Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Prezes z żelaza

Autor: Paweł Szygulski
07-02-2014 09:57
Prezes z żelaza

Intensywnie biegać zacząłem ponad sześć lat temu. Głównym determinantem mojego przedsięwzięcia nie była jednak pasja ani potrzeba wewnętrznego spełnienia. Bynajmniej. Pewnego majowego dnia stojąc na wadze, z niedowierzaniem odczytałem wynik - 118 kilogramów!

"Aaaby zrzucić..."
Postawiłem na ruch. Jazda na rowerze i bieganie miały stać się od teraz moim sposobem na stracenie niepotrzebnych kilogramów i na... życie. Udało mi się zmniejszyć wagę o około jedną czwartą już po kilku miesiącach od rozpoczęcia treningów.

Z czasem okazało się też, że aktywność fizyczna jest dla mnie życiowym wentylem bezpieczeństwa. W pracy biznesowej oczywiście w 100 procentach poświęcam się KRUK-owi. Poza tym muszę mieć jednak jeszcze inne cele, które mnie napędzają. I są nimi rodzina, która jest oczywiście na pierwszym miejscu, z czasem dodałem do tego jeszcze kolejne zawody i cykle przygotowawcze do nich.

Biegnę, płynę, jadę

Tak mnie to wciągnęło, że wkrótce zacząłem biegać w maratonach. Następnie przyszła kolej na najtrudniejsze zawody triatlonowe na świecie. Podczas cyklu Ironman, oprócz klasycznego maratonu, dochodzi dystans 3,8 kilometra do przepłynięcia na otwartym akwenie i 180 kilometrów na rowerze. Wszystko to w niezwykle trudnych warunkach.

Po to, by mieć możliwość ukończenia takich zawodów na amatorskim poziomie, trzeba poświęcać na treningi co najmniej półtorej godziny dziennie. Biegam zwykle po pracy, bo nie jestem typem rannego ptaszka. W sobotę lub niedzielę pokonuję zwykle dystans półmaratonu oraz zaliczam 4-5-godzinną wycieczkę rowerową.

Gdy przygotowuję się bezpośrednio do zawodów, czyli w ciągu 8-12 tygodni, które je poprzedzają, trenuję dwa razy dziennie, rano pływanie, wieczorem bieganie, albo na odwrót. Do tego dokładam rower, zwłaszcza w weekendy.

6 x Ironman

Na pewno nie jestem wybitnym triatlonistą i nie zależy mi na śrubowaniu wyników. Koncentruję się raczej na tym, by pokonywać własne słabości. Moim celem jest każdorazowe ukończenie zawodów Ironman w takim stanie, by móc o własnych siłach dojść do hotelu i położyć się do łóżka.

Meta każdego Ironmana wygląda jak wielki szpital polowy, gdzie stawia się ludzi na nogi za pomocą kroplówek i masażu. Ja tego chcę uniknąć. Wielu zawodnikom to się nie udaje. Eksploatują się ponad miarę, a potem muszą miesiącami odbudowywać się po zawodach. To niebezpieczne. Jeśli ktoś za wysoko postawi sobie poprzeczkę w takich zawodach, to łatwo może sobie zrobić krzywdę.

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


44 750 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP