Autor: Krzysztof Orłowski | 2007-09-26
Nowoczesny tabor: jakość na szynach
Z niemal pewnego bankruta, jakim była 10 lat temu kierowana przez Tomasza Zaboklickiego bydgoska PESA przekształciła się w najprężniejszą firmę naprawiającą i produkującą tabor kolejowy w Polsce. Teraz jednak czeka ją naprawdę ostra konkurencja. Przede wszystkim będzie musiała popracować nad jakością swoich produktów.
Zdaniem przedstawiciela Bombardiera, jednocześnie z poprawą koniunktury ma miejsce inne ważne zjawisko - odchodzenie od wyłącznie cenowej konkurencji pomiędzy producentami taboru.
- Operatorzy patrzą nie tylko na koszty zakupu, ale dokonują bardziej kompleksowej oceny oferty. Odchodzimy od sytuacji, gdy jedynym parametrem jest cena. Ona nadal będzie miała istotne znaczenie, ale coraz ważniejsze stają się parametry techniczne oraz ekonomiczne, takie jak koszty utrzymania taboru - mówi Janusz Kućmin.
Pytanie tylko, czy z perspektywy bydgoskiej firmy jest to jednoznacznie pozytywna wiadomość... PESA jest mocna, zdaniem Jakuba Majewskiego z Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei, w produkcji autobusów szynowych po cenach niższych niż duże koncerny. Natomiast słabszą stroną jest ich awaryjność.
- Tymczasem jakość będzie odgrywała większą rolę w chwili, gdy pojawią się na tym rynku większe pieniądze. PESA do tej pory była bezkonkurencyjna, bo była najtańsza. Teraz przychodzi czas na zmierzenie się z konkurencją światową. Chociaż ostatnio widać zmiany na lepsze, nadal bydgoska firma w porównaniu do swych większych zachodnich konkurentów pozostaje w tyle. Słabość ta jest związana z tym, że produkuje ona bardzo krótkie serie produktów, wciąż dopracowywane. To się mści m.in. w ten sposób, że większa jest awaryjność pojazdów. Ponadto zbyt małą wagę przykłada do komfortu podróży - wygody i rozmieszczenia siedzeń, miejsca na bagaż, zagospodarowania przestrzeni. Jeśli firma tego nie poprawi, będzie miała trudności na coraz bardziej wymagającym rynku - przestrzega ekspert IRiPK.
Prezes PESA przyznaje, że przy budowaniu nowych pojazdów jest wiele obszarów, które jego firma musi jeszcze dopracować (np. układy projektowania wózków, elektronika). Mówi, że jeśli chodzi o jakość, w porównaniu z produkcją zachodnią wciąż jego firma ma do nadrobienia pewien dystans, chociaż przekonuje, że na tle produkcji krajowej jest w pełni konkurencyjna.
Inną słabą stroną przedsiębiorstwa w perspektywie konkurencji z gigantami, takimi jak Stadler, Siemens czy Bombardier, jest niski kapitał oraz krótka historia firmy jako producenta pojazdów, a nie tylko zakładu remontowego. Ta druga kwestia jest o tyle istotna, że oznacza ona m.in. słabszą pozycję przetargową w stosunku do dostawców. A to właśnie wady w podzespołach są najczęstszą przyczyną awarii.
- Operatorzy patrzą nie tylko na koszty zakupu, ale dokonują bardziej kompleksowej oceny oferty. Odchodzimy od sytuacji, gdy jedynym parametrem jest cena. Ona nadal będzie miała istotne znaczenie, ale coraz ważniejsze stają się parametry techniczne oraz ekonomiczne, takie jak koszty utrzymania taboru - mówi Janusz Kućmin.
Pytanie tylko, czy z perspektywy bydgoskiej firmy jest to jednoznacznie pozytywna wiadomość... PESA jest mocna, zdaniem Jakuba Majewskiego z Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei, w produkcji autobusów szynowych po cenach niższych niż duże koncerny. Natomiast słabszą stroną jest ich awaryjność.
- Tymczasem jakość będzie odgrywała większą rolę w chwili, gdy pojawią się na tym rynku większe pieniądze. PESA do tej pory była bezkonkurencyjna, bo była najtańsza. Teraz przychodzi czas na zmierzenie się z konkurencją światową. Chociaż ostatnio widać zmiany na lepsze, nadal bydgoska firma w porównaniu do swych większych zachodnich konkurentów pozostaje w tyle. Słabość ta jest związana z tym, że produkuje ona bardzo krótkie serie produktów, wciąż dopracowywane. To się mści m.in. w ten sposób, że większa jest awaryjność pojazdów. Ponadto zbyt małą wagę przykłada do komfortu podróży - wygody i rozmieszczenia siedzeń, miejsca na bagaż, zagospodarowania przestrzeni. Jeśli firma tego nie poprawi, będzie miała trudności na coraz bardziej wymagającym rynku - przestrzega ekspert IRiPK.
Prezes PESA przyznaje, że przy budowaniu nowych pojazdów jest wiele obszarów, które jego firma musi jeszcze dopracować (np. układy projektowania wózków, elektronika). Mówi, że jeśli chodzi o jakość, w porównaniu z produkcją zachodnią wciąż jego firma ma do nadrobienia pewien dystans, chociaż przekonuje, że na tle produkcji krajowej jest w pełni konkurencyjna.
Inną słabą stroną przedsiębiorstwa w perspektywie konkurencji z gigantami, takimi jak Stadler, Siemens czy Bombardier, jest niski kapitał oraz krótka historia firmy jako producenta pojazdów, a nie tylko zakładu remontowego. Ta druga kwestia jest o tyle istotna, że oznacza ona m.in. słabszą pozycję przetargową w stosunku do dostawców. A to właśnie wady w podzespołach są najczęstszą przyczyną awarii.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
