Autor: Rozmawiał: Adam Brzozowski | 2008-10-23
Polska Miedź inwestuje w energetykę
- W sytuacji, gdy nie możemy radykalnie zmienić przychodów z core businessu i one będą zależne tylko od ceny miedzi, a wolumen będzie ten sam, musimy uciekać z pieniędzmi w inne działalności - mówi Mirosław Krutin, prezes KGHM Polska Miedź.
Pojawiały się pomysły, by KGHM w ramach projektów energetycznych uruchomił kopalnie węglowe.
- Mówimy o naszej drugiej części strategii biznesowej, czyli dywersyfikacji. W sytuacji, gdy nie możemy radykalnie zmienić przychodów z core businessu i one będą zależne tylko od ceny miedzi, a wolumen będzie ten sam, musimy uciekać z pieniędzmi w inne działalności. Chodzi o to, by nowy biznes przyniósł korzyści, gdy w głównym biznesie jest źle. Mamy Polkomtel, świetną inwestycję kapitałową i wchodzimy też w sektor energetyczny.
W ramach dywersyfikacji złóż miedzi poprzednie zarządy zapowiadały wyjście poza Polskę. Różnie się to kończyło...
- My pytamy - po co wychodzić? Projektom odkrywkowym na świecie tylko się przyglądamy. Widzimy, że tanie projekty się już skończyły. Ostatnie lata to wdrażanie małych i drogich projektów, z których firmy wychodzą po 2-3 latach, aby ograniczyć ryzyko.
Dzisiaj złoża są bardzo drogie i przeważnie zlokalizowane w miejscach politycznie ryzykownych. Nawet jeśli kupimy złoża, to będziemy musieli sprzedawać wydobyty z nich surowiec, ponieważ nie przetopimy go w naszych hutach. Nie mamy wystarczających mocy, a budowa huty w środku Europy nie ma najmniejszego sensu. Hutę trzeba budować tam, gdzie do dyspozycji jest tania siła robocza i tania energia potrzebna do przetopienia koncentratu. Poza tym, jeśli spadną ceny kopaliny, to spadną one jednocześnie w Afryce, gdzie kupimy złoża, jak i w Lubinie.
KGHM od dawna mówi o projektach energetycznych, ale nic się nie wydarzyło.
- Nie chcę o tym dziś szczegółowo mówić, ale to będzie duży projekt. Rozważamy całe spektrum działań, od budowy od podstaw po inwestycje kapitałowe.
A wspólny projekt z Tauronem?
- Rok temu została podpisana deklaracja. Przez pół roku w ślad za nią nic jednak nie poszło, bo zapotrzebowanie na tę deklarację wyszło od strony politycznej, a nie od biznesowej. Ale jesteśmy w stałym kontakcie z Tauronem.
A co z elektrownią gazową z PGNiG?
- Mamy nadzieję, że jesteśmy w ostatniej fazie rozmów z PGNiG, aby ten projekt się rozpoczął. Chodzi o budowę dwóch małych bloków energetycznych w Polkowicach i Głogowie, a nie tak, jak było to początkowo uzgadniane, jednego dużego. Bloki te będą dostarczać 1/4 energii potrzebnej KGHM. Projekt musi być skorelowany z piecem zawiesinowym. Oba obiekty muszą być oddane do użytku w ciągu czterech lat.
- Mówimy o naszej drugiej części strategii biznesowej, czyli dywersyfikacji. W sytuacji, gdy nie możemy radykalnie zmienić przychodów z core businessu i one będą zależne tylko od ceny miedzi, a wolumen będzie ten sam, musimy uciekać z pieniędzmi w inne działalności. Chodzi o to, by nowy biznes przyniósł korzyści, gdy w głównym biznesie jest źle. Mamy Polkomtel, świetną inwestycję kapitałową i wchodzimy też w sektor energetyczny.
W ramach dywersyfikacji złóż miedzi poprzednie zarządy zapowiadały wyjście poza Polskę. Różnie się to kończyło...
- My pytamy - po co wychodzić? Projektom odkrywkowym na świecie tylko się przyglądamy. Widzimy, że tanie projekty się już skończyły. Ostatnie lata to wdrażanie małych i drogich projektów, z których firmy wychodzą po 2-3 latach, aby ograniczyć ryzyko.
Dzisiaj złoża są bardzo drogie i przeważnie zlokalizowane w miejscach politycznie ryzykownych. Nawet jeśli kupimy złoża, to będziemy musieli sprzedawać wydobyty z nich surowiec, ponieważ nie przetopimy go w naszych hutach. Nie mamy wystarczających mocy, a budowa huty w środku Europy nie ma najmniejszego sensu. Hutę trzeba budować tam, gdzie do dyspozycji jest tania siła robocza i tania energia potrzebna do przetopienia koncentratu. Poza tym, jeśli spadną ceny kopaliny, to spadną one jednocześnie w Afryce, gdzie kupimy złoża, jak i w Lubinie.
KGHM od dawna mówi o projektach energetycznych, ale nic się nie wydarzyło.
- Nie chcę o tym dziś szczegółowo mówić, ale to będzie duży projekt. Rozważamy całe spektrum działań, od budowy od podstaw po inwestycje kapitałowe.
A wspólny projekt z Tauronem?
- Rok temu została podpisana deklaracja. Przez pół roku w ślad za nią nic jednak nie poszło, bo zapotrzebowanie na tę deklarację wyszło od strony politycznej, a nie od biznesowej. Ale jesteśmy w stałym kontakcie z Tauronem.
A co z elektrownią gazową z PGNiG?
- Mamy nadzieję, że jesteśmy w ostatniej fazie rozmów z PGNiG, aby ten projekt się rozpoczął. Chodzi o budowę dwóch małych bloków energetycznych w Polkowicach i Głogowie, a nie tak, jak było to początkowo uzgadniane, jednego dużego. Bloki te będą dostarczać 1/4 energii potrzebnej KGHM. Projekt musi być skorelowany z piecem zawiesinowym. Oba obiekty muszą być oddane do użytku w ciągu czterech lat.
