Autor: Zbigniew Konarski | 2012-01-13
Poprawność klimatyczna
Bogatsi będą wspierać biedniejszych w ochronie klimatu, a Kioto będzie miało swój dalszy ciąg. Dorobek szczytu w Durbanie to więcej niż się spodziewano.
Kraje, których delegacje w 1997 roku zjechały na konferencję klimatyczną do Kioto, zobowiązały się, że zredukują emisję gazów cieplarnianych. Idea była oczywista: Ziemię trawi gorączka i jeśli nic nie zrobimy, świat ugotuje się we własnych wyziewach. Właściwie nic dodać, nic ująć.
Jeśli tak, to dlaczego protokół z Kioto od początku wzbudzał kontrowersje?Jak zwykle poszło o pieniądze. Te, które trzeba by było wydać na ochronę klimatu oraz te, których w związku z tym nie będzie można zarobić. Jak wiele dzieli bogatych i biednych, wykazały choćby obrady szczytu klimatycznego w Kopenhadze. Zamierzano tam podpisać traktat precyzujący zasady redukcji gazów cieplarnianych, a skończyło się na ogólnej deklaracji woli.
Obrady szczytu w Durbanie rozpoczynały się zatem w atmosferze raczej ciężkiej i zadymionej. A jednak po ich zakończeniu polski minister środowiska Marcin Korolec, który koordynował w RPA prace krajów uE wspólnie z komisarz ds. klimatu Connie Hedegaard, mówił o historycznym wprost przełomie.
towej społeczności - powiedział. Pani komisarz komentowała: - unia Europejska osiągnęła kluczowy cel: mapę drogową do nowej umowy klimatycznej, która zaangażuje wszystkie kraje.
Do poparcia takiego planu udało się przekonać nawet Stany Zjednoczone, Chiny i Indie. Przyjęto, że porozumienie, które dotyczyć będzie wszystkich krajów Konwencji Klimatycznej, zostanie zawarte do 2015 r. Zgodzono się na przedłużenie działania protokołu z Kioto.
Zdecydowano, że bogatsi będą wspierać przedsięwzięcia klimatyczne podejmowane przez kraje rozwijające się. Właściwie więc szczyt w Durbanie wypadł nawet lepiej niż się spodziewano. Ekolodzy są jednak innego zdania.
- Nie wystarczy tylko rozmawiać - oświadczyła Samantha Smith, liderka globalnej inicjatywy do spraw klimatu i energii World Wide Fund for Nature.
- Badania naukowe dowodzą, że musimy działać już teraz. W podobnym tonie wypowiada się prof. Krzysztof Żmijewski, sekretarz Społecznej Rady Narodowego Programu Redukcji Emisji: - Dla mnie to nie jest żaden sukces, póki nie ma zobowiązań państw do redukcji emisji gazów cieplarnianych. Kanadyjczycy.
