Orlen: zakup Możejek to odważna decyzja obarczona ryzykiem
Dariusz Malinowski - 2007-01-26
Zakup litewskiej rafinerii Możejki przez PKN Orlen to największa polska inwestycja zagraniczna. Za większościowy pakiet akcji płocka spółka zapłaciła ponad 2,3 mld dol. Czas pokaże, czy były to dobrze wydane pieniądze.
Wejście Orlenu do Możejek to kolejny etap ekspansji największego polskiego koncernu naftowego. Pierwszą zagraniczną inwestycją PKN był zakup niemieckich stacji benzynowych przed pięcioma laty. Za
niemal 500 obiektów Orlen zapłacił około 140 mln euro. Ponad trzy razy więcej kosztował zakup w 2004 roku przez PKN większościowych udziałów w holdingu Unipetrol. Obie inwestycje różniły się skalą i
- jak czas pokazał - opłacalnością. O ile Unipetrol był kupowany w cenowym dołku i szybko zaczął przynosić duże profity, to niemieckie stacje benzynowe są inwestycją o wątpliwej opłacalności. Orlen
trafił bowiem na niemiecki rynek w momencie wojny cenowej. Nic więc dziwnego, że pół tysiąca obiektów PKN nie zawsze przynosi zyski. Spółka wciąż zastanawia się, co dalej zrobić z niemiecką
inwestycją.
Dwa razy Możejki
Co ciekawe, do największej zagranicznej inwestycji Orlenu miało w ogóle nie dojść. Możejki były już bowiem raz sprywatyzowane. Litewski zakład w 1998 roku kupili Amerykanie ze średniej wielkości (jak na tamtejsze standardy) koncernu Williams. Bardzo nie podobało się to Rosjanom i pod byle pretekstem wstrzymywali co chwilę dostawy surowca do Możejek. Nic więc dziwnego, że Amerykanie postanowili wycofać się z Litwy, gdy okazało się, że mogą stracić na inwestycji. Nowym właścicielem rafinerii stał się rosyjski koncern Jukos. Happy endu jednak nie było. Jukos i jego najwięksi akcjonariusze, z prezesem Michaiłem Chodorkowskim na czele, znaleźli się na celowniku Kremla. Pod pretekstem zaległości podatkowych spółka została praktycznie doprowadzona do bankructwa. Pozostałości zostały za bezcen rozkupione przez przychylne prezydentowi Władimirowi Putinowi rosyjskie spółki paliwowe.
Tak się jednak nie stało z Możejkami. Właścicielem akcji Możejek była zarejestrowana poza Rosją spółka zależna Jukosu. Po miesiącach batalii sądowych w Europie i Ameryce Rosjanom nie udało się zablokować sprzedaży Możejek. Na przełomie 2005 i 2006 roku rozpoczęła się kolejna sprzedaż litewskiej rafinerii.
Orlen daje więcej
W przetargu na litewskie aktywa Jukosu (w ich skład wchodził także terminal naftowy w Butyndze i kilkadziesiąt stacji benzynowych) wzięło udział kilku paliwowych potentatów. Wśród nich znalazł się Orlen. Prezes firmy Igor Chalupec zainteresowanie Możejkami uzasadniał potrzebą zwiększenia regionalnego znaczenia i dobrymi perspektywami dla tamtejszego rynku paliwowego.
Dwa razy Możejki
Co ciekawe, do największej zagranicznej inwestycji Orlenu miało w ogóle nie dojść. Możejki były już bowiem raz sprywatyzowane. Litewski zakład w 1998 roku kupili Amerykanie ze średniej wielkości (jak na tamtejsze standardy) koncernu Williams. Bardzo nie podobało się to Rosjanom i pod byle pretekstem wstrzymywali co chwilę dostawy surowca do Możejek. Nic więc dziwnego, że Amerykanie postanowili wycofać się z Litwy, gdy okazało się, że mogą stracić na inwestycji. Nowym właścicielem rafinerii stał się rosyjski koncern Jukos. Happy endu jednak nie było. Jukos i jego najwięksi akcjonariusze, z prezesem Michaiłem Chodorkowskim na czele, znaleźli się na celowniku Kremla. Pod pretekstem zaległości podatkowych spółka została praktycznie doprowadzona do bankructwa. Pozostałości zostały za bezcen rozkupione przez przychylne prezydentowi Władimirowi Putinowi rosyjskie spółki paliwowe.
Tak się jednak nie stało z Możejkami. Właścicielem akcji Możejek była zarejestrowana poza Rosją spółka zależna Jukosu. Po miesiącach batalii sądowych w Europie i Ameryce Rosjanom nie udało się zablokować sprzedaży Możejek. Na przełomie 2005 i 2006 roku rozpoczęła się kolejna sprzedaż litewskiej rafinerii.
Orlen daje więcej
W przetargu na litewskie aktywa Jukosu (w ich skład wchodził także terminal naftowy w Butyndze i kilkadziesiąt stacji benzynowych) wzięło udział kilku paliwowych potentatów. Wśród nich znalazł się Orlen. Prezes firmy Igor Chalupec zainteresowanie Możejkami uzasadniał potrzebą zwiększenia regionalnego znaczenia i dobrymi perspektywami dla tamtejszego rynku paliwowego.
KOMENTARZE (1)
-
07.02.2007 19:00Inwestor


oby nastepcy byli wciaz konsekwentni
oby byli wciaz konsekwentni w budownie prawdziwej grupy paliwowo-kapitałowej, szli za ciosem vivat >>ORLEN (...)