Paweł Poncyljusz o górnictwie: trzeba zrobić porządek
Jarosław Latacz - 2006-06-09
Trzeba będzie redukować wydobycie i ja wcale nikomu nie obiecuję, że obędzie się to bez likwidacji konkretnych kopalń - rozmowa z Pawłem Poncyljuszem, wiceministrem gospodarki.
Dlaczego nie chce się Pan podzielić z górnikami zyskiem kopalń?
- Dlatego, że nigdy nie obiecywałem im, że się tym zyskiem podzielę. Mam przed sobą wyniki kopalń, jakie zostały osiągnięte w pierwszych 4 miesiącach tego roku i nie napawają one optymizmem. Poza tym już mamy przekroczony wskaźnik wzrostu wynagrodzeń. Uważam więc, że pieniądze zarobione przez przedsiębiorstwa górnicze powinny być w pierwszej kolejności przeznaczone na pokrycie strat.
To nie jest więc problem tego, czy ja chcę, czy nie, podzielić się z górnikami pieniędzmi, ale możliwościami finansowymi górnictwa. Przypomnę też, że górnictwo musi sfinansować bardzo poważne programy inwestycyjne, które są konieczne do tego, by kopalnie mogły być w przyszłości firmami oferującymi pewne miejsca pracy.
Skoro nie ma pieniędzy na sfinansowanie inwestycji, to czy warto upierać się przy tym, że kopalnie muszą pozostać wyłącznie w rękach państwa?
- Ale tego właśnie chcą górnicy. Nie ma zgody na prywatyzację i my nie zakładamy takiej możliwości w najbliższej przyszłości.
No to jak to jest z tym Pana zdecydowaniem? Mówi Pan "nie" podwyżkom płac, ale ugina się Pan w sprawach przekształceń własnościowych, które mogłyby pomóc w sfinansowaniu inwestycji?
- Ja tu nie widzę sprzeczności. Jak wspominałem, nowa strategia opracowywana dla górnictwa wyjaśni te wątpliwości.
Jaka firma górnicza jest dla Pana największym problemem?
- Ja patrzę na górnictwo jako na całość. Nawet w najlepszej, wydawałoby się, spółce, czyli Jastrzębskiej Spółce Węglowej, która miała najbardziej pokaźny zysk, sytuacja nie jest normalna. Chcę uporządkować tam sytuację, bo wygląda to tak, że zyski transferowane są do podmiotów zależnych i trafiają do różnych, nie do końca jasnych dla mnie, przedsięwzięć. Przykładem jest koncern węglowo-koksowy.
No właśnie. Co z nim?
- Tu jest właśnie problem konieczności uporządkowania całej struktury.
Program restrukturyzacji górnictwa kończy się w 2006 roku. Co będzie dalej?
- Problemów w górnictwie jest wiele i po prostu trzeba będzie wszystkie je uporządkować i zaproponować konkretne rozwiązania. Będę mógł o nich powiedzieć pod koniec czerwca.
- Dlatego, że nigdy nie obiecywałem im, że się tym zyskiem podzielę. Mam przed sobą wyniki kopalń, jakie zostały osiągnięte w pierwszych 4 miesiącach tego roku i nie napawają one optymizmem. Poza tym już mamy przekroczony wskaźnik wzrostu wynagrodzeń. Uważam więc, że pieniądze zarobione przez przedsiębiorstwa górnicze powinny być w pierwszej kolejności przeznaczone na pokrycie strat.
To nie jest więc problem tego, czy ja chcę, czy nie, podzielić się z górnikami pieniędzmi, ale możliwościami finansowymi górnictwa. Przypomnę też, że górnictwo musi sfinansować bardzo poważne programy inwestycyjne, które są konieczne do tego, by kopalnie mogły być w przyszłości firmami oferującymi pewne miejsca pracy.
Skoro nie ma pieniędzy na sfinansowanie inwestycji, to czy warto upierać się przy tym, że kopalnie muszą pozostać wyłącznie w rękach państwa?
- Ale tego właśnie chcą górnicy. Nie ma zgody na prywatyzację i my nie zakładamy takiej możliwości w najbliższej przyszłości.
No to jak to jest z tym Pana zdecydowaniem? Mówi Pan "nie" podwyżkom płac, ale ugina się Pan w sprawach przekształceń własnościowych, które mogłyby pomóc w sfinansowaniu inwestycji?
- Ja tu nie widzę sprzeczności. Jak wspominałem, nowa strategia opracowywana dla górnictwa wyjaśni te wątpliwości.
Jaka firma górnicza jest dla Pana największym problemem?
- Ja patrzę na górnictwo jako na całość. Nawet w najlepszej, wydawałoby się, spółce, czyli Jastrzębskiej Spółce Węglowej, która miała najbardziej pokaźny zysk, sytuacja nie jest normalna. Chcę uporządkować tam sytuację, bo wygląda to tak, że zyski transferowane są do podmiotów zależnych i trafiają do różnych, nie do końca jasnych dla mnie, przedsięwzięć. Przykładem jest koncern węglowo-koksowy.
No właśnie. Co z nim?
- Tu jest właśnie problem konieczności uporządkowania całej struktury.
Program restrukturyzacji górnictwa kończy się w 2006 roku. Co będzie dalej?
- Problemów w górnictwie jest wiele i po prostu trzeba będzie wszystkie je uporządkować i zaproponować konkretne rozwiązania. Będę mógł o nich powiedzieć pod koniec czerwca.
KOMENTARZE (36)
-
12.11.2010 23:27Makoszowy
-
03.12.2006 18:54andre
-
03.12.2006 18:10andre


i toniestety prawda
dlaczego górnik ma nie wynieść 2 kg miedzianego kabla, skoro wie, że dyrektor kopalni kupuje zezłomowane obudowy, bo firma (...)