Autor: Adam Brzozowski | 2008-02-10
Polska pełna parków (technologii)
Każdy region, województwo, aglomeracja w mniejszym lub większym stopniu realizuje strategie innowacji, w tym aktywizuje badania i rozwój (B+R). Na efekty, sukcesy lub porażki trzeba zaczekać.
Konieczność zwiększania innowacyjności narzuca realizacja Strategii lizbońskiej. Unijne regiony realizują wiele planów, polityk innowacyjności, m.in. Regionalne Strategie Innowacji (Regional Innovation Strategies - RIS). Jednak fakt posiadania Strategii nie wpłynął w żaden sposób na to, że jakieś województwo stało się w ciągu kilku lat bardziej innowacyjne od pozostałych. Przynajmniej nie ma danych, które by na to wskazywały.
Bez realnych efektów?
Komisja Europejska uznaje za innowacyjne te regiony, które wydają dużo środków na B+R, zarówno publicznych, jak i prywatnych. Komisja tworzy rankingi innowacji, w których miarą jest wielkość wydatków. Tylko czy rzeczywiście duże wydatki oznaczają większą innowacyjność?
- Najczęściej takie rankingi mówią tylko, kto wydał więcej na innowacje. A ważne są przecież rezultaty prac, nie nakłady! Na próżno jednak szukać analiz, które pokażą, jakie konkretne efekty przyniosły środki wydane na B+R - mówi Krzysztof Komorowski, ekspert Instytutu Sobieskiego w dziedzinie nowych technologii.
Aby zacząć monitorować, co się dzieje ze środkami, co zostało wykonane, trzeba wpierw odpowiedzieć na pytanie, co to są innowacje i jakie są właściwie cele takich innowacyjnych projektów.
- Na razie o innowacyjności mówi się jak o czymś metafizycznym i nieokreślonym. Takim termometrem innowacyjności dla instytucji naukowej może być "citation index" - parametr mówiący, jak często cytowano danego autora w innych pracach naukowych. Jest to powszechnie stosowana ocena w wielu krajach. Łatwo wtedy ocenić, czy instytucja jest twórcza, innowacyjna, czy nie. Można oceniać innowacyjność poprzez inny oczywisty miernik - liczbę patentów. Można dyskutować, jaki miernik zastosować. Na razie nie stosujemy żadnych, poza wzajemnymi kurtuazyjnymi recenzjami naukowców - dodaje Komorowski.
Z powyższych względów w Polsce nie sposób stwierdzić, czy wydane środki przyniosły sukces w postaci wzrostu innowacyjności regionu, czy też zostały po prostu rozdane na pensje urzędników, naukowców, na sprzęt.
Jako miarę innowacyjności regionu można przyjąć liczbę parków technologicznych i inkubatorów przedsiębiorczości. Tylko wówczas trzeba pamiętać, że często są one traktowane przez właścicieli (przeważnie samorządy) jako cel sam w sobie. W końcu samo uruchomienie parku nie oznacza, że tworzy on innowacje. A wydatki na uruchomienie centrów przedsiębiorczości i badań są wysokie, przez co region może zyskiwać w ewentualnych zestawieniach administracji unijnej.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA

