii otrzymały wielki impuls rozwojowy. Nie mam obaw, że sobie nie poradzimy. Przecież jesteśmy zmyślnym narodem. Niemcy o tym wiedzą i już się nas boją.

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


44 648 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP