Pieniądze na legnicki węgiel i elektrownię są, ale…
Dariusz Ciepiela - 2008-02-21
Coraz głośniej mówi się o budowie w okolicach Legnicy kopalni węgla brunatnego i bezemisyjnej elektrowni na węgiel brunatny o sprawności powyżej 46 proc. i mocy około 5000 MW. Przeszkodą w realizacji planów są uwarunkowania technologiczne i bariery administracyjne. Pieniądze - jak trzeba będzie - szybko się znajdą.
- Sezon ogórkowy rozpoczęty - napisał na forum wnp.pl jeden z czytelników, komentując informację w sprawie planów budowy zagłębia węgla brunatnego i elektrowni w okolicach Legnicy.
Informacje o planach budowy zagłębia węgla brunatnego i elektrowni w okolicach Legnicy pojawiają się od wielu lat, więc rzeczywiście można je było traktować jako odpowiednik np. potworów "występujących" latem w polskich jeziorach i w popularnych mediach. Ostatnie tygodnie pozwalają jednak mieć nadzieję, że o złożach legnickich zaczyna się mówić poważniej.
- Mamy obecnie sprzyjający okres do dyskusji o energetyce - uważa prof. Zbi gniew Kasztelewicz z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, sekretarz Komitetu Sterującego dla Przygotowania Zagospodarowania Legnickiego Zagłębia Górniczo-Energetycznego. W minionym roku było spotkanie ze społecznością Legnicy w Bełchatowie i Turowie. Komitet wystosował listy do premierów Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska. Odbyło się kilka spotkań w Ministerstwach Gospodarki, Skarbu, Środowiska i w Kancelarii Premiera oraz spotkanie przedstawicieli Komitetu z premierem Waldemarem Pawlakiem, który stwierdził niedawno, że węgiel powinien odgrywać dużą rolę w polskiej energetyce.
Budowany w okolicach Legnicy kompleks górniczo-energetyczny miałby spełniać najwyższe wymagania dotyczące ochrony środowiska.
- Dotyczy to zarówno samej kopalni, jak i elektrowni. Elektrownia na złożu legnickim byłaby najnowocześniejszą i bezemisyjną elektrownią na węgiel brunatny, wykorzystującą światowe technologie wychwytywania oraz składowania CO2, bardzo wysokiej sprawności (powyżej 46 proc.) o mocy około 5000 MW - przekonuje prof. Jerzy Bednarczyk z Poltegoru-Instytutu z Wrocławia.
Członkowie Komitetu Sterującego zapewniają, że przy zagospodarowaniu złóż legnickich, gubińskich (za Odrą Niemcy na tej platformie złożowej wydobywają ponad 15 mln ton węgla brunatnego rocznie) i złoża Złoczew w okolicach Bełchatowa Polska może wydobywać rocznie ponad 100 mln ton wysokokalorycznego węgla brunatnego (węgiel z tych złóż jest o ok. 20 proc. lepszy pod względem wartości opałowej niż węgiel bełchatowski) i produkować ponad 100 TWh bezemisyjnej energii elektrycznej w elektrowniach o mocy 15-20 tys. MW.
Zwolennicy zagłębia węglowego pod Legnicą zdają sobie sprawę, że na drodze do jego budowy stoją dwie wielkie przeszkody: obostrzenia ekologiczne narzucane przez Komisję Europejską (głównie dotyczące zmniejszenia emisji dwutlenku węgla) oraz bariery związane z planami zagospodarowania przestrzennego. Brunatni górnicy są jednak przekonani, że te bariery uda im się pokonać.
Informacje o planach budowy zagłębia węgla brunatnego i elektrowni w okolicach Legnicy pojawiają się od wielu lat, więc rzeczywiście można je było traktować jako odpowiednik np. potworów "występujących" latem w polskich jeziorach i w popularnych mediach. Ostatnie tygodnie pozwalają jednak mieć nadzieję, że o złożach legnickich zaczyna się mówić poważniej.
- Mamy obecnie sprzyjający okres do dyskusji o energetyce - uważa prof. Zbi gniew Kasztelewicz z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, sekretarz Komitetu Sterującego dla Przygotowania Zagospodarowania Legnickiego Zagłębia Górniczo-Energetycznego. W minionym roku było spotkanie ze społecznością Legnicy w Bełchatowie i Turowie. Komitet wystosował listy do premierów Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska. Odbyło się kilka spotkań w Ministerstwach Gospodarki, Skarbu, Środowiska i w Kancelarii Premiera oraz spotkanie przedstawicieli Komitetu z premierem Waldemarem Pawlakiem, który stwierdził niedawno, że węgiel powinien odgrywać dużą rolę w polskiej energetyce.
Budowany w okolicach Legnicy kompleks górniczo-energetyczny miałby spełniać najwyższe wymagania dotyczące ochrony środowiska.
- Dotyczy to zarówno samej kopalni, jak i elektrowni. Elektrownia na złożu legnickim byłaby najnowocześniejszą i bezemisyjną elektrownią na węgiel brunatny, wykorzystującą światowe technologie wychwytywania oraz składowania CO2, bardzo wysokiej sprawności (powyżej 46 proc.) o mocy około 5000 MW - przekonuje prof. Jerzy Bednarczyk z Poltegoru-Instytutu z Wrocławia.
Członkowie Komitetu Sterującego zapewniają, że przy zagospodarowaniu złóż legnickich, gubińskich (za Odrą Niemcy na tej platformie złożowej wydobywają ponad 15 mln ton węgla brunatnego rocznie) i złoża Złoczew w okolicach Bełchatowa Polska może wydobywać rocznie ponad 100 mln ton wysokokalorycznego węgla brunatnego (węgiel z tych złóż jest o ok. 20 proc. lepszy pod względem wartości opałowej niż węgiel bełchatowski) i produkować ponad 100 TWh bezemisyjnej energii elektrycznej w elektrowniach o mocy 15-20 tys. MW.
Zwolennicy zagłębia węglowego pod Legnicą zdają sobie sprawę, że na drodze do jego budowy stoją dwie wielkie przeszkody: obostrzenia ekologiczne narzucane przez Komisję Europejską (głównie dotyczące zmniejszenia emisji dwutlenku węgla) oraz bariery związane z planami zagospodarowania przestrzennego. Brunatni górnicy są jednak przekonani, że te bariery uda im się pokonać.
KOMENTARZE (13)
-
02.08.2010 14:31MaJK
-
15.06.2010 21:06Odpowiedż
-
15.06.2010 21:00Herr



Niemcy kopią
wegiel brunatny i nie ogladaja sie na UE, a nasze tzw władze zaraz kasuja wszystkie projekty jak tylko jakiś ekoterorysta sie odezwie