Autor: Jarosław Latacz | 2006-09-01
Poncyljusz: zarządy decydują, ja rozliczam
Zarządy firm węglowych mają lepsze rozeznanie, która kopalnia może być rentowna. Nie chcę i nie mogę decydować o ich bieżących pracach. Powołani tam zostali nowi ludzie i niech oni się teraz wykażą. Ja rozliczę ich z efektów - mówi Paweł Poncyljusz, wiceminister gospodarki.
Kiedy poznamy program rządu dotyczący górnictwa?
- Chodzi Panu o sejmową ustawę czy rządowy plan restrukturyzacji górnictwa?Chodzi mi o to, co czeka górnictwo po 1 stycznia 2007 roku, kiedy przestanie obowiązywać dotychczasowy program restrukturyzacji branży.
- Prace nad programem dla górnictwa są już bardzo mocno zaawansowane. Myślę, że z końcem sierpnia będzie można przedstawić jego założenia i skierować do parlamentu.
Jak będzie rozwiązany wciąż występujący w polskim górnictwie problem nadprodukcji węgla?
- To jest zadanie, które muszą rozwiązać nowe zarządy spółek węglowych. Sprzedaż węgla jest jednym z priorytetów. Problem ten dotyczy szczególnie Kompanii Węglowej. Tam obserwujemy zdecydowanie niekorzystne relacje pomiędzy tym, co udaje się wydobyć, a tym, ile chcą kupić klienci.
Czy kopalnie będą likwidowane?
- To nie jest pytanie, na które odpowiadać ma ktoś z Warszawy. Chcę skończyć z tym, że wszystkie strategiczne decyzje dotyczące branży podejmowane są na szczeblu ministerstwa. Zarządy firm węglowych mają lepsze rozeznanie, która kopalnia może być rentowna i czy są szanse na sprzedaż wydobywanego tam węgla.
Od kilku lat wszyscy odpowiedzialni za górnictwo ministrowie mówią w ten właśnie sposób. Problem polega na tym, że zarządy spółek węglowych są w obecnych warunkach za słabe na przeforsowanie takich decyzji. Czy otrzymają Pana wsparcie?
- Naprawdę nie mam zamiaru ingerować w prace zarządów.
Podczas ostatnich sporów ze związkami zawodowymi był Pan jednak aktywnym uczestnikiem negocjacji.
- Tak, ale ja nie chcę i nie mogę decydować o bieżących pracach zarządów. Powołani tam zostali nowi ludzie i niech oni się teraz wykażą. Ja rozliczę ich z efektów. Wracając jeszcze do likwidacji... Są przecież kopalnie lepsze i gorsze. Trzeba wiedzieć, jak jest z nimi naprawdę. Na razie sytuację mamy mocno zagmatwaną. Lepsze pomieszano z gorszymi i wyszło coś, co nie pokazuje rzeczywistego obrazu w konkretnych punktach.
No, ale to przecież było świadome działanie. Właśnie po to powstała Kompania Węglowa, by lepsi pomogli słabszym.
- A efekt jest taki, że dużo mniejszy Katowicki Holding Węglowy ma za pierwsze półrocze 50 milionów złotych zysku, a wielka Kompania Węglowa około 6 milionów. To właśnie jest skutek wrzucania wszystkiego do jednego worka.
KOMENTARZE (3)
prac_kopalni
22.11.2006 18:58
judy
12.09.2006 11:25
Jan Manowski
05.09.2006 13:58
