Petrobaltic: platforma wzajemnego niezrozumienia
wnp.pl (Piotr Apanowicz) - 2009-06-16
Związkowcy spółki wydobywczej Petrobaltic alarmują, że należąca do Grupy Lotos firma znajduje się na skraju upadłości w wyniku błędów w zarządzaniu i wyprowadzaniu z niej środków na inwestycje w Norwegii. Lotos oskarża pracowników o rozpętanie negatywnej kampanii i zapewnia, że spółka jest w dobrej kondycji finansowej.
Przedstawiciele Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego Petrobaltic, zrzeszającego ponad jedną czwartą pracowników spółki, przekonują, że przyczyną trudnej sytuacji Petrobaltiku nie jest
kryzys, a wyprowadzenie olbrzymich środków finansowych na wątpliwą ekonomicznie inwestycję na Morzu Północnym.
Związkowcy szacują, że z konta Petrobaltiku na zakup udziałów w złożu Yme na Morzu Norweskim przeznaczone zostało łącznie ok. 700 mln zł, w wyniku czego spółka nie ma środków na rozwój złóż i zwiększanie wydobycia na Bałtyku.
- Nie mamy nic przeciwko dywersyfikowaniu źródeł wydobycia, ale jak można było w grudniu 2008 roku, już po wybuchu kryzysu, podjąć decyzję o dokupieniu kolejnych 10 proc. udziałów w złożu Yme, przy cenie ropy na poziomie 42 dolarów za baryłkę, podczas gdy stopa zwrotu IRR dla tej inwestycji na poziomie 4 proc. ustalana była dla ceny ropy na poziomie 60 dolarów - argumentuje Cezary Komor, wiceprzewodniczący ZZPRC.
Z kolei według Grupy Lotos, która kontroluje 69 proc. akcji Petrobaltiku i w najbliższych miesiącach ma przejąć kontrolę nad pozostałym pakietem ponad 30 proc. akcji, pozostającym obecnie w gestii Skarbu Państwa, Petrobaltic realizuje zaakceptowaną przez właściciela strategię, dotyczącą przede wszystkim rozwoju poszukiwań i wydobycia surowca na Morzu Bałtyckim i norweskim szelfie kontynentalnym.
Gdański koncern przekonuje, że inwestycje w Norwegii - prowadzone przez spółkę Lotos Norge, należącą w 100 proc. do Petrobaltiku - nakierowane są na realizację konkretnych zadań i celów, wynikających ze strategii dla segmentu poszukiwawczo-wydobywczego Lotosu.
- Wszystkie przesunięcia środków finansowych między tymi spółkami odbywają się na przejrzystych zasadach, obowiązujących w całej grupie kapitałowej Lotos - zapewnia Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu.
Zarząd Lotosu zapewnia, że zgodnie z przyjętymi założeniami tegoroczne nakłady inwestycyjne Petrobaltiku, przeznaczone na realizację projektów na Bałtyku, wyniosą ok. 400 mln zł. Chodzi tu o zagospodarowanie złóż B8, B22 i B23. Prowadzone będzie również wydobycie ze złoża B3.
Związkowcy listy piszą
Tymczasem pracownicy Petrobaltiku skierowali niedawno pismo do premiera Donalda Tuska, w którym domagają się podjęcia niezwłocznych działań mających na celu odwołanie dotychczasowego zarządu i rady nadzorczej spółki Petrobaltic oraz zablokowanie przekazania Grupie Lotos pozostałych w rękach Skarbu Państwa 30,32 proc. akcji firmy.
Związkowcy szacują, że z konta Petrobaltiku na zakup udziałów w złożu Yme na Morzu Norweskim przeznaczone zostało łącznie ok. 700 mln zł, w wyniku czego spółka nie ma środków na rozwój złóż i zwiększanie wydobycia na Bałtyku.
- Nie mamy nic przeciwko dywersyfikowaniu źródeł wydobycia, ale jak można było w grudniu 2008 roku, już po wybuchu kryzysu, podjąć decyzję o dokupieniu kolejnych 10 proc. udziałów w złożu Yme, przy cenie ropy na poziomie 42 dolarów za baryłkę, podczas gdy stopa zwrotu IRR dla tej inwestycji na poziomie 4 proc. ustalana była dla ceny ropy na poziomie 60 dolarów - argumentuje Cezary Komor, wiceprzewodniczący ZZPRC.
Z kolei według Grupy Lotos, która kontroluje 69 proc. akcji Petrobaltiku i w najbliższych miesiącach ma przejąć kontrolę nad pozostałym pakietem ponad 30 proc. akcji, pozostającym obecnie w gestii Skarbu Państwa, Petrobaltic realizuje zaakceptowaną przez właściciela strategię, dotyczącą przede wszystkim rozwoju poszukiwań i wydobycia surowca na Morzu Bałtyckim i norweskim szelfie kontynentalnym.
Gdański koncern przekonuje, że inwestycje w Norwegii - prowadzone przez spółkę Lotos Norge, należącą w 100 proc. do Petrobaltiku - nakierowane są na realizację konkretnych zadań i celów, wynikających ze strategii dla segmentu poszukiwawczo-wydobywczego Lotosu.
- Wszystkie przesunięcia środków finansowych między tymi spółkami odbywają się na przejrzystych zasadach, obowiązujących w całej grupie kapitałowej Lotos - zapewnia Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu.
Zarząd Lotosu zapewnia, że zgodnie z przyjętymi założeniami tegoroczne nakłady inwestycyjne Petrobaltiku, przeznaczone na realizację projektów na Bałtyku, wyniosą ok. 400 mln zł. Chodzi tu o zagospodarowanie złóż B8, B22 i B23. Prowadzone będzie również wydobycie ze złoża B3.
Związkowcy listy piszą
Tymczasem pracownicy Petrobaltiku skierowali niedawno pismo do premiera Donalda Tuska, w którym domagają się podjęcia niezwłocznych działań mających na celu odwołanie dotychczasowego zarządu i rady nadzorczej spółki Petrobaltic oraz zablokowanie przekazania Grupie Lotos pozostałych w rękach Skarbu Państwa 30,32 proc. akcji firmy.
- 1
- 2
- 3
- 4
- Następna strona
KOMENTARZE (2)
-
23.11.2009 14:53Franek
-
OLECHNOWICZ KLAMAL DORADZAJC W SPRAWIE PETROBALTICU zobaczcie na stronie www kropka petrobaltic kropka org forum forum foprum forum linki do strony z sensacyjnym poufnym raportem Pawła (...)
22.06.2009 08:55OLECHNOWICZ KLAMIE













Tak związkowcy uzdrowią społke Tak jak uzdrowili stocznie! .Te darmozjady zniszcza wszystko!