Nierdzewna symbioza

Renata Dudała - 2005-11-14
Nikopolska Huta Rur Nierdzewnych (NZNT) pojawiła się na rynku zachodnim przed pięcioma laty. Producenci rur nierdzewnych oraz ich konsumenci odebrali tę wiadomość z powątpiewaniem, czy huta będzie w stanie wyprodukować rury o jakości odpowiadającej zachodnim standardom. Dziś nikt nie zadaje już takich pytań. Ma w tym swój udział pewna nieduża polska firma...
Huta została założona w 1999 roku na bazie NJUZ (Nikopolski Jużnotrubnyj Zawod). Dwa zakłady do produkcji rur nierdzewnych zostały wydzielone w odrębną fabrykę, a kontrolny pakiet akcji (75 proc.) został sprzedany prywatnej firmie UVIS, należącej do rodziny Atanasowych - Jurija, Wasilija i Siergieja. Podział obowiązków w koncernie został dokonany według zasady: huta zajmuje się produkcją, natomiast za sprzedaż i marketing odpowiada UVIS. Firma ta ma swoje przedstawicielstwa we Włoszech, Szwajcarii, Bułgarii, Czechach i Egipcie.


Liczy się pomysł


Od stycznia 2004 roku NZNT jest również obecna na rynku polskim. Jej jedynym, formalnym przedstawicielstwem została krakowska firma Biga Steel. Jak Biga trafiła do Nikopola?

Firma Biga Steel jest małą firmą zajmującą się działalnością marketingową.

- Wykorzystaliśmy wcześniejsze doświadczenia i pomysły, które nabyliśmy współpracując z innymi firmami w zakresie szeroko pojętych usług PR - mówi Stanisław Wójtowicz, jeden z trzech właścicieli firmy Biga Steel. - Konsekwentna polityka nastawiona na jakość obsługi nie wymaga ogromnych finansowych nakładów. Mieliśmy pewne doświadczenie i pomysł na firmę. Zaraz po studiach rozpoczęliśmy pracę w firmie państwowej. Okazało się, że perspektywy nie są takie, jakich oczekiwaliśmy - mimo wkładu pracy. Postanowiliśmy rozpocząć pracę na własny rachunek. Uznaliśmy, że ciekawym projektem jest segment rur nierdzewnych. Weszliśmy na rynek z minimalnym nakładem finansowym. Przekonaliśmy zarząd huty w Nikopolu, że warto z nami współpracować.

Może to wydać się nieprawdopodobne, że trzech młodych ludzi próbuje namówić wielki koncern do współpracy, konkurując o przedstawicielstwo z największymi polskimi firmami handlowymi, ale się udało. Przedstawiciele Nikopolu byli zaskoczeni propozycją, ale dali młodym menedżerom Bigi kredyt zaufania. Powiedzieli: najpierw sprzedajcie towar, potem zdecydujemy. Pierwsze transakcje opiewały na niewielkie kwoty rzędu 100 tys. euro i od tego się zaczęło.

- Po trzeciej transakcji podpisali z nami umowę - przypomina sobie Wójtowicz. - Teraz mówią, że jesteśmy jednym z ich najlepszych przedstawicielstw.

Obecnie Biga Steel sprzedaje w Polsce porównywalną do niemieckiego przedstawicielstwa Nikopolu ilość rur. Zatrudnia około 20 osób, z hutą w Nikopolu współpracuje pięć osób. Jak podkreśla Wójtowicz, współpraca z Nikopolem jest dla obu stron korzystna.

KOMENTARZE (0)

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza

DODAJ KOMENTARZ

Formularz komentarza