Prawie pełna prywatyzacja
Krzysztof Orłowski - 2008-06-08
Szykuje się wielka giełdowa wyprzedaż. Z ogłoszonych przez rząd planów wynika, że do debiutu na warszawskiej giełdzie ustawi się w ciągu najbliższych trzech lat długa kolejka państwowych firm. Prywatyzacyjny boom wzbudza powszechny entuzjazm. No, z małymi wyjątkami...
Czy giełda to rzeczywiście najlepsza droga do prywatyzacji? Przy całym szacunku dla odwagi Ministerstwa Skarbu Państwa i rządu, które zapowiada sprywatyzowanie 740 spółek, fakt, że w przypadku wielu
z nich preferowanym sposobem prywatyzacji będzie właśnie wprowadzenie firmy na parkiet oraz zapowiedzi, że w szeregu dużych spółek Skarb Państwa nadal zechce zachować dominujące udziały, budzą jednak
ambiwalentne uczucia.
Prymat polityki
Jaka jest różnica pomiędzy prywatyzacją poprzez giełdę a poprzez sprzedaż wybranemu na podstawie jakiś kryteriów inwestorowi?
- Taka, że jeśli sprzedajemy inwestorowi, szczególnie branżowemu, to wpuszczamy do firmy kogoś, kto nie tylko może wnieść do firmy pieniądze, ale także dużą wartość dodaną - wiedzę, umiejętności, kontakty na całym świecie, kanały dystrybucji - mówi Małgorzata Krzysztoszek, szefowa zespołu ekspertów PKPP Lewiatan.
Prywatyzowana firma staje się elementem większej całości, z czego korzysta np. robiąc zakupy komponentów do produkcji, sprzedając własne produkty poprzez kanały dystrybucji spółki-matki (a więc koszt promocji i sprzedaży jest mniejszy). Oczywiście, są i minusy tego rozwiązania -np. ryzyko, że nowy właściciel będzie chciał poprzez np. sprzedawanie a nie dawanie know-how - wytransferować zyski z polskiej spółki. Korzyści jednak zdecydowanie przeważają nad stratami.
Jako przykłady firmy, która w ten sposób została sprywatyzowana i dzisiaj z tego korzysta, Małgorzata Krzysztoszek podaje Firmę Oponiarską Dębica.
Dlaczego więc Skarb Państwa tak polubił giełdę? Odpowiedź jest prosta. Decyzja o tym, że prywatyzacja będzie się odbywała przez giełdę, jest decyzją polityczną, a nie merytoryczną.
- Prywatyzacja przez giełdę budzi najmniej wątpliwości politycznych. Problem w tym, że gdy nie ma wiodącego inwestora, to wolniej dokonują się zmiany w przedsiębiorstwie - potwierdza profesor Barbara Błaszczyk, ekspert Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych CASE.
Co jednak nie znaczy, że w ogóle się nie dokonują. Jeżeli później procesu prywatyzacji się zbytnio nie hamuje, to również obecne na giełdzie postpaństwowe spółki z czasem zaczynają funkcjonować jak normalne, od początku prywatne firmy. Sprzyja temu jawność, przejrzystość wymagana przez giełdę. Barbara Błaszczyk przypomina sobie badania przeprowadzone parę lat temu, które pokazywały, że od momentu wejścia na giełdę do chwili, gdy wyniki spółek w ten sposób sprywatyzowanych są już porównywalne do wyników firm, które od początku były prywatne, mija od 4 do 6 lat. Oczywiście to, że taka firma staje się "normalna", nie oznacza, że musi odnieść sukces - podobnie, jak firmy prywatne, zdana jest na różne koleje losu.
Prymat polityki
Jaka jest różnica pomiędzy prywatyzacją poprzez giełdę a poprzez sprzedaż wybranemu na podstawie jakiś kryteriów inwestorowi?
- Taka, że jeśli sprzedajemy inwestorowi, szczególnie branżowemu, to wpuszczamy do firmy kogoś, kto nie tylko może wnieść do firmy pieniądze, ale także dużą wartość dodaną - wiedzę, umiejętności, kontakty na całym świecie, kanały dystrybucji - mówi Małgorzata Krzysztoszek, szefowa zespołu ekspertów PKPP Lewiatan.
Prywatyzowana firma staje się elementem większej całości, z czego korzysta np. robiąc zakupy komponentów do produkcji, sprzedając własne produkty poprzez kanały dystrybucji spółki-matki (a więc koszt promocji i sprzedaży jest mniejszy). Oczywiście, są i minusy tego rozwiązania -np. ryzyko, że nowy właściciel będzie chciał poprzez np. sprzedawanie a nie dawanie know-how - wytransferować zyski z polskiej spółki. Korzyści jednak zdecydowanie przeważają nad stratami.
Jako przykłady firmy, która w ten sposób została sprywatyzowana i dzisiaj z tego korzysta, Małgorzata Krzysztoszek podaje Firmę Oponiarską Dębica.
Dlaczego więc Skarb Państwa tak polubił giełdę? Odpowiedź jest prosta. Decyzja o tym, że prywatyzacja będzie się odbywała przez giełdę, jest decyzją polityczną, a nie merytoryczną.
- Prywatyzacja przez giełdę budzi najmniej wątpliwości politycznych. Problem w tym, że gdy nie ma wiodącego inwestora, to wolniej dokonują się zmiany w przedsiębiorstwie - potwierdza profesor Barbara Błaszczyk, ekspert Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych CASE.
Co jednak nie znaczy, że w ogóle się nie dokonują. Jeżeli później procesu prywatyzacji się zbytnio nie hamuje, to również obecne na giełdzie postpaństwowe spółki z czasem zaczynają funkcjonować jak normalne, od początku prywatne firmy. Sprzyja temu jawność, przejrzystość wymagana przez giełdę. Barbara Błaszczyk przypomina sobie badania przeprowadzone parę lat temu, które pokazywały, że od momentu wejścia na giełdę do chwili, gdy wyniki spółek w ten sposób sprywatyzowanych są już porównywalne do wyników firm, które od początku były prywatne, mija od 4 do 6 lat. Oczywiście to, że taka firma staje się "normalna", nie oznacza, że musi odnieść sukces - podobnie, jak firmy prywatne, zdana jest na różne koleje losu.
KOMENTARZE (6)
-
19.06.2008 16:49jerry
-
19.06.2008 16:47jerry
-
10.06.2008 08:40kaczka dziwaczka







Wy to na początek odwiedźcie jakąś szkołę.
Śląsk nie jest Waszą własnością.