Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Nord Stream - północny strumień zmartwień

Autor: Dariusz Malinowski
07-09-2011 00:00
Nord Stream - północny strumień zmartwień
Fot. Nord Stream AG

Dla jednych Nord Stream jest próbą dzielenia członków UE na lepszych i gorszych, dla innych to zwykły biznes, który zagwarantuje Europie wieloletnie dostawy gazu.

Umowę o rozpoczęciu budowy Gazociągu Północnego podpisano 8 września 2005 r. Składać się on będzie z dwóch rurociągów o długości 1224 km. Pierwszą nitką gaz popłynie w czwartym kwartale tego roku. Druga nitka zostanie oddana do użytku za rok. Docelowo Nord Stream ma przesyłać do 55 mld m sześc. gazu rocznie. W Polsce tylu kontrowersji, co ten gazociąg, nie wzbudziła bodaj żadna inna infrastrukturalna inwestycja powojennej Europy.
Po prostu rura z gazem

Rosja jest dla państw Unii Europejskiej ich największym dostawcą surowców energetycznych. I, jak przyznaje Bruksela, będzie jeszcze większym.

Przyczyna owego stanu rzeczy jest oczywista: to właśnie w R osji znajdują się ogromne złoża ropy, węgla i gazu ziemnego. Co ważne, w ciągu wielu lat wschodni sąsiad Unii stworzył system ich przesyłania na Zachód. Już teraz więc spore grono europejskich polityków uważa, że nawiązanie bliższej współpracy surowcowej z R osją to już nie jest tylko jedna z alternatywnych koncepcji, ale wręcz konieczność. A jedną z jej oczywistych konsekwencji jest potrzeba rozbudowania dróg przesyłu gazu.

Gaz popłynie Nord Streamem z dwóch wprost gigantycznych źródeł. Pierwszym z nich jest złoże północnorosyjskie. Jego zasoby szacowane są na około 700 mld m sześc. Drugie to złoże Sztokman, w którym, według różnych szacunków, znajduje się od 3,5 do ponad 4 bln m sześc. gazu. Tak duże jego zasoby wystarczą na całe dekady. Nic więc dziwnego, że na zachód od Odry Nord Stream postrzega się przede wszystkim jako inwestycję gwarantującą wieloletnie dostawy gazu. I dlatego udziałowcami budującego go konsorcjum, obok rosyjskich, są także firmy z N iemiec, Francji i Holandii. Gdy zapytać ich przedstawicieli o kontrowersje wokół gazociągu, owszem, przyznają, że takowe istnieją, ale odpowiadają też bez wahania, że dla nich najważniejszy jest biznes.

- Co by się stało, gdyby gaz ze Sztokmana nie popłynął do Europy? - zapytałem w Berlinie jednego z nich. - No cóż, zapotrzebowanie na gaz rośnie także w Chinach i w I ndiach... Rosjanie szybko znaleźliby innych odbiorców - odpowiedział.

Rura, która nie łączy

Z perspektywy naszego kraju sprawa gazociągu wygląda jednak całkiem inaczej.

Po pierwsze uważamy, że decyzja, by rurociąg zbudować na dnie morza, jest nieracjonalna ze względów ekonomicznych.

KOMENTARZE (11)




SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


44 648 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP