PARTNER PORTALU partner portalu wnp.pl
Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

O gminach górniczych - nieco sentymentalnie

Autor: Jacek Wódz
14-12-2000 00:00

Grudzień na Górnym Śląsku kojarzy się z górnikami, ich świętem, ze św. Barbarą. Dla kogoś kto się w tym regionie urodził takie skojarzenie istnieje "od zawsze", jest częścią własnego doświadczenia dzieciństwa.

Dla kogoś takiego jak ja, kto zamieszkał w tym regionie już w wieku dojrzałym jest to najpierw zderzenie pewnego mitu, który funkcjonował przecież w świadomości każdego Polaka z rzeczywistością tego święta grudniowego, ale przecież później także pole obserwacji tego co się z tymi skojarzeniami dzieje od ostatnich lat 70. do teraz. Dlatego właśnie te moje refleksje, tym razem nieco osobiste mają także charakter sentymentalny. Oczywiście dziś górnictwo jako branża przeżywa wielkie kłopoty (a my, dzisiejsi mieszkańcy regionu wraz z nim), a poważnym problemem jest właśnie funkcjonowanie gmin górniczych. Dlatego choć to sprawa nieco sentymentalna, na poważnie zajmę się kilkoma aspektami życia społecznego w tzw. gminach górniczych.
Ale najpierw kilka uwag czysto socjologicznych. Zbiorowości górnicze od samego początku rządziły się swoimi prawami - co oczywiste, bo górnictwo było zawsze branżą ważną, poważną, ale i wielce specyficzną. W zasadzie wszystko tu musiało być podporządkowane sposobowi funkcjonowania kopalni, i zabudowa, i rytm pracy, i rytm życia codziennego, i struktura społeczna, i funkcjonowanie rodziny, i myślenie o przyszłości dzieci itd. itd. W dodatku praca w górnictwie dawała i stosunkowo dobry poziom życia dla całej rodziny, i przede wszystkim wysoki prestiż, uznanie, co powodowało, iż takie zbiorowości rosły w dumę. Pamiętajmy, że kopalnie zawsze w jakiś sposób wpływały też na infrastrukturę gminy, kopalnie dbały o kulturę (domy kultury), kopalnie dbały o sport (kluby górnicze), ale kopalnie dbały też o wiele urządzeń socjalnych nie związanych bezpośrednio z samą produkcją górniczą. W naszej, polskiej rzeczywistości istniał przez wiele lat taki model funkcjonowania społecznego, który w kopalni widział organizatora życia całej takiej zbiorowości górniczej. Tutaj właśnie grudniowe święto miało znaczenie szczególne, bo tutaj to co oficjalne mieszało się na co dzień z tym co prawatne, a więc i oficjalne święto było świętem rodzin, a nawet indywidualnym świętem każdego mieszkańca gminy, nawet jeśli konkretny mieszkaniec nie pracował na kopalni. Owa duma zawodowa promieniowała i na innych, na całą zbiorowość.
Nie wracajmy do ekonomicznych racji restrukturyzacji górnictwa - wszyscy je znają i nikt rozsądny ich nie podaje w wątpliwość. Popatrzmy na to z ludzkiego punktu widzenia. Już dawno minęły czasy, gdy owa duma górnicza uzasadniona była wielkością zarobków, przyszłością ludzi młodych, bogactwem gminy górniczej. To dziś dla nas wspomnienie i nic więcej. Restrukturyzacja przyzwyczaiła już nas do tego, że być górnikiem to nic szczególnego, a perspektywa kłopotów w momencie zwolnienia każe zapomnieć o sentymentach i zająć się prozą życia. Tzw. gminy górnicze nie są już dziś synonimem dobrej organizacji infrastruktury i dostępu do kultury, sportu, rozrywki. To raczej gminy z wielkimi kłopotami, w dodatku gminy, które są świadome, iż ich przyszłość nie rysuje się wcale różowo. Tak się bowiem złożyło, że gminy górnicze często charakteryzowały się swoistą monokulturą gospodarczą - kopalnia była jeśli nie jedynem, to na pewno najważniejszym - dużym miejscem pracy. To w oczywisty sposób powoduje sytuację, iż jej upadek (gwałtowny, czy powolny - to sprawa rytmu, a nie istoty zagadnienia) sprowadza się do wizji niekończących się kłopotów i ludzi, i gminy jako zbiorowości. Autorzy planu restrukturyzacji górnictwa założyli, iż osłony socjalne i specjalne systemy "miękkiego lądowania" dotyczą konkretnych osób - konkretnych górników. W efekcie to ludzie mają ułatwione przejście na inną pozycję społeczną, ale w niczym nie dotyczy to zbiorowości gminnej. Nie dość tego, kopalnie mające kłopoty finansowe zalegają z płaceniem składek ubezpieczeniowych, z płaceniem podatków, a to ostatnie odbija się przecież na finansach gmin. W tym momencie wypada przypomnieć władzy, często w nieuzasadniony sposób zadowolonej z przebiegu restrukturyzacji, iż do tego samozadowolenia winna dołączyć rachunek sumienia związany z niepłaceniem tych obowiązkowych obciążeń pracodawcy. Efekt jest taki, że gminy górnicze biednieją, nie są już w stanie projektować przyszłości, a w dodatku można się w nich właśnie spodziewać najgorszego. Owo najgorsze to sytuacja związana z tym, iż zwolnieni górnicy w razie niepowodzenia na rynku pracy i niemożliwości utworzenia jakiegoś własnego miejsca pracy, trafią przecież do gminy, gdzie będą szukali pomocy społecznej. A gmina jest biedna i to jej biednienie jest właśnie prowokowane przez system przeprowadzania restrukturyzacji górnictwa. To ten system restrukturacji jest pośrednio przyczyną biednienia gmin górniczych. I co wtedy? Nie chcę rysować czarnych scenariuszy - wiele jest przecież w Polsce gmin, które z braku środków nie płacą zasiłków społecznych nawet wówczas, gdy się one słusznie ludziom należą. Czyżby ten los miał też być wpisany w przyszłość gmin górniczych?

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


45 151 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP