Petrobaltic: platforma wzajemnego niezrozumienia
wnp.pl (Piotr Apanowicz) - 2009-06-16
Pod listem do premiera podpisali się przewodniczący obu działających w Petrobaltiku związków zawodowych:
Włodzimierz Krutysza, szef ZZPRC, oraz Janusz Bażak, szef NSZZ Solidarność. Do obu związków należy ponad połowa wszystkich pracowników Petrobaltiku.
W liście związkowcy alarmują, że działania zarządu Grupy Lotos oznaczają w istocie zaniechanie zwiększenia wydobycia ropy z polskich złóż ropy naftowej i gazu ziemnego na Morzu Bałtyckim.
Związkowcy postawili publicznie kilkanaście pytań, na które domagają się odpowiedzi. Wśród nich takie, dlaczego Petrobaltic nie poczynił żadnych istotnych inwestycji pozwalających na prawidłowe rozpoznanie, zagospodarowanie i rozpoczęcie wydobycia ze złoża B8, zawierającego około 3 mln ton ropy naftowej.
Związkowców interesuje także, jakim sprzętem Petrobaltic rozpozna i rozpocznie eksploatację ropy ze złoża B23, którego zasoby, według analiz wykonanych w 2006 r. przez niezależnych specjalistów, są szacowane na 15 mln m sześc.
Zdaniem Cezarego Komora, Petrobaltic potrzebuje nowej platformy do przeprowadzenia wierceń na złożu B23. - Najpierw mówiono nam, że taka platforma zostanie zakupiona, potem zapowiadano gruntowny remont i modernizację istniejącej i nic z tego nie wyszło - mówi.
Zarząd Grupy Lotos zdecydowanie zaprzecza, jakoby zamierzał zaniechać inwestycji na Bałtyku. Prezes Olechnowicz zapewnia, że spółka wciąż planuje zwiększenie wydobycia na Bałtyku do ok. 1 mln ton ropy rocznie (wobec ok. 260 tys. ton w roku 2008), ale to wymaga czasu.
- W odniesieniu do spółki Petrobaltic nakręcony został cały program kampanii negatywnej, zarzucający zarządowi tej spółki i Grupie Lotos niegospodarność, a który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością - przekonuje szef gdańskiego koncernu. Według niego, Petrobaltic będzie skutecznie i konsekwentnie rozwijał wydobycie ropy.
- Nie może być tak, że pod naciskiem związków zawodowych musimy się zdecydować na zakup platformy wydobywczej za miliard złotych. Chcemy obniżać ryzyko finansowe i operacyjne, dlatego poszukujemy partnerów z doświadczeniem i sprzętem, którzy pomogą nam w pracach na bałtyckich złożach - podkreśla Paweł Olechnowicz.
Z kolei wiceprzewodniczący ZZPRC Petrobaltic przekonuje, że rozmowy w tej sprawie rzeczywiście były prowadzone, ale zostały zarzucone i dzisiaj nie ma już szans, żeby ze złoża B23 można było za trzy lata wydobywać ropę na skalę przemysłową, skoro do tej pory nie udało się nawet potwierdzić, że te zasoby się tam rzeczywiście znajdują.
KOMENTARZE (3)
-
18.07.2010 21:24j23
-
23.11.2009 14:53Franek
-
22.06.2009 08:55OLECHNOWICZ KLAMIE


tym razem mieli rację
Po roku , wynika że związkowcy mieli rację.Ropa z YME jawi sie jako bzdura. Jak wygladają obietnice Pana O??Kłamczuszek!!