Petrochemia zaciska pasa

Dariusz Malinowski - 2009-06-08
Wyniki finansowe PKN Orlen i Grupy Lotos za pierwszy kwartał znacząco się pogorszyły. Czy oznacza to potrzebę zmiany planów inwestycyjnych, czy tylko ich dostosowanie do aktualnej sytuacji gospodarczej? A może kryzys to okazja do przeprowadzenia w firmach porządku i przygotowania się na powrót koniunktury?
PKN Orlen od trzech kwartałów ma straty. Strata operacyjna płockiego potentata w pierwszym kwartale wyniosła 320 mln zł. Lepiej radził sobie Lotos. Firma zanotowała zysk operacyjny na poziomie 1,7 mln zł, co przy przychodach za trzy miesiące przekraczających 2,7 mld nie jest czymś szczególnym, jednak, jak podkreślają analitycy - dobrze, że choć na plusie.

Trudno jednak o pogorszenie wyników obwiniać same spółki czy też zarządzających.

- Otoczenie rynkowe spółki na początku roku przedstawiało się następująco: słaba złotówka, bardzo niska cena ropy, kryzys na rynku finansowym i złe prognozy rynkowe - wymienia Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos. Zarazem dodaje, że pomimo lepszych niż zakładano wyników pierwszego kwartału, kryzys się nie skończył - przed załogą sporo pracy i wyrzeczeń.

Na szczęście, jak dodaje szef Lotosu, na międzynarodowym rynku paliw widać już pierwsze oznaki poprawy. To daje nadzieję, że drugi kwartał tego roku będzie korzystniejszy dla spółek paliwowych. - Mogą o tym świadczyć między innymi ostatnie wzrosty notowań surowca oraz wysokie cracki benzynowe, utrzymujące się już od kwietnia, a także prognoza, że w związku ze zbliżającym się sezonem wakacyjnym popyt na paliwa będzie rósł - tłumaczy Olechnowicz.

W kwietniu wzrosła również średnia wartość dyferencjału (różnicy ceny) pomiędzy gatunkami ropy Brent i Ural. Wynosi ona obecnie około 1,5 dolara na baryłce. Oznacza to, że zarówno Lotos, jak i PKN, więcej zarabiają na przerobie rosyjskiego surowca.

Dla polskich spółek kluczowe wieści napływają jednak z rynków surowcowych. Od początku maja notowania ropy Brent stale rosną. W połowie miesiąca za baryłkę paliwa spod dna Morza Północnego płacono już ponad 58 dolarów, a cena surowca w Nowym Jorku po raz pierwszy od ponad pół roku przekroczyła 60 dolarów. Za ostatnie wzrosty notowań ropy naftowej odpowiedzialny jest optymizm inwestorów co do szans na wyjście globalnej gospodarki z kryzysu. Analitycy oceniają także, że recesja szybciej się zakończy niż się tego spodziewano jeszcze kilka miesięcy temu. Czy jednak z tej poprawy sytuacji będą mogły skorzystać nasze rafinerie?

Lotos stawia na plus

Kryzys na rynku dotyka pomorską firmę w szczególnej sytuacji. Spółka realizuje ambitny program rozbudowy mocy produkcyjnych kosztem miliardów złotych znany pod nazwą "10+". Dzięki inwestycji Lotos będzie mógł przerabiać rocznie ponad 10 mln ton surowca. Wiele wskazuje, że decyzja o rozbudowie (finansowania domknięto tuż przed wybuchem kryzysu finansowego) okaże się niezwykle trafiona. Lotos zwiększa bowiem nieprzerwanie sprzedaż swoich produktów. Udział w rynku paliw spółki wzrósł do 28,3 proc. To o 3,8 proc. więcej niż na początku 2008 r., przy wzroście rynku tylko o 0,2 proc.

KOMENTARZE (2)

  • Polska nafta A jak beda efekty jak rzadzą politycy a ne fachowcy. Co wybory to wymiana kadry i "swoichj na lukratywne posady żeby były pieniądze na (...)

    23.11.2009 14:49Tolek
  • LOTOS a Orlen Orlen co nie zrobi ze względu na swoją skalę oraz położenie zawsze jest w pozycji prawie monopolisty. LOTOS ze względu na swoją niewielką siłę w (...)

    11.06.2009 19:15naftowiec
Zobacz wszystkie komentarze (2)

DODAJ KOMENTARZ

Formularz komentarza