Autor: Dariusz Malinowski | 2009-10-11
Poszukiwania węglowodorów: Mniejszy może więcej?
Jeszcze w roku 2008 sporo mówiło się o konsolidacji należących do Grupy PGNiG firm zajmujących się poszukiwaniem złóż węglowodorów. Jednak kryzys zweryfikował większą część planów w branży. Fuzji raczej nie będzie. Wiele bowiem przemawia za tym, aby firmy poszukiwawcze działały osobno.
Co prawda, obecny zarząd PGNiG nie zrezygnował z planów połączenia, ale i nie zrobił żadnego w tym celu kroku. Jak przyznaje wiceprezes PGNiG Mirosław Dobrut, "sprawa jest
obserwowana"...
W kryzysie - elastycznie
Być może gwoździem do trumny planów konsolidacyjnych okaże się obecny kryzys. Krach finansowy spowodował gwałtowny spadek zapotrzebowania na ropę i spadek jej cen. To oznaczało, że firmy ostrożniej wydają miliony dolarów na prace poszukiwawcze. Rezygnuje się z najbardziej ryzykownych koncesji. Firmy poszukiwacze mają po prostu mniej pracy.
- Kryzys światowy był i jest nadal odczuwalny w branży naftowej. Dotknął także i naszą firmę, szczególnie w pierwszym kwartale tego roku - opisuje sytuację Maciej Załubka, prezes PNiG Kraków. - Na światowym rynku poszukiwawczym, w związku z drastycznym spadkiem ceny baryłki ropy, wstrzymano większość inwestycji, a rozpoczęte w znacznej mierze ograniczono. Na świecie większość urządzeń wiertniczych po prostu przestała pracować, a największe firmy naftowe zaczęły zwalniać pracowników i to niekiedy bardzo dobrych specjalistów. W PNiG Kraków udało nam się zachować ciągłość pracy urządzeń, a przede wszystkim miejsca pracy dla naszych pracowników. Mimo że na niektórych rynkach, jak na przykład w Kazachstanie, pojawiły się problemy z regulowaniem należności przez operatorów lub nawet była próba obniżenia stawek za prowadzone prace poszukiwawcze.
Nic więc dziwnego, że takiej sytuacji wiele firm zwróciło się do działań, które uznawane są niejako za poboczne.
- Na rekonstrukcji szybów czy wierceniach za wodami geotermalnymi także można zarobić. Stawki są obecnie niższe niż w branży naftowej, ale firmy muszą sobie z tym jakoś poradzić - mówi Kobińsky.
Jak zaznacza prezes Załubka, zarządy w obecnej sytuacji muszą bardziej agresywnie szukać nowych kontraktów.
- Postanowiliśmy zdywersyfikować rynki prac i sprowadziliśmy dwa urządzenia do kraju, gdzie mają możliwości pracy dla PGNiG. Ponadto prowadzimy stałą i agresywną politykę pozyskiwania zleceń na prace poszukiwawcze, ponieważ mimo trwającego kryzysu, są na świecie rynki, gdzie nadal prowadzone są spore inwestycje w tym obszarze, m.in. w Tanzanii, Angoli, Sudanie czy Jemenie. Wiemy także, że coraz więcej firm pracuje z powodzeniem w Kurdystanie oraz w Iraku. Jest spora szansa, że polskie spółki też tam wejdą - wyjaśnia prezes krakowskiej firmy.
W kryzysie - elastycznie
Być może gwoździem do trumny planów konsolidacyjnych okaże się obecny kryzys. Krach finansowy spowodował gwałtowny spadek zapotrzebowania na ropę i spadek jej cen. To oznaczało, że firmy ostrożniej wydają miliony dolarów na prace poszukiwawcze. Rezygnuje się z najbardziej ryzykownych koncesji. Firmy poszukiwacze mają po prostu mniej pracy.
- Kryzys światowy był i jest nadal odczuwalny w branży naftowej. Dotknął także i naszą firmę, szczególnie w pierwszym kwartale tego roku - opisuje sytuację Maciej Załubka, prezes PNiG Kraków. - Na światowym rynku poszukiwawczym, w związku z drastycznym spadkiem ceny baryłki ropy, wstrzymano większość inwestycji, a rozpoczęte w znacznej mierze ograniczono. Na świecie większość urządzeń wiertniczych po prostu przestała pracować, a największe firmy naftowe zaczęły zwalniać pracowników i to niekiedy bardzo dobrych specjalistów. W PNiG Kraków udało nam się zachować ciągłość pracy urządzeń, a przede wszystkim miejsca pracy dla naszych pracowników. Mimo że na niektórych rynkach, jak na przykład w Kazachstanie, pojawiły się problemy z regulowaniem należności przez operatorów lub nawet była próba obniżenia stawek za prowadzone prace poszukiwawcze.
Nic więc dziwnego, że takiej sytuacji wiele firm zwróciło się do działań, które uznawane są niejako za poboczne.
- Na rekonstrukcji szybów czy wierceniach za wodami geotermalnymi także można zarobić. Stawki są obecnie niższe niż w branży naftowej, ale firmy muszą sobie z tym jakoś poradzić - mówi Kobińsky.
Jak zaznacza prezes Załubka, zarządy w obecnej sytuacji muszą bardziej agresywnie szukać nowych kontraktów.
- Postanowiliśmy zdywersyfikować rynki prac i sprowadziliśmy dwa urządzenia do kraju, gdzie mają możliwości pracy dla PGNiG. Ponadto prowadzimy stałą i agresywną politykę pozyskiwania zleceń na prace poszukiwawcze, ponieważ mimo trwającego kryzysu, są na świecie rynki, gdzie nadal prowadzone są spore inwestycje w tym obszarze, m.in. w Tanzanii, Angoli, Sudanie czy Jemenie. Wiemy także, że coraz więcej firm pracuje z powodzeniem w Kurdystanie oraz w Iraku. Jest spora szansa, że polskie spółki też tam wejdą - wyjaśnia prezes krakowskiej firmy.
KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
