Autor: Konstrukcje Stalowe | 2009-07-14
Polska branża konstrukcji stalowych w dobie kryzysu
Zrodzony w USA kryzys finansowy szybko nabrał wymiaru globalnego i uderzył także w naszą gospodarkę. Ta zaś okazała się nań bardziej odporna niż gospodarki innych krajów, co nie oznacza, że całkiem odporna. Ów kryzys był zaskoczeniem jedynie dla światowych guru makroekonomii i analityków finansowych. Dla wielu ludzi innych profesji - nie. Już od lat bowiem od zajmujących się zarządzaniem, menedżerów przedsiębiorstw, socjologów, psychologów, politologów, dziennikarzy napływały niepokojące sygnały wieszczące zbliżający się kryzys.
- O. Dziekoński: - Znacząca część projektów drogowych musiała być przepracowana ze względu na kwestie środowiskowe. Dlatego, że ileś lat temu ktoś wpadł na pomysł, iż w
dziedzinie ochrony środowiska możemy być lepsi niż reszta Europy. Masa zmarnowanego czasu.
- J. Zaleski: - Do tego wszystkiego karmieni jesteśmy informacjami w rodzaju "trzeba", "należy", "powinniśmy". A harmonogramu jakie przetargi będą ogłoszone nie mamy. Na początku roku poinformowano, że na roboty budowlane przy EURO 2012 będzie ogłoszonych 90 przetargów. Póki co, ogłoszono 4 albo 5. Gdyby przetargi ruszyły, to wszyscy by mieli robotę, w tym małe firmy. Wszyscy dziwią się, że ceny jakie oferuje wykonawca są takie a nie inne. Nie mogą być inne bo wszystkie ryzyka muszą być wliczone w cenę. Jak się przetarg ogłasza w lipcu, to wykonawstwo będzie za 10-12 miesięcy. Firmy budowlane nie wiedzą jaka czeka ich robota, kiedy będą ogłoszone przetargi.
- J. Lewandowski: - Zdecydowanie lepiej ma się rzecz z budową autostrad. Ogłoszone są przetargi na 300 km. To samo dotyczy budowy i modernizacji dróg ekspresowych. Tylko kiedy my wejdziemy na plac budowy?
Perspektywy dla polskiego budownictwa i branży konstrukcji stalowych?
- A. Jonek: - Dobre, ponieważ w tej branży docenia się coraz bardziej rolę kapitału ludzkiego. Po roku 2010 przewidujemy wzrost ilościowy produkcji konstrukcji stalowych rokrocznie o około 10%. Wydatki infrastrukturalne są najbardziej oczywistym i wielokrotnie sprawdzonym przez inne kraje sposobem pobudzania gospodarki w okresie spowolnienia. Co więcej, państwo powinno inwestować w rozwój infrastruktury w okresie dekoniunktury gospodarczej bo jest to po prostu opłacalne. Zwiększona konkurencja wśród dostawców i wykonawców pozwala na realizowanie inwestycji po najkorzystniejszej cenie. Planowana liczba inwestycji infrastrukturalnych, sportowych oraz osłabienie złotówki dają nadzieję, że branża powinna najmniej odczuć skutki kryzysu i z nadzieją patrzeć w przyszłość. Osłabienie wartości złotówki i obniżka cen materiałów oraz wysoka jakość wyrobów i elastyczność działań polskich producentów umożliwiać powinny powrót na rynki wcześniej utracone z powodu silnej złotówki.
- A. Kowalski: - Mamy taką instytucję jak KUKE, które pomaga nam prowadzić inwestycje np. w Rosji, doskonale je ubezpieczając. Gdyby tego rodzaju wsparcie istniało dla dużych inwestycji infrastrukturalnych, energetycznych, przemysłowych, żeby banki nie bały się udzielać kredytów, to doskonale by to ułatwiało realizację inwestycji i podgrzewało koniunkturę.
Dziękujemy za rozmowę
- J. Zaleski: - Do tego wszystkiego karmieni jesteśmy informacjami w rodzaju "trzeba", "należy", "powinniśmy". A harmonogramu jakie przetargi będą ogłoszone nie mamy. Na początku roku poinformowano, że na roboty budowlane przy EURO 2012 będzie ogłoszonych 90 przetargów. Póki co, ogłoszono 4 albo 5. Gdyby przetargi ruszyły, to wszyscy by mieli robotę, w tym małe firmy. Wszyscy dziwią się, że ceny jakie oferuje wykonawca są takie a nie inne. Nie mogą być inne bo wszystkie ryzyka muszą być wliczone w cenę. Jak się przetarg ogłasza w lipcu, to wykonawstwo będzie za 10-12 miesięcy. Firmy budowlane nie wiedzą jaka czeka ich robota, kiedy będą ogłoszone przetargi.
- J. Lewandowski: - Zdecydowanie lepiej ma się rzecz z budową autostrad. Ogłoszone są przetargi na 300 km. To samo dotyczy budowy i modernizacji dróg ekspresowych. Tylko kiedy my wejdziemy na plac budowy?
Perspektywy dla polskiego budownictwa i branży konstrukcji stalowych?
- A. Jonek: - Dobre, ponieważ w tej branży docenia się coraz bardziej rolę kapitału ludzkiego. Po roku 2010 przewidujemy wzrost ilościowy produkcji konstrukcji stalowych rokrocznie o około 10%. Wydatki infrastrukturalne są najbardziej oczywistym i wielokrotnie sprawdzonym przez inne kraje sposobem pobudzania gospodarki w okresie spowolnienia. Co więcej, państwo powinno inwestować w rozwój infrastruktury w okresie dekoniunktury gospodarczej bo jest to po prostu opłacalne. Zwiększona konkurencja wśród dostawców i wykonawców pozwala na realizowanie inwestycji po najkorzystniejszej cenie. Planowana liczba inwestycji infrastrukturalnych, sportowych oraz osłabienie złotówki dają nadzieję, że branża powinna najmniej odczuć skutki kryzysu i z nadzieją patrzeć w przyszłość. Osłabienie wartości złotówki i obniżka cen materiałów oraz wysoka jakość wyrobów i elastyczność działań polskich producentów umożliwiać powinny powrót na rynki wcześniej utracone z powodu silnej złotówki.
- A. Kowalski: - Mamy taką instytucję jak KUKE, które pomaga nam prowadzić inwestycje np. w Rosji, doskonale je ubezpieczając. Gdyby tego rodzaju wsparcie istniało dla dużych inwestycji infrastrukturalnych, energetycznych, przemysłowych, żeby banki nie bały się udzielać kredytów, to doskonale by to ułatwiało realizację inwestycji i podgrzewało koniunkturę.
Dziękujemy za rozmowę
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
