Polimex i Mostostal: fuzja nie do wiary
Adam Brzozowski - 2006-10-20
"Skok na kasę" - taki zarzut padał wobec realizatorów jednej z największych fuzji w sektorze budowlanym. Dzisiaj, patrząc na wyniki spółki Polimex-Mostostal, nikt nie wątpi w sens połączenia przeprowadzonego przez Konrada Jaskółę.
Mariaż zadłużonego Polimeksu-Cekopu ze świetnie prosperującym Mostostalem Siedlce to fenomen. W polskiej gospodarce niewiele jest przykładów tak udanych fuzji, które doprowadziły do stworzenia
silnej, konkurencyjnej grupy. Spółka Polimex-Mostostal, która powstała po połączeniu obu firm, jest dziś jednym z liderów rynku i rozwija się tak szybko, że wymyka się z rąk zainteresowanym
inwestorom strategicznym.
Paliwowy poligon
Pomysł fuzji zrodził się na w 2001 r., kiedy Polimex-Cekop miał kłopoty finansowe, spowodowane pogarszającą się koniunkturą i błędnymi decyzjami zarządu. Realizatorem procesu transformacji przedsiębiorstwa, a następnie połączenia firm był Konrad Jaskóła, wieloletni prezes Rafinerii Płock (obecnie PKN Orlen).
Jaskóła miał za sobą przekształcenie Rafinerii Płock w jedno z największych przedsiębiorstw w Europie Środkowo-wschodniej. Odszedł z firmy w roku 1999 roku, kiedy nastąpiła inkorporacja Centrali Produktów Naftowych do Petrochemii. Rozpisano wówczas konkurs na szefa połączonych firm, którego nie wygrał. Do spółki Polimex-Cekop przeszedł po dwóch miesiącach. Początkowo był doradcą zarządu, później członkiem zarządu odpowiedzialnym za sektor chemiczny. Spółce groziło wówczas bankructwo.
- Ówcześni akcjonariusze zdecydowali, że zbliża się boom inwestycyjny, dlatego należy budować grupę kapitałową i kupować przedsiębiorstwa - wspomina dziś Konrad Jaskóła. - Boom się jednak nie pojawił, a w związku z pogarszającą się sytuacją trzeba było restrukturyzować grupę. Na przełomie 2000 i 2001 r. sytuacja w Polimex-Cekop była kryzysowa, a firmie groziło bankructwo.
Jednoosobowa demokracja
W 2001 r. sprzedaż Polimex-Cekop - spółki-matki - wynosiła 288 mln zł, a sprzedaż całej grupy około 1 mld zł. Spółka-matka miała straty w wysokości ok. 50 mln zł. Straty całej grupy wyniosły prawie 87 mln zł.
Właściciele spółki postanowili wtedy odwołać zarząd. W połowie 2001 r. zaproponowano Konradowi Jaskóle, aby zarządzał spółką. Zgodził się pokierować grupą pod pewnymi warunkami. Po pierwsze - będzie miał autonomię w działaniu i będzie sam zarządzał firmą. Po drugie - kapitał spółki podniesiony zostanie o 18 mln USD. Oba warunki zostały spełnione - z tym, że kapitał podwyższono tylko o 12 mln USD. Wyemitowane wówczas akcje objął Bank Handlowy i fundusz inwestycyjny. Skarb Państwa nie uczestniczył w emisji.
Paliwowy poligon
Pomysł fuzji zrodził się na w 2001 r., kiedy Polimex-Cekop miał kłopoty finansowe, spowodowane pogarszającą się koniunkturą i błędnymi decyzjami zarządu. Realizatorem procesu transformacji przedsiębiorstwa, a następnie połączenia firm był Konrad Jaskóła, wieloletni prezes Rafinerii Płock (obecnie PKN Orlen).
Jaskóła miał za sobą przekształcenie Rafinerii Płock w jedno z największych przedsiębiorstw w Europie Środkowo-wschodniej. Odszedł z firmy w roku 1999 roku, kiedy nastąpiła inkorporacja Centrali Produktów Naftowych do Petrochemii. Rozpisano wówczas konkurs na szefa połączonych firm, którego nie wygrał. Do spółki Polimex-Cekop przeszedł po dwóch miesiącach. Początkowo był doradcą zarządu, później członkiem zarządu odpowiedzialnym za sektor chemiczny. Spółce groziło wówczas bankructwo.
- Ówcześni akcjonariusze zdecydowali, że zbliża się boom inwestycyjny, dlatego należy budować grupę kapitałową i kupować przedsiębiorstwa - wspomina dziś Konrad Jaskóła. - Boom się jednak nie pojawił, a w związku z pogarszającą się sytuacją trzeba było restrukturyzować grupę. Na przełomie 2000 i 2001 r. sytuacja w Polimex-Cekop była kryzysowa, a firmie groziło bankructwo.
Jednoosobowa demokracja
W 2001 r. sprzedaż Polimex-Cekop - spółki-matki - wynosiła 288 mln zł, a sprzedaż całej grupy około 1 mld zł. Spółka-matka miała straty w wysokości ok. 50 mln zł. Straty całej grupy wyniosły prawie 87 mln zł.
Właściciele spółki postanowili wtedy odwołać zarząd. W połowie 2001 r. zaproponowano Konradowi Jaskóle, aby zarządzał spółką. Zgodził się pokierować grupą pod pewnymi warunkami. Po pierwsze - będzie miał autonomię w działaniu i będzie sam zarządzał firmą. Po drugie - kapitał spółki podniesiony zostanie o 18 mln USD. Oba warunki zostały spełnione - z tym, że kapitał podwyższono tylko o 12 mln USD. Wyemitowane wówczas akcje objął Bank Handlowy i fundusz inwestycyjny. Skarb Państwa nie uczestniczył w emisji.
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- Następna strona
KOMENTARZE (2)
-
23.01.2010 13:38Poszkodowani
-
30.12.2009 10:00m.malecki@poczta.onet.pl


Panie Jaskóła niech Pan pilnuje by wszystkim zapłacono przy panskiej budowie.
· Pan Jaskóła niech Pan pilnuje żeby wszyscy dostawali zapłatę za (...)